Reklama
niedziela, 10 marca 2019 23:14

O światowych markach i polskiej whisky

Napisane przez  Administrator

Z prezesem firmy Bartex panem Bogdanem Bartolem rozmawia Mariola Zdancewicz

Miejsce spotkania Lwówek, ulica Pniewska 

Idea dzisiejszego spotkania jest szczególna, przywiódł nas tutaj pana pomysł mianowicie produkcja whisky. Jednak zanim pan o tym opowie, przybliżmy czytelnikom, ten produkcyjny ogrom, który tutaj widzieliśmy i wspaniałą technikę w zakładzie jednego z największych w Polsce producentów, importerów i eksporterów alkoholi...

Od kiedy ta część funkcjonuje?

... to tylko oddział... Początkowo zakład wyglądał inaczej. Była to przetwórnia owoców i warzyw. Zmodernizowaliśmy go z myślą wykorzystania na bazę surowcową głównie jabłek, wiśni i wszystkich innych owoców z tego rejonu, który słynie z bardzo korzystnych uwarunkowań glebowych dla produkcji owoców. W tym zagłębiu produkuje się od 1000 do 1800 ton wiśni w sezonie, takie są zbiory. Część potencjału wykorzystujemy do przerobu na wina owocowe.

Ponieważ same wina nie utrzymałyby zakładu, więc zajęliśmy się przerobem spirytusu na wódki. Ta produkcja ukierunkowana jest na głównie na rynki eksportowe do Chile, Ameryki Łacińskiej. Mamy odbiorców w Brazyli, Ekwadorze, Urugwaju, Peru.

Sukces wódek zachęcił nas do pójścia o krok dalej i zajęcia się przerobem brandy. Kupiłem markę Budafok od przyjaciela z Budapesztu, znaną od lat na polskim rynku.

...to stara dobra marka...

Później zrodził się pomysł, żeby wykorzystać część tego potencjał do wytwarzania whisky. Przed wejściem Polski na rynek unijny obowiązywały inne przepisy. Można było robić whisky metodą maderyzacji.

Co to znaczy?

To przyspieszone pozyskanie walorów smakowych starego drewna dębowego, które przechodziły do alkoholu w podwyższonej temperaturze przez okres 2 – 4 miesięcy.

...aż nie przesiąknie dębowym zapachem....

Drewno było specjalnie przygotowane, oczyszczone ze zbędnych barwników, niepożądanych posmaków i aromatów.
Tamtą produkcję w 100% eksportowaliśmy do krajów zachodnich. Nauka trochę trwała, ale potem mieliśmy otwarty rynek zbytu. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej i ujednoliceniu przepisów dotyczących whisky, zaprzestaliśmy produkcji.
Obecnie kupujemy gotową na sprzedaż lub szkocką do rozlewu w Polsce (marki Glen Gate, Joe Poker).

Tylko butelkujecie?

Nie tylko. Zamierzamy wykorzystać doświadczenie w starzeniu alkoholu i różnorodność efektów tego procesu.
Napełniamy francuskie bądź amerykańskie dębowe beczki surowym zbożowym lub jęczmiennym destylatem whisky, na okres minimum trzech lat.
Będzie to polska whisky.

...i będzie się tak nazywać?

Jak będzie się nazywać jeszcze nie wiemy. Mamy swoje pomysły, lecz za wcześnie o tym mówić. Surowiec kupujemy od renomowanego producenta z północnej Szkocji.

Czy możemy wobec tego odtrąbić produkcję polskiej whisky?

Jeszcze nie. Musimy czekać trzy lata plus jeden dzień od daty napełnienia beczek.
Wiąże się z tym dużo pracy, kontroli jakości, szczelności beczek, bieżącej oceny postępu w dojrzewaniu alkoholu itp.

Aa, pan mówi o gotowym trunku, ale start jak najbardziej! Potem będą drugie fanfary... (śmiech)

Pierwsze partie będą gotowe za niecałe dwa lata.

Czy to będzie najważniejszy produkt Bartexu?

