Reklama
niedziela, 18 listopada 2018 21:47

Pędzi pociąg?

Napisane przez  Administrator

Z Alicją Dec oraz Wojciechem Maciejewskim z Koła Naukowego Inżynierów Transportu Publicznego Politechniki Poznańskiej rozmawia Natalia Jankowska

Jak znaleźliście się na Railway Challenge* w Wielkiej Brytanii?

Wojciech Maciejewski: Pomysł zainicjował jeden z opiekunów Koła Naukowego Inżynierów Transportu Publicznego – pan mgr. inż Mateusz Motyl. Konkurs jest organizowany przez Institution of Mechanical Engineers, który jest również organizatorem Formuły Student i innych prestiżowych konkursów. Pojechaliśmy tam jako obserwatorzy. Inaczej jest jak się czyta regulamin, a inaczej gdy się wszystko zobaczy na żywo, porozmawia z uczestnikami, sędziami. Byliśmy trzecim zespołem poza uczestnikami z Egiptu i Niemiec, który nie był z Anglii.

Alicja Dec: Ważne jest zobaczenie samego toru, po którym ma się poruszać lokomotywa. Takiego nie znajdziemy w Polsce. Kolejki w Wielkiej Brytanii są tak wąskie, że nie można ich porównać nawet do poznańskiej Maltanki.

Pojechaliście, zobaczyliście... Czy poprzeczka jest wysoko postawiona? Za rok startujecie już jako uczestnicy...

Wojciech: Zgadza się, w przyszłym roku latem, jedziemy już nie jako goście, ale jako zespół z własną lokomotywą.

Alicja: Poprzeczka jest postawiona bardzo wysoko, ponieważ są to zespoły biorące udział któryś raz z kolei i tylko udoskonalają projekty, realizowane przez kilka lat. Jako debiutanci postawimy na sprawdzone konstrukcje. Oczywiście, nie zabraknie innowacji, ponieważ jeśli chodzi o zastosowania technologiczne lokomotywy innych zespołów zrobiły na nas duże wrażenie.

Wojciech: W tym roku zwyciężyli debiutanci – zespół Ricardo Rail. Członkowie postawili na niezawodne rozwiązania, poddali maszynę wielu testom, dzięki czemu mieli pewność, że podczas konkurencji nie będzie usterki.

Jakie rozwiązania technologiczne zaprezentowane przez uczestników zrobiły na Was największe wrażenie?

Alicja: Lokomotywy zasilane wodorem, modułowe, napędzane bateriami lub sterowana smartfonem za pomocą specjalnej aplikacji...

Wojciech: Jeden z zespołów zamontował kamerę, która monitorowała stan kół – przy niższej prędkości kamerka robiła zdjęcia obwodu koła i można było stwierdzić, czy jest na przykład pęknięcie termiczne. To było ciekawe.

Na jakim etapie są Wasze prace?

Alicja: Obecnie pozyskujemy sponsorów, zgłosiliśmy oficjalnie projekt, a to już poważna deklaracja. Teraz nie ma odwrotu, musimy trzymać się terminów. Lokomotywa jest w fazie projektowania i konstruowania w programie. To potrwa jeszcze około miesiąca, potem wysyłamy projekt do akceptacji, jeśli będzie w porządku rozpoczniemy kolejny etap: wykonawstwo. Musieliśmy poczekać do września, bo dopiero wtedy jest przedstawiany regulamin, który co roku się zmienia, żeby zespoły nie mogły wystartować z tą samą maszyną kilka razy z rzędu.

Warto też zaznaczyć, że jesteśmy pierwszą drużyną, nie tylko na Politechnice ale i w Polsce, która startuje w takim konkursie. To pionierski pomysł, w kraju nie mamy konkurencji. Nasza kolejka oraz zespół nazywa się PUTrain – PUT czyli Poznań University of Technology i train czyli pociąg po angielsku. Pomysły na nazwę były różne, pojawił się nawet motyw Kolejorza (śmiech), także była batalia.

Ile osób pojedzie do Anglii za rok?

Alicja: 10-15 osób. Chociaż w zespole pracuje nas prawie trzydziestu. Nie może jechać więcej, bo liczba miejsc jest ograniczona regulaminem.

Załóżmy, że wygracie konkurs, czego Wam serdecznie życzę. Czym to zaowocuje?

Alicja: Jednym z założeń Railway Challenge jest przekazanie konceptu biznesowego i zaprezentowanie swojego projektu w taki sposób, żeby potem zwycięską lokomotywę, już w rozmiarach rzeczywistych wyprodukować w ilości pięćdziesięciu sztuk i sprzedać przewoźnikowi kolejowemu. Chcemy postawić na niezawodność i solidność...

Wojciech: ... a to istotne, ponieważ jeśli nasza lokomotywa będzie miała usterkę, nie będziemy mogli wystartować w innych konkurencjach. Organizatorzy kładą duży nacisk na bezpieczeństwo, jeśli maszyna nie przejdzie badań technicznych i testów to nie pojedzie w dalszych etapach.

Opowiedzcie z jakimi konkurencjami będziecie musieli się zmierzyć?

Alicja: Z tymi na torze i poza nim. Te drugie to prezentacje marketingowe, biznesowe, sprzedanie projektu. Jest też konkurencja innowacji, w której przedstawiamy nowe rozwiązania technologiczne jakie zastosowaliśmy....

