Reklama
poniedziałek, 16 września 2019 20:49

W odpowiednim momencie...

Napisane przez  Administrator

Z Jego Magnificencją Rektorem Tomaszem Łodygowskim rozmawia Mariola Zdancewicz

Rzecz się zaczyna w 1919 roku. W Poznaniu trwa i odnosi sukcesy Powstanie Wielkopolskie…

Czym jest znaczenie historyczne, co to znaczy mieć historię?

Każdy naród wie, że bez historii nie ma korzeni, nie wiadomo skąd przyszedł, dokąd zmierza. Nasza Politechnika może się pochwalić stuletnią historią, krótką jak na uczelnię. Są znacznie starsze i one dopiero po latach, a może nawet po setkach lat, zyskują odpowiedni status i uznanie. Nam udało się to, w ciągu stu lat, a początek był bardzo trudny.. Uczelnia powstawała z potrzeby chwili, polegającej na tym, że w zakładach Hipolita Cegielskiego trwała produkcja rożnego rodzaju maszyn rolniczych, również lokomotyw i pilnie potrzebowano fachowców. Trzeba było szybko przyuczyć chętnych do pracy. W związku z tym Rada Powstańcza powołała Państwową Wyższą Szkołę Budowy Maszyn. Ale żeby ustabilizować pozycję akademicką, żeby wyedukować odpowiednią ilość i jakość kadry, potrzeba było stu lat.

Chyba nie ma piękniejszej historii jak połączenie patriotyzmu ...z praktycyzmem. A i moment był odpowiedni...

Jakie wydarzenia mają w sobie posmak stulecia?

Właściwie cały rok akademicki poświęciliśmy wydarzeniom rocznicowym. Myślę o konferencjach międzynarodowych, doktoratach honoris causa, wystawach, koncertach, których było bez liku, wszystkie one miały ponadczasowy charakter. Najważniejsze z nich z udziałem najwyższych władz państwowych, czyli prezydenta, wicepremiera i ministra naszego resortu oraz wielu innych dostojnych gości, odbyły się w maju na Międzynarodowych Targach Poznańskich w obecności przeszło półtora tysiąca osób. To wydarzenie miało dla nas szczególny charakter i w moim odczuciu chyba było bardzo ładnie udane …

...było na miarę stulecia. Wszystko zwieńczył piękny koncert poznańskiej OrkiestryKameralnej Polskiego Radia Amadeus pod batutą Agnieszki Duczmal

A wydarzenia naukowe?...

Takim znaczącym i jednym z największych na uczelni była Międzynarodowa Konferencja Naukowo- Teczniczna Manufacturing 2019, która zgromadziła kilkaset osób. Odbyła się także konferencja na temat internacjonalizacji kształcenia i uniwersytetów z udziałem gości ze współpracujących z nami jednostek ze świata, którzy przyjechali na nasze główne uroczystości obchodów stulecia. We wrześniu odbędzie się bardzo interesująca międzynarodowa konferencja fizyków na temat materiałów magnetycznych, która w Polsce jest organizowana dopiero po raz drugi w kilkudziesięcioletniej historii spotkań. Zestaw gości, którzy przyjeżdżają z całego świata jest wyjątkowo godny. Liczba osób, które reprezentują Polskę jest zdecydowanie mniejsza.

Wśród tych wydarzeń są również takie, które zostały skierowane do załogi. Był to piknik, z udziałem około trzech i pół tysiąca pracowników, ich dzieci i rodzin. Jest to impreza, która zakorzeniła się u nas na dobre od kilku lat.

Kraków stawia na medycynę, Gdańsk na architekturę, na co stawia Politechnika Poznańska?

 Jeśli ktoś stawia na medycynę w Krakowie, to raczej chodzi o Uniwersytet Jagielloński i jego wydział lekarski. Rzeczywiście, mają duże osiągnięcia.

