Reklama
sobota, 01 września 2018 16:53

O suszy, chrabąszczach, dronach i starej Papierni

Napisane przez  Administrator

Z nadleśniczym Ryszardem Łopusiewiczem
rozmawia Merkuriusz

Był taki moment, gdy PiS zaproponował prywatyzację lasu i chciał utworzyć spółkę Domy Drewniane co wiązało się z poprawieniem Ustawy o Lasach. Jaka jest w tej chwili sytuacja?

Różne są modele lasów na świecie i w Europie. Można by przyjąć, że chcemy sprywatyzować, tylko że przy obecnych zagrożeniach a są one bardzo duże – wiatry, powodzie, szkodniki, kataklizmy pogodowe – prywatni wlaściciele nie są w stanie sobie z tym poradzić. Podam przykład: w zeszłym roku musieliśmy pilnie zrobić oprysk chrabąszczy na dwóch tysiącach hektarów...

 

...tych dużych majowych?, przecież ich prawie nie ma...!

Oj są są.... było tak, że po miejscowym oprysku na płachcie leżało do trzystu sztuk, więc można sobie wyobrazić jaka to była ilość na dwóch tysiącach hektarów... było czarno na niebie. Koszt takiego oprysku to 530 tysięcy złotych, środek musiał być selektywny i nieszkodliwy dla pszczół...Proszę mi powiedzieć, kto poza nami – Lasami Państwowymi może sobie na to pozwolić? To właśnie jest ta wielka siła, która – poprzez fundusz leśny wyrównuje w nadleśnictwach niedobory finansowe na działania, które muszą być zrobione w gospodarce leśnej.

To też jest kwestia udostępnienia lasu społeczeństwu. Możliwość pozyskiwania, runa, grzybów, rekreacji, a dodatkowo edukacja którą prowadzimy – ona też kosztuje, ale uważamy, że to bardzo cenne i wkładamy w to całe serce.

Ponadto jeździmy, widzimy kawałki lasu z napisem – “teren prywatny wstęp wzbroniony”…

Czy rzeczywiście jesteśmy liderem zalesiania w Europie czy to mit który krąży...

Wiadomo jak kiedyś wyglądała lesistość, a jaka jest dzisiaj. Zalożenia są takie, żeby lasy zajmowały 30% powierzchni kraju i to ma miejsce a nawet nieco więcej. Ważne są dwie rzeczy – po pierwsze, to co wycinamy to odnawiamy...to jest rzecz fundamentalna i druga– przyjmowanie gruntów do zalesienia. Kiedyś przekazywano nam ich dużo więcej. W latach 60 u nas, w nadleśnictwie obsadzano rocznie 80 hektarów w jednym leśnictwie, ale to były grunty z agencji. My moce do zalesienia mamy tylko nie mamy na czym. W agencji są jakieś grunty, tylko że wolą je sprzedać na orne, niż oddać za darmo lasom do zalesienia...

Historia stara jak świat – śmieci w lesie. Jak to wygląda, jest trochę lepiej? Jesteśmy bardziej uświadomieni?

Muszę powiedzieć, że tego problemu nie mogę zrozumieć. Każdy ma obowiązek i musi mieć podpisaną umowę na wywóz śmieci. Zadaję sobie pytanie.. przecież wystarczy wynieść worek przed furtkę, przyjadą i zabiorą.. więc dlaczego te śmieci są w lesie?..

pojemnik jeden a śmieci więcej....

Problemem jest raczej w tym, że jesteśmy nadleśnictwem turystycznym. Dużo jezior i dużo miejsc wypoczynkowych. Kiedyś to były ośrodki zorganizowane, zakładowe w tej chwili wszystko jest w rękach prywatnych. Na wiosnę drobne remonty, sprzątanie domków więc nadmiar śmieci ląduje w lesie.. i to samo jesienią, jadą na moment do lasu...trudno ich złapać… 

Z zakładem komunalnym z Włoszakowic prowadzimy konkursy na temat zaśmiecania i czystości lasu. W tym roku impreza bardzo się rozrosła – wszystkie szkoły, przedszkola wzięły w niej udział, zakończenie odbyło się w sali sportowej. Było bardzo dużo ludzi. 

Dziś młodzi wiedzą co to jest recykling, segregacja, to naprawdę cieszy. Starsi mówią, że to młodzi ich strofują jak należy się zachować, żeby z tymi problemami sobie dobrze radzić. Pokolenie, które od lat kształcimy na pewno będzie inne. Stare nawyki, trudno zmienić...

Globalne ocieplenie.?... Gorące lata, bezśnieżne zimy już niejednokrotnie bywały...

W lesie jest to odczuwalne namacalnie. Gdyby ktoś kilka lat temu mi powiedział, że w wyniku suszy będzie usychała osiemdziesięcio czy stuletnia sosna, – wtedy bym powiedział, że on się kompletnie nie zna. Niestety tak jest. W 2015 roku mieliśmy pierwsze symptomy usychania sosen w wyniku suszy. Było gorąco, nie było opadów, poziom wód gruntowych drastycznie spadł. Z tego tytułu w ciągu dwóch lat usunęliśmy około dwudziestu tysięcy metrów sześciennych drewna. To już jest dramatyczne, jeżeli sosna, która żyje na bardzo ubogich siedliskach schnie, to znaczy, że sytuacja jest bardzo zła. Poprzedni rok był dobry, ilość opadów była niesamowita...jednak my mamy dużo jezior dookoła i do nas musi przyjść tak zwana krajówka, czyli deszcz ogólnokrajowy. Jak jej nie ma to prądy wstępujące z jezior przesuwają deszczowe chmury poza nasz teren. W zeszłym roku szacowaliśmy ponad tysiąc mm opadów i to procentuje. W tym roku od stycznia do 20 czerwca było ich w granicach stu pięćdziesięciu mm ...

