Reklama
sobota, 01 września 2018 16:52

Gospodarować skutecznie

Napisane przez  Administrator

Z przewodniczącym Zarządu Związku
Komunalnego Gmin „Czyste Miasto, Czysta Gmina”
Danielem Tylakiem rozmawia Mariola Zdancewicz

11 maja teren Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych „Orli Staw” odwiedziła grupa dziennikarzy. 

 Podczas spotkania w ramach prezentacji został omówiony projekt „Modernizacja ZUOK w Orlim Stawie jako Regionalnego Centrum Recyklingu”. Zamierzamy wykorzystać środki z Komisji Europejskiej, skoro jest taka możliwość. 

W ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko 2014-2020 złożyliśmy wniosek o dotacje, który wstępnie został pozytywnie oceniony i znalazł się na drugim miejscu w rankingu z postępowania konkursowego prowadzonego przez NFOŚiGW. Po drugim etapie oceny merytorycznej do końca lipca powinniśmy poznać ostateczne wyniki konkursu. Podpisanie umowy na dofinansowanie tego projektu kwotą około 50 mln PLN byłoby pierwszym sygnałem do publicznego pochwalenia się tym osiągnięciem, ale to jeszcze nie wróży pełni sukcesu gdyż ceny na rynku budowlanym rosną z miesiąca na miesiąc i może się okazać, że pozyskane środki nie wystarczą na pełną realizację naszych zamierzeń. 

A jak przebiegła wizyta? Został Pan wysoko oceniony i pokazany jako wzór dla dziennikarzy i wszystkich obecnych.

To była inicjatywa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie, który zdecydował się pokazać między innymi na naszym przykładzie, swój wkład w gospodarowanie odpadami, gdzie środki finansowe pozostające w jego dyspozycji są efektywnie wykorzystane. Nie da się ukryć, że w latach 2000-2010 wykorzystaliśmy w tym celu w ramach Funduszu Przedakcesyjnego ISPA kwotę prawie 12 mln euro a życie pokazało, że wykorzystaliśmy właściwie. Była to oczywiście zasługa całego zespołu pracowników Związku z którymi mam przyjemność pracować od kilkunastu lat. Wydarzenie stało się okazją do pokazania naszych działań bardziej kompleksowo, które wzbudziły duże zainteresowanie obecnych na spotkaniu przedstawicieli mediów, głównie z wydawnictw związanych z działalnością proekologiczną. W ciągu ostatnich pięciu lat powstało wiele instalacji bardziej nowoczesnych, wyposażonych w nowe rozwiązania technologiczne, więc przygotowujemy się do realizacji projektu modernizacji sortowni, budowy instalacji do fermentacji metanowej aby efektywniej przetwarzać odpady z selektywnej zbiórki w tym odpady biodegradowalne pochodzenia roślinnego i odpady kuchenne. Od 1 lipca 2017 roku, zgodnie z rozporządzeniem ministra środowiska, odpady te trafiają w większych ilościach do przetworzenia w miarę doskonalenia systemu selektywnej zbiórki, w związku z tym takie instalacje jak nasza muszą się do tego technicznie przygotować. Mamy projekt inwestycyjny rozpisany wstępnie na cztery lata realizacji, na ostateczny efekt trzeba więc poczekać. 

To dotyczy całego Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko do 2020 roku? 

Tak, jednak z doświadczenia wiemy, że wskazanego roku nie można uznać za graniczny, bo wykorzystanie uzyskanych środków automatycznie się przedłuża. Tak naprawdę planujemy zakończyć i rozliczyć tę inwestycję w 2022 roku. 

Zakończył Pan kolejną ważną inwestycję, obejmującą rozbudowę kwatery składowania nr 2, która zbiera odpady inne niż niebezpieczne. 

5 Udało się nam wyprzedzić w tym temacie decyzję Ministerstwa Środowiska, bo w tej chwili budowa nowych składowisk jest mocno ograniczona. Generalnie, zgodnie z oczekiwaniami Ministerstwa, nie powinno się składować odpadów, w związku z tym uzyskanie pomocy na budowę składowiska ze środków zewnętrznych, pożyczek, czy dotacji, jest dzisiaj praktycznie niemożliwe. Tak naprawdę zrealizowaliśmy tą inwestycję rzutem na taśmę. Gdyby nie wcześniejsza realizacja, dzisiaj musielibyśmy praktycznie zamknąć zakład ponieważ nadal ponad 35 % odpadów przyjętych do procesu przetwarzania trafia na składowisko. 