Wojciech: ... oczywiście więcej się dzieje na torze. Tu mamy konkurencję magazynowania energii, trakcji, komfortu jazdy, hałasu, łatwości naprawy oraz jedną z nowości, czyli konkurencję autostop, która będzie polegała na automatycznym procesie hamowania lokomotywy przed danym punktem. W pomiarze hałasu chodzi o to, żeby pojazd zanotował jak najniższy wskaźnik decybeli. Natomiast w komforcie jazdy są mierzone drgania. Ciekawa jest konkurencja demontażu i montażu. W niej liczy się jak najszybszy czas, mało tego nie możemy zrobić prowizorki, bo potem lokomotywa musi jechać i nie może się rozpaść (śmiech). Tutaj liczą się naprawdę sekundy i zgranie zespołu, trochę jak w Formule 1. Dlatego musimy dużo ćwiczyć. Zaobserwowaliśmy, że gdy jeden zespół poszedł spać, inny ćwiczył w nocy. Ci, którzy trenowali do późna, wygrali tę konkurencję, bo byli świetnie przygotowani i wykonali zadania najszybciej. Konstrukcję lokomotywy musimy przygotować pod takim kątem, żeby w trakcie tej rywalizacji ułatwiała nam demontaż i montaż, a nie odwrotnie.

Która konkurencja wydaje się Wam najtrudniejsza?

Alicja: Chyba właśnie ta z demontażem i montażem, bo to pokazuje, że w projekcie wszystko musi być spójne. Nie jest sztuką zamontowanie czegoś, a potem zastanawianie się jak to rozłożyć. Konkurencje na torze odbywają się w konkretnym porządku. Ta odbywa się na samym początku zanim jeszcze lokomotywa wyjedzie na tor, to sprawdzenie czy jest w pełni sprawna. W przyszłym roku wszystkie konkurencje mają być tak samo punktowane, w przeciwieństwie do zasad, jakie były teraz. Sądzę, że to sprawiedliwie, bo nie będzie tak, że drużyna świetnie przygotuje się do tej najlepiej punktowanej rywalizacji i dlatego wygra.

Czyli sędziowie sumują punkty zdobyte łącznie we wszystkich zawodach i na ich podstawie wybierają zwycięzców?

Alicja: Tak, teraz za każdą będzie można zdobyć 150 punktów. Organizatorzy trzymają się dyscypliny – jest bardzo napięty grafik – jeśli jakaś konkurencja ma się zacząć o godzinie 15, to drużyna musi wystartować punktualnie co do minuty. Trochę jak na prawdziwej kolei. Ogólnie zamysł jest taki, że sędziowie wcielają się w rolę przedstawicieli przewoźnika kolejowego, który chce kupić lokomotywę, a drużyny w oferentów prezentujących swój produkt. Także tu nie ma zabawy. 

A jakie prędkości osiągają takie kolejki?

Wojciech: Maksymalnie może to być 15km/h. Zawrotna prędkość, trzeba się mocno trzymać, żeby nie wypaść z wagonika (śmiech). Musimy też udowodnić, że nasz pojazd jej nie przekroczy. Dla wyobrażenia wymiary takiej kolejki to: długość: 2,5m, wysokość: 1m, szerokość: 60 cm, te parametry też zależą od zespołu.

I gdyby wszystko poszło po Waszej
myśli...

Alicja: ... całkiem możliwe, że za kilka, kilkanaście lat po polskich torach będzie poruszać się lokomotywa naszego projektu. Bylibyśmy twórcami, którzy sprzedają swój pomysł.

To teraz trochę o pieniądzach.. Zrobiliście szacunkowy kosztorys budowy takiego pojazdu i startu w konkursie?

Alicja: Materiały potrzebne do budowy, transport lokomotywy, bo do Wielkiej Brytani będziemy jechać kilkoma samochodami...kosztów jest wiele. Trzeba liczyć, że całość wyniesie kilkadziesiąt tysięcy złotych. Obecnie są chętni sponsorzy, tym bardziej, że nikt w Polsce nie wpadł na taki pomysł. Jesteśmy trochę popularyzatorami konkursu Railway Challenge w kraju i przecieramy szlaki innym uczelniom.

A samo wydarzenie jak Wam się podobało?

Alicja: Konkurs odbywa się w urokliwej, angielskiej wiosce – Stapleford. Można ją porównać do polskiego Wolszyna, tylko że w wersji miniaturowej. Railway Challenge gromadzi uczestników, firmy z branży kolejowej oraz fanatyków pojazdów szynowych z całego świata. Teraz mieliśmy siódmą edycję konkursu. Rozmawialiśmy z osobami z Azji, które chciały zorganizować taki konkurs u siebie i przyjechały zobaczyć jak on wygląda w Europie. Są przygotowane różne atrakcje dla turystów. Ostatniego dnia na przykład był przejazd parowozem, który nie startował w konkursie, tylko należał do Miniaturowej Kolei Stapleford w Leicestershire, gdzie odbywały się zawody. Było to dla mnie niesamowite przeżycie, nie mogłam wyjść z podziwu jak taka mała maszyna jest w stanie uciągnąć wagony z ludźmi. Tak więc dużo fantastycznych doświadczeń za nami ale i nie lada wyzwanie przed nami.

Po wyjeździe chęć wygrania i pokazania Politechniki Poznańskiej w jak najlepszym świetle jest jeszcze większa, także wszyscy jesteśmy pełni pozytywnych myśli i działamy!

 

Wojciech Maciejewski – Zastępca Przewodniczącego Sekcji Konkursowej Railway Challenge w Kole Naukowym Inżynierów Transportu Publicznego.

Alicja Dec – Koordynator Działu Marketingu drużyny PUTrain startującej w konkursie Railway Challenge. 

Wydział Inżynierii Transportu Politechniki Poznańskiej

Reklama
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, redakcja@merkuriusz.com.pl 

xnxx