 U nas stawiamy generalnie na jakość kształcenia. W obecnych czasach, dokonywanie zmian przy rezerwie finansowej nie jest proste. Oczywiście w kilku dyscyplinach, w kilku dziedzinach nauki jesteśmy w Polsce dobrze postrzegani. Chociaż z postrzeganiem jest różnie, szczególnie jeśli myślmy o rankingach, bo nie wszyscy są świadomi, jak się je buduje i co ma wpływ na wynik. Pamiętam jeden, jakiś czas temu, w którym zbierano różne informacje, przeliczono osiągnięcia naukowe na liczbę pracowników i podzielono przez kadrę naukową i … okazało się, że jesteśmy na niskiej pierwszej pozycji. ..Natomiast, jeżeli chcemy się porównywać z innymi uczelniami, to musimy brać pod uwagę wielkość uczelni, skalę budżetu oraz to, co wpływa na wynik. Dla przykładu: mamy bardzo dobrych studentów - sportowców, ale jest ich trzy razy mniej, niż na Uniwersytecie Warszawskim czy na Akademii Górniczo – Hutniczej. Wygrać w takiej konfiguracji jest trudno.

 Wróćmy jednak do pytania. Na co stawia Poznańska Politechnika? To trudne pytanie, bo próbując na nie odpowiedzieć też sobie, w naszym środowisku, powinniśmy powiedzieć jak wygląda polityka miasta w stosunku do uczelni i co chce ono wspierać. Bo pojedyncze konkursiki dla zdolnych studentów, to nie jest wspieranie nauki, to docenienie pewnych osób i to wszystko. Natomiast tu, chciałoby się powiedzieć „zewrzyjmy szeregi i spróbujmy wesprzeć jedną, czy drugą dyscyplinę, jeden czy drugi kierunek studiów” a te mamy wyśmienite, dobrze prezentujące się w Europie czy na świecie, żeby móc powiedzieć że w Poznaniu na Politechnice dzieje się coś szczególnego. Do tego jest potrzebna wspólna polityka miasta oraz urzędów: marszałkowskiego, wojewódzkiego i powiatowego. To, co my robimy dobrze i chcemy robić lepiej, to na przykład wsparcie lotnlctwa, żeby ta dziedzina na naszej uczelni miała szansę się rozwinąć w taki sposób, w jaki sobie wyobrażamy. Lotnictwo jest w zasadzie traktorem wszelkich nowości i projekt, który złożyliśmy i który będziemy w najbliższym czasie realizować, dotyczący rozwoju cyfrowego lotniska w Kąkolewie, jest pewnym zaczątkiem takiej działalności. Chcemy być ekspertami w tej dziedzinie, ale żeby tak się stało trzeba właśnie połączenia wszystkich wymienionych sił w celu wsparcia tego projektu. 

Zaplecze mamy, rozwój się rozpocznie, musimy szkolić studentów, którzy będą pilotami. Myślę więc, wracając do Pani pytania, że stawiamy też na lotnictwo.

...i na współpracę z wojskiem i Aeroklubem Poznańskim. Może Pan przybliżyć tę kwestię Panie rektorze?

Oczywiście, z wojskiem w różny sposób współpracujemy od lat, a jednym z elementów jest poznanie się nawzajem. Teraz realizujemy już konkretne zadania zlecane przez wojsko i to się w ostatnim czasie coraz intensywniej rozwija. Jest sprzyjająca atmosfera, wynikająca przede wszystkim z tego, że nawzajem sobie ufamy, że zarówno wojsko zna nasze kompetencje i w szczególnych przypadkach zleca nam zadania, a z drugiej strony wiemy do jakiego celu nasze wyniki są wykorzystywane.

Z Aeroklubem Poznańskim cieszymy się już wieloletnią współpracą. Mieliśmy i mamy wspólne interesujące projekty. Razem z kolegami z Aeroklubu prowadzimy szkolenie lotnicze w tej chwili już ponad 30 studentów. Trzeba sobie zdać sprawę, że jest ono szalenie drogie i szukamy wsparcia dla tego działania. Jest to specjalność na kierunku Lotnictwo i kosmonautyka na Wydziale Inżynierii Transportu, która daje kilkunastu osobom rocznie, szansę zdobycia licencji pilota. Szkolenie jest dobrze poukładane. Niestety przepisy, które mówią o finansowaniu są dziwnie sformułowane, preferują szkolenia modułowe, co oznacza, że ktoś może w jednym mieście zrobić jeden fragment szkolenia, w innym drugi. Moim zdaniem wówczas nikt nie panuje nad kompetencjami szkolonego. U nas, tak jak na Politechnice Rzeszowskiej od lat robimy szkolenie zintegrowane. Gwarantuje to, że po trzech sezonach wykladowcy mają pewność poziomu kompetencji i predyspozycji osoby szkolonej gdyż wiadomo, że liczą się nie tylko umiejętności techniczne, ale w przypadku pilota równie ważna jest psychika i inne cechy.

