Reklama
czwartek, 22 marca 2018 23:03

Ze Śniadeckim… od Poznania do Wilna

Napisane przez  Administrator

Z Pawłem Olejniczakiem, prezesem Stowarzyszenia im. Jędrzeja Śniadeckiego, Karola Olszewskiego i Zygmunta Wróblewskiego, rozmawia Merkuriusz

Jesteśmy po głównym wydarzeniu 250. rocznicy urodzin Jędrzeja Śniadeckiego, które odbyło się w Auli Uniwersyteckiej. Czy planujecie Państwo inne uroczystości upamiętniające?

Pracowaliśmy dwa lata na rzecz roku obchodów, ale – słusznie – ten pierwszy dzień był najważniejszy; chcieliśmy rozpocząć uroczystości w Poznaniu, gdzie inauguruje się mało międzynarodowych wydarzeń. Na przykład 200-lecie urodzin słynnego polskiego pejzażysty Napoleona Orda obchodzono na Białorusi, ponieważ w Polsce zapomniano, że był Polakiem, a rząd białoruski z powodzeniem wystąpił do UNESCO o objęcie patronatem tych obchodów. Nasze Stowarzyszenie również postanowiło upamiętnić 250. rocznicę urodzin Jędrzeja Śniadeckiego w sposób godny wielkości tej postaci. Zabiegaliśmy o wybrane przez nas patronaty oraz o współudział w organizacji obchodów różnych podmiotów i organizacji z Polski i Republiki Litewskiej, z UNESCO na czele. 

Ostatnim miejscem zamieszkania Jędrzeja Śniadeckiego były Bołtup, leżący dziś na Białorusi, a ówcześnie na terenie Litwy. Tam też zakupił zespół pałacowy, stając się, oprócz bycia naukowcem, członkiem klasy ziemiańskiej.

Dużym szacunkiem darzymy Tatianę Dawidowicz, którą dwa lata temu i na początku 2017 roku odwiedziliśmy z wiceprezesem Stowarzyszenia prof. Stefanem Lisem, ponieważ na terenie zespołu szkolnego utworzyła pierwsze Muzeum Jędrzeja Śniadeckiego oraz bierze czynny udział w odrestaurowaniu rodzinnego grobowca na cmentarzu w Horodnikach.

Dalsze obchody mogłyby odbyć się na Białorusi, ale gdzie? Bo z pałacu nic nie zostało… 

Ma Pani rację. W 1946 roku tamtejsza władza zebrała ludzi pod pałacem Śniadeckich i, ponieważ brakowało materiałów budowlanych, stwierdziła, że mogą go rozebrać. Rozebrano go więc do fundamentów i raz na zawsze rozwiały się marzenia o rekonstrukcji. Zrekonstruowano zaś siedzibę Śniadeckich i Balińskich w Jaszunach. Po uzyskaniu przez rząd litewski wsparcia ze środków unijnych i dzięki ogromnemu wysiłkowi władz rejonu solecznickiego zrobiono to z ogromną pieczołowitością i starannością.

Przejdźmy do gości.

Olejniczak_Foto1 Na uroczystość przybyli goście z Litwy: dr Birute Railiene, która reprezentowała Litewską Akademię Nauk, dyrektor Domu Polskiego w Wilnie Artur Liudkovski – radny samorządu rejonu wileńskiego, a w swoim czasie wicemer Wilna, który reprezentował merostwo Samorządu Rejonu Wileńskiego, wicemer rejonu solecznickiego Jadwiga Sinkiewicz. Byli goście z Oszmiany, z UNESCO Litwa, UNESCO Polska, z Polskiej Akademii Nauk, delegacja polityczna z Polski, z Wilna, z Krakowa, oraz konsul honorowy Republiki Litewskiej w Poznaniu Benedykt Dubski. Może nieco nieskromnie, ale chciałbym podkreślić, że delegacja z Litwy po uroczystości nie kryła uznania dla poziomu organizacji imprezy. Chciałbym jeszcze wymienić instytucje, które brały czy dalej biorą czynny udział w wydarzeniach rocznicowych, czyli miasta: Poznań, Żnin, Trzemeszno, również Polskie Towarzystwo Chemiczne, Litewskie Towarzystwo Chemiczne, Polskie Towarzystwo Lekarskie, Litewskie Towarzystwo Lekarskie i wiele innych.

Na tym się nie kończy... 

Nie. W tej chwili organizujemy podobne spotkania, z ograniczoną częścią ceremonialną, które odbędą się w Żninie czy w Trzemesznie – choć wydają się one małymi miastami, to tam kultywuje się pamięć o Jędrzeju Śniadeckim. W dalszym ciągu naciskam na Polskie Towarzystwo Lekarskie, które nie wykazuje inicjatywy i próbuje pominąć temat obchodów, a przecież założył je w 1805 roku Jędrzej Śniadecki – działacz oświeceniowy, ale przede wszystkim wielki naukowiec, człowiek, który zaznaczył się w każdej ważnej wtedy dziedzinie życia – w nauce, wychowaniu fizycznym, publicystyce – oczywiście jako ojciec chemii polskiej, ale także jako lekarz... Samo nazywanie ulic jego imieniem i nazwiskiem czy stawianie pomników jednym może się podobać, drugim nie.

A co Kraków na to wszystko?

Z Krakowem negocjujemy. Chcielibyśmy zrobić tam podobną imprezę, ale musimy to uzgodnić z