A czy na świecie też nie składuje się odpadów, tylko od razu się je przerabia?

Są miejsca, gdzie gospodarka odpadami oparta jest głównie na składowaniu, jak w Stanach Zjednoczonych. Tam składowane odpady wykorzystuje się w sposób ekonomiczny do produkcji gazu składowiskowego i jego dalszego wykorzystania. W Europie natomiast od pewnego czasu dąży się do zamykania składowisk i do stosowania innych sposobów przetwarzania odpadów. My nie możemy się równać z krajami zachodnimi, które są wyposażone w odpowiednią ilość spalarni (zakładów termicznego przetwarzania). U nas proces termiczny zagospodarowania odpadów, praktycznie dopiero się rozpoczął, a już ograniczono go zakazem budowy kolejnych tego typu obiektów. W związku z tym pozostaje nam tylko składowanie niektórych frakcji odpadów które nie nadają się do dalszego przetwarzania, taka świadomość musi nam towarzyszyć jeszcze przez najbliższe pięć, może dziesięć lat.. Jednoznaczny zakaz składowania dotyczy jednak odpadów których wartość kaloryczna przekracza wskaźnik 6MJ/kg suchej masy. Stąd m.in. pożary, które większość dziennikarzy łączy z pożarami na składowiskach, co jest nieprawdą. Takie obiekty jak nasz, wyposażone w prawidłowo funkcjonujące i nadzorowane składowiska, nie są na to narażone. Palą się różnego rodzaju magazyny, w których właściciele starają się gromadzić odpady wysokokaloryczne celem ich dalszego przetworzenia, bo w tym widzą biznes, ale nie są do tego przygotowani. Umiejętnie wykorzystują obwarowania ustawowe, które pozwalają magazynować odpady przez trzy lata. Gdy ten okres się kończy, robią wszystko, żeby się tych odpadów pozbyć i ich działania lub zaniechania stają się niebezpieczne dla otoczenia. 

Nieco humorystycznie zapytam, czy jest to dla Państwa konkurencja?

Tak nie uważam tym bardziej, że z wieloma posiadaczami tego typu odpadów staramy się nawiązać współpracę, dlatego że wobec zakazu składowania wysokokalorycznych odpadów komunalnych zmuszeni jesteśmy odpowiednią ich ilość przekazać podmiotom, które deklarują, że zagospodarują je zgodnie z prawem i posiadają stosowne zezwolenia na taką działalność.. Co roku ogłaszamy przetarg i, jeśli dysponujemy pieniędzmi, wydajemy znaczące kwoty (około 1milion zł w skali roku) na dalsze ich zagospodarowanie poza naszą instalacją, zdejmując jednocześnie z siebie odpowiedzialność za ten proces przetwarzania. Ktoś kto wydał stosowne zezwolenie powinien śledzić, co się z tymi odpadami w procesie przetwarzania dzieje, monitorować przebieg procesu, a Ministerstwo Środowiska powinno aktualizować akty prawne monitorując proces zagospodarowania odpadów w kraju.. 

A tak nie jest?

Nie kontrolowane pożary w gospodarce odpadami świadczą o tym, że coś jest nie tak.

A co Pan o tym myśli? Czy to jest ze szkodą dla środowiska?

Oczywiście. Było łatwiej, wyglądało pięknie, kiedy odpady przyjmował rynek dalekowschodni, głównie Chiny, Tajlandia, Wietnam. Rokrocznie trafiała tam również pewna część naszych odpadów, szczególnie z tworzyw sztucznych odzyskanych w procesach przetwarzania. Od stycznia tego roku Chiny zamknęły praktycznie rynek odbioru odpadów z tworzyw sztucznych i biorą tylko pewne frakcje odpadów po procesie przetwarzania, które im odpowiadają. 