Pozwolę sobie przypomnieć coś, co niewątpliwie związane jest ze stuleciem - rekonstrukcję Fokkerów D-VII!

 Podjęliśmy się takiego zadania na stulecie Powstania Wielkopolskiego. Właściwie chcieliśmy przypomnieć że nasi powstańcy w zwycięskiej bitwie 6 stycznia 1919 roku na Ławicy zdobyli około trzystu samolotów w tym część dwupłatowych FD-7, które były gotowe do lotu i postanowiliśmy takie latające repliki zbudować. Powstawały w zakładzie w Świdniku a właściciel przyjął dwudziestu naszych studentów na praktykę. Byli zachwyceni, że mogli uczestniczyć w takim dziele.

 Dwa samoloty są pomalowane w oryginalne barwy, jeden jest w barwach Politechniki i myślę że za chwilę będziemy mogli je zaprezentować w locie na lotnisku. Były już eksponowane w czasie wystaw stacjonarnych na Placu Wolności gdy odbywały się obchody Powstania Wielkopolskiego. Myślę że to było bardzo dobre pociągnięcie, wprawdzie miały wykonać przelot nad Poznaniem ale beznadziejna pogoda zepsuła ten plan. F-16 też nie przeleciały z tego samego powodu. Ale jeszcze będą służyły podczas pokazów. Wyprodukowanie takiego samolotu nie jest proste, ponieważ musi podlegać wszystkim rygorom bezpieczeństwa ustalonym przez Urząd Lotnictwa Cywilnego, w związku z tym są jeszcze testowane i badane różne szczegóły techniczne konstrukcji.

A czym jeszcze by chciał się Pan pochwalić?

Z czego jestem dumny? Rok na pewno mamy bardzo trudny. Bo to jest rok, w którym musimy się w dużej części poddać się operacjom związanym z ustawą zarządzoną niedawno. To kreuje trochę problemów bo wymaga również rozmów z załogą, żeby wszyscy rozumieli istotę zmian. Mam nadzieję, że uda nam się to wszystko przeprowadzić w najbliższym czasie - zrekonstruować szkołę i przygotować ją do takiego stanu, żebyśmy mieli szansę w perspektywie kilku lat zostać uczelnią badawczą… Tak się składa, że przepisy w tej chwili właściwie w sposób zupełnie niezasłużony eliminowały nas z trybu starania się o status uczelni badawczej. Ktoś wymyślił, że żeby być uczelnią badawczą trzeba prowadzić różne dziedziny na przykład nauki ścisłe, techniczne, medyczne itd. Rzeczywiście to robią tylko niektóre uniwersytety, a politechnika, taka rasowa jak nasza, miała wyłącznie nauki techniczne bez pielęgniarstwa czy innych i byliśmy unikatową uczelnią w Polsce. Musimy to zmienić by się dostosować. Stworzyliśmy już propozycję takiego podziału, ale to jest posunięcie, które niekoniecznie było nam najbardziej potrzebne.

Co możemy powiedzieć o naszych absolwentach to to, że nie produkują na rynku bezrobocia i zatrudnieni są na takich stanowiskach jakie wynikają z ich kompetencji. Mówiąc ogólnie poziom bezrobocia wśród naszych absolwentów jest zaniedbywalnie niski, poniżej 1%, a to znaczy że właściwie nie ma wolnych inżynierów na rynku pracy.

Czy efektem tego stanu są m.in. studia dualne?