To się okaże. Nie mogę przesądzić. Rynek się szybko zmienia, pokazują się nowe propozycje, inne giną. Zobaczymy.

Co takiego jest w whisky, że mówi się o niej – ekskluzywna?

Pracochłonne jest jej przygotowanie. To nie jest taki prosty napitek. Powiedzmy, że weźmie się spirytus, rozcieńczy wodą, oczyści i będzie wódka, co w dużych zakładach w zasadzie odbywa się automatycznie. Whisky wymaga czasu, dużo drewna, składowania, kontroli, pielęgnowania… samo się to nie zrobi.

Mówił pan, że do produkcji beczek musi być dobre drewno dębowe?

Powinno mieć ponad sto lat, młodsze roczniki mogą niekorzystnie wpływać na smak trunku w przyszłości. 

I pan takie ma?

Nie może być inaczej... już wspomniałem, że przywozimy beczki z francuskiego i amerykańskiego dębu.

Są drogie?

Nie są tanie... Beczka kosztuje około 220 – 240 euro. Jedna.

Ile ich pan ma?

Strach głośno mówić... (śmiech)

...to może w przybliżeniu? Bo jak pokażemy na zdjęciach, to widać, że stoją i stoją...

Ponad tysiąc… Jest tam jeszcze miejsce wolne i chcemy je wykorzystać na składowanie whisky malt z jęczmienia. Będzie tego około 500 beczek, pełnych.

Dlaczego whisky produkowana jest przede wszystkim w krajach anglojęzycznych, w Anglii, Szkocji i Irlandii? 

Tam był początek, jak to się mówi, coś ci ludzie w przeszłości też musieli pić. (śmiech)

Rozumiem, że to był pospolity trunek?

Oni, tak jak i my, nie mieli winogron, które występują w południowej Walii, a na północy jest tylko zboże. Próbowali z niego zrobić dobry alkohol, to cała tajemnica… Nie było stali nierdzewnej, nie było opakowań, pojemników, jak obecnie. Było tylko drewno do wykorzystania, a z niego beczki jako jedyna możliwość magazynowania płynów.

Gdzie pan będzie sprzedawał polską whisky?

Tego nie wiem jeszcze. Za wcześnie o tym mówić... Myślę, że wykorzystamy potencjał, jaki ma whisky z jednej beczki, tak zwana singiel malty. W tym kierunku pójdziemy, na to nam pozwala własne beczkowanie.

…będzie więc dla osób wymagających. Gdzie jest najlepszy rynek w Europie na taki produkt?

Anglia, Szkocja. Niemiecki rynek też... Tam, gdzie są wyższe dochody, bo to nie jest pospolity alkohol... W Polsce też przyrost sprzedaży jest dwucyfrowy.

Służy nie tylko jako samodzielny trunek, lecz dodaje się ją często do różnych dań.

Ja chętnie dodaję do kawy.

Dla mnie największą profanacją jest picie whisky z colą, która zabija i smak, i zapach.

Co ogólnie możemy powiedzieć o jej charakterze?

…ma charakter, jeżeli zawiera więcej tzw. maltu, który uzyskuje się przez fermentację jęczmienia w dośc skomplikwoany sposób. Mianowicie ziarna jęczmienia zostają podkiełkowane, następnie suszone ciepłym powietrzem wraz z dymem ze spalania drewa. Podsuszone ziarna zgniata się na walcach i poddaje fermentacji na alkohol. Na skutek tego, produkt uzyskuje taki „miękki” smak. 

Ach tak... To ciekawostka. Kiedy pan zacznie próbować whisky, bo chciałabym być też przy tym? (śmiech…)

Zapraszam... To będzie za niecałe dwa lata we wrześniu. 

Ooo! Bardzo dziękuję. Zapamiętam. Będę szykować się na tę okazję... Jakie ilości pan przewiduje?

Na początek tego nie będzie za dużo, około dwudziestu tysięcy litrów...

Dwadzieścia tysięcy... starczy, na pewno! (śmiech).

Reklama
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, redakcja@merkuriusz.com.pl 

xnxx