Dlaczego?

Trudno powiedzieć. Może to jest dla nich nieopłacalne, może to głębsza sprawa, uzależniona od współpracy poszczególnych potentatów na rynku. Natomiast cała Europa, która wysyłała tam odpady z tworzyw sztucznych, mniej lub bardziej przetworzonych, do dalszej obróbki, dzisiaj musi sobie z tym tematem poradzić. Część transportów trafia również na nasz rynek. To przyciąga różnego rodzaju hochsztaplerów, którzy chcą na tym skorzystać i oferują swoje usługi wątpliwej jakości działając na granicy prawa. 

Niedawno obchodzili Państwo 20-lecie Związku Komunalnego Gmin „Czyste Miasto, Czysta Gmina. To Pana dziecko. Jak się to 20-letnie dziecko czuje? 

Jest na tyle dorosłe, że powinno sobie w życiu radzić. W Związku pracuje doświadczony zespół osób z inicjatywą i zaangażowaniem. Jubileusz uczciliśmy we własnym gronie, z udziałem współpracowników z którymi rozstaliśmy się wcześniej oraz przedstawicielami samorządów tworzących Związek.

Jest Pan najwłaściwszą osobą, która może ocenić działanie Związku.

Trudno się chwalić, ponieważ w Polsce w ciągu ostatnich 15 lat powstało dużo instalacji tego typu, zdecydowana większość powstała w strukturach związków komunalnych lub porozumień gminnych . Uważam , że jako jedni z pierwszych w kraju wykorzystaliśmy środki unijne we właściwy sposób, bez tych obiektów i instalacji nasza gospodarka odpadami nie wyglądałaby tak profesjonalnie, natomiast ja patrzę na to jako przedstawiciel samorządu, który po prostu próbował zrobić coś, co zaspokoiłoby generalne potrzeby mieszkańców. I tutaj nie mam sobie nic do zarzucenia. 

Nie chcę, żeby Pan sobie zarzucał, chcę, żeby Pan się pochwalił sukcesami.

Chwalenie się osiągnięciami po 20 latach wydaje się niewłaściwe. My nie szukamy klientów, nie szukamy poparcia na zewnątrz – w Szczecinie, Wrocławiu czy w Poznaniu, bo tam nie możemy zaproponować swoich usług. Jesteśmy przygotowani do realizacji zadań tych klientów, którzy nas do tego celu powołali. To wójt, burmistrz czy prezydent lub sami mieszkańcy z naszego terenu powinni ocenić, czy Związek Gminny jest im do czegokolwiek potrzebny, czy ta struktura im sprzyja, czy ich sytuacja poprawiła się z uwagi na działanie Związku, czy nie.

Jeżeli Państwo funkcjonują, to znaczy, że jesteście potrzebni, więc to jest odpowiedź. 

Chciałabym Panią jednak odesłać do innych związków komunalnych na terenie Wielkopolski. Utrzymując z nimi kontakty, staramy się podpatrywać, co się dzieje w innych strukturach. Niedawno byliśmy z wizytą w Komunalnym Związku Gmin Regionu Leszczyńskiego i tam jest co podziwiać, dlatego że oni mają system gospodarki odpadami poukładany organizacyjnie w mojej ocenie lepiej niż my.

Są młodsi chyba, prawda?

Nie o to chodzi, w tej chwili zacierają już się historie dotyczące tworzenia związków. W 2012 roku, kiedy weszła nowa ustawa o utrzymaniu porządku i czystości, związki komunalne powstawały w całej Polsce, jak i w Wielkopolsce – po to, żeby zgodnie z prawem organizować sprawny system zarządzania gospodarką odpadami. My tworzyliśmy Związek w latach 1997-98 i nie mówiliśmy o żadnym systemie. Zależało nam, żeby w porozumieniu z innymi gminami zbudować zakład świadczący dla tych gmin usługę przetwarzanie odpadów. To był nasz cel. W momencie wejścia nowej ustawy próbowaliśmy wykorzystać ten Związek również do organizacji systemu gospodarki odpadami, ale to się nam nie udało, dlatego że gminy zdecydowały, że wójtowie, burmistrzowie i prezydenci będą na własny rachunek zarządzać gospodarką odpadami w swoich gminach. U nas nie doszło do wypracowania konsensusu w sprawie przekazania zadań na Związek tworząc jeden spójny system zarządzania gospodarką odpadami, dlatego inne ośrodki komunalne lepiej sobie z tym radzą, co zauważamy podczas wizytacji. U nas jest różnorodność, każdy wójt, burmistrz, prezydent, a mamy 22 samorządy, zarządza gospodarką odpadami na swój sposób.