Nie. Studia dualne to chęć przedsiębiorców, którzy zabiegają o pracowników i chcieliby ich trochę szybciej z sobą związać i wprowadzić w rzeczywistość produkcyjną firmy. Jens Oksen, prezes zarządu poznańskiego Volkswagena zawsze twierdził, że kształcimy bardzo dobrze, ale żeby absolwenci mogli się znaleźć w nowoczesnej rzeczywistości twórczej, którą oni proponują a mówi się o przemyśle 4.0, potrzebują kolejnych dwóch lub dwóch i pół roku na praktykę. I stąd ta idea. Zakłady decydują się, żeby tę część odpowiedzialności za kształcenie wziąć na siebie. Nawet prace dyplomowe studenci wykonują już na potrzeby firmy i to ma swoje dobre strony. Jest akceptowane i oczekiwane przez studentów.

Proszę powiedzieć krótko o trybach kształcenia nowoczesnego inżyniera.

Mogę opowiedzieć historyjkę krótką?

Niedawno byłem w Sewilli. Jest tam Uniwersytet. Czwarty co do wieku w Europie. Właśnie obchodził 800 lat i absolutnie zdominował miasto. Ma tradycje i rangę. W różnych budynkach, których jest w mieście bez liku są sale, w których prowadzono zajęcia setki lat temu. Spojrzałem, duża sala, studenci siedzieli na tych grubo ciosanych ławach, tam na górze jeszcze była ambona, jeden czytał swoje uczoności a studenci na tych ławach zasypiali.... Wniosek z tego wszystkiego jestnastępujący: minęło 800 lat, ale sposób przekazywania wiedzy w dużej mierze niczym się nie różni a jest on moim zdaniem kluczowy..! To musi się zmienić. Prowadzenie wykładów jest tanie, jeden wykladowca mówi do 200 słuchaczy, otrzymuje honorarium i jest święty spokój. Ale czy to jest skuteczne prowadzenie zajęć z dzisiejszą młodzieżą, szczególnie kandydatami na inżynierów? Bardzo wątpię.

 ...co trzeba zrobić? Jak kształcić?

Trzeba mieć pieniądze. Bo każda wersja, która będzie bardziej zindywidualizowana, spowoduje, że w laboratoriach studenci będą aktywni. Będą musieli samodzielnie pracować, bo tylko wtedy się uczą. Trzeba z nimi siąść przy stole, gdzie jest sześć, góra siedem osób, rzucić temat, problem, i niech ruszą swoje szare komórki. Jeśli Pan z nimi siedzący uzna, że to dobry moment, żeby ich” podprowadzić”, wówczas wykłada pięć lub dziesięć minut ale nie półtorej godziny . Jeśli wykładowca przeczytał wcześniej 30 kilogramów książek to on w ciągu 5 min jest w stanie pokazać istotę problemu. Ale te formy uczenia są drogie, bo proszę zauważyć, że zamiast 200 osób byłoby maksymalnie 7-6. Nie jestem w stanie tego zaproponować w szkole, za same nadgodziny płacimy milionyzłotych rocznie, i musimy zastanawiać się jak to zrobić żeby je zminimalizować.

Jest też druga strona naszej edukacji. Mamy młodzież, która się przyzwyczaiła, że wszystko ma podane na tacy, a w Harvardzie czy Massachusetts Institute of Technology mają cztery kursy w ciągu semestru, cztery kursy to są cztery godziny w tygodniu co oznacza zaledwie 16 godz zajęć. Wykładowca prowadzący ma małe grupy, zna wszystkich i nie dzieli spotkań na wykład, ćwiczenia itd. robi to co potrzebne. Ale on też mówi: „ jak przyjdziecie, dostaniecie ćwiczenia ijeśli nie będziecie czegoś rozumieć, to przyjdźcie na konsultacje”. 

To wszystko kosztuje i uczelnia powinna dysponować odpowiednimi funduszami na taki model kształcenia.

 Chciałoby się zindywidualizować i zmniejszyć grupy. W przypadku nauk technicznych tylko praktyka naprawdę uczy.

Reklama
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, redakcja@merkuriusz.com.pl 

xnxx