Tyle co nic....

Pustynia zaczyna się poniżej dwustu...tak więc daje to jakiś obraz. Ostatni deszcz mieliśmy 12 maja – sześć mm. Wszystko co posadziliśmy jeszcze w miarę się trzyma... jeśli chodzi o sosnę, to szacujemy że to co posadziliśmy wyschnie w granicach 30-50 %.To najlepiej pokazuje obraz tego, o co Pani pytała.

Przy okazji globalnego ocieplenia i suszy... proszę powiedzieć co z pożarami?

Trzeba odpukać… W ostatnich pięciu latach mieliśmy jeden lub dwa. Z jednej strony jesteśmy bardzo dobrze przygotowani – mamy najwyższą w Wielkopolsce wieżę obserwacyjną – 42 metry, mamy wyorane pasy wśród torów i dróg, wzrosła też świadomość społeczna i szybkość komunikacji która w dobie telefonów komórkowych jest łatwa. Mamy niestety u sąsiadów oszołoma, zabawiającego się w podpalenia...U nas pewnej niedzieli, nie pamiętam którego roku, ktoś podłożył ogień w 14 miejsach. On podkładał my jeździliśmy i gasiliśmy. Są tacy ludzie, oni sobie nie zdają sprawy co robią.

Afrykański pomór świń. ...

…szeroki i bardzo poważny problem. Pierwsze sztuki padły przy granicy. Nikt nie sądził, że tak to się rozprzestrzeni, na to składa się wiele czynników. Obwinianie za to tylko dzików to wyolbrzymianie, tak samo jak ptasiej grypie „winne“ są ptaki, etc. Nie ukrywam też, że reżim sanitarny nie był stosowany przez rolników. 

Zagrożone są również świnie hodowlane...

 My spełniliśmy wszelkie wytyczne, mamy Ośrodek Hodowli Zwierzyny zmobilizowaliśmy wszystkich zainteresowanych i poważnie zredukowaliśmy populację dzika – do wymaganych wielkości. Niestety.

Czy Unia Europejska podejmuje jakieś kroki, w tej kwestii? To przecież nie tylko nasz kłopot...

…no właśnie w Hiszpanii się pojawia, w innych krajach również. To poważny dylemat, trzeba do niego podejść w sposób metodyczny. Media mówią, żeby wystrzelać dziki to nie będzie problemu, ale to nieprawda! Zresztą proszę spojrzeć, mieliśmy ptasią grypę, wściekłe krowy, teraz afrykański pomór, można pomyśleć, że co jakiś czas jakieś lobby się pojawia... obym się mylił. Odnośnie wściekłych krów, w pewnym momencie u nas masła zabrakło i … zdrożało...

Ciągle się słyszy o nielegalnym kłusownictwie. U Państwa również?

Nie, ale kłusownicto ma swoje tradycje. Było u nas po wojnie, ale to wiązało się z napływem ludzi ze wschodu...Oni zawsze kłusowali .., teraz są tylko pojedyńcze przypadki. Pilnujemy, kontrolujemy. Ostatnio jednak koledzy mi mówili, że jak przyjechali do pracy pracownicy ze wschodu to zaczęły się pojawiać w lesie wnyki... więc jest jakaś odpowiedź.

W Rzepinie przy Leśnej Bazie Lotniczej powstał Centralny Ośrodek Szkolenia Operatorów Dronów na potrzeby Leśnictwa. Wie Pan coś o tym?

Oczywiście. Kupliśmy dron i dwóch moich pracowników było na szkoleniu.

O proszę, jak go Państwo wykorzystujecie?

Na doglądanie drzewostanu. Przyglądamy się, usychaniu sosen. Angażujemy go mocno w szkody łowieckie...120 hektarów, jak to oszacować...Czy też wykorzystujemy do edukacji – kręcimy filmy, pokazujemy w interenecie, piękne widoki które przecież u nas są. Drony to jest przyszłość i znajdą uzasadnienie.

Czy ma Pan w planach jakieś inwestycje?

Jestem po 27 latach pracy, trzeba dać popracować młodym. Wybieram się na emeryturę. Jeśli przez lata systematycznie inwestowaliśmy a tak było, to w zasadzie wszystko jest opanowane. Dziś czeka cała gama inwestycji drogowych – to jest worek bez dna. Przykład z zeszłego roku – były tak obfite opady, że z lasu trudno było wyjechać ...dosłownie…

Mamy natomiast takie „dziejowe“ miejsce, to dawna siedziba leśniczówki – Papiernia, datowana na 1210! rok, którą książę Władysław Odonic chciał przekazać Cystersom jako darowiznę pod budowę klasztoru. Byla też tam stara leśniczówka która się rozsypała bo była po prostu z gliny. Nie ukrywam, że ten teren mój następca z uwagi na jego historię musi odpowiednio zagospodarować.

Reklama
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, redakcja@merkuriusz.com.pl 

xnxx