Jaka jest przyczyna takiego podejścia ? Wydawałoby się, że lepiej mieć ten problem z głowy. 

Przyczyny są różne. Okazało się, że jedną z nich jest to, że w ślad za przejęciem na siebie tego obowiązku do budżetu gminy wpływa znacząca ilość pieniędzy. Opłaty powszechne za gospodarkę odpadami powodują, że np. w gminie liczącej 10 tys. mieszkańców, w której obowiązuje opłata na poziomie 10 zł od osoby na m-c, w ciągu roku do budżetu wpływa kwota 1200 tys. zł. Jeżeli powszechną opłatą obejmie się również nieruchomości niezamieszkałe ta kwota wpływów dochodzi do 1, 5 mln. Dla miasta o liczbie ludności ok. 100 000 do budżetu wpływa odpowiednio rocznie ponad 15 000 000 zł. Gospodarze mimo znaczących kłopotów i problemów wolą mieć jednak większy budżet do dyspozycji.

Ale są jakieś koszty z tym związane. 

Są, ale jeżeli te pieniądze raz zostały do budżetu wprowadzone, to wyciągnięcie ich stamtąd staje się dodatkowym problemem bo wskaźniki zadłużenia itp.,,

Gdyby Państwo się tym zajmowali, byłoby taniej?

Może nie koniecznie taniej, ale na pewno skuteczniej, czyli efekt zarządzania systemem byłby lepszy. A tak odpady uciekają poza system, ponieważ na rynku tak naprawdę rządzą przedsiębiorstwa nie tylko samorządowe, ale również prywatne, które kształtują tę gospodarkę w swój własny sposób. 

Ale gdyby ktoś chciał ocenić korzyści wynikające z funkcjonowania związków, to chyba każdy powie, że nie ma lepszego sposobu zarządzania systemem niż poprzez związki komunalne lub porozumienia międzygminne, bo takie również istnieją w strukturze zarządzania gospodarką odpadami. 

Nieco z innej „beczki”

Czym jest ulepszacz gleby produkowany niedaleko Kalisza?

Nie jestem inżynierem środowiska i nie chciałbym mówić o szczegółach. Powiem tylko, że w oparciu o kompostownię odpadów biodegradowalnych przetwarzamy na terenie zakładu odpady zielone, z których uzyskujemy dodatkowy produkt nawozowy. Produkt ten przeszedł szereg badań i posiada odpowiednie Decyzje Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Na razie zainteresowanie jest stosunkowo ograniczone, ponieważ produkt ten kojarzony jest z odpadem, ale osoby, które zaczęły go wykorzystywać, oceniają go bardzo pozytywnie i stosują w określonych dawkach pod uprawy. Tona kosztuje u nas 15 zł. 

Współpracujemy z Uniwersytetem Przyrodniczym w Poznaniu, robimy poletka doświadczalne, które dają pewien wymierny efekt użytkowy.. Wyniki będzie można upublicznić, aby zachęcić producentów do stosowania tego środka. Natomiast gdyby wraz z rozbudową instalacji pojawiła się u nas instalacja do fermentacji bioodpadów, to powstanie nawóz płynny, który również będzie można odpowiednio wykorzystać. Gleby w naszym rejonie nie są najlepszej jakości, więc wydaje się, że to powinno być łatwe. Z każdym kolejnym rokiem ilość kompostu, wytworzonego z odpadów zielonych wzrasta i znajduje coraz większe zainteresowanie wśród producentów rolnych. W roku bieżącym przekazaliśmy poza Zakład w Orlim Stawie ponad 500 ton tego produktu. 

Reklama
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, redakcja@merkuriusz.com.pl 

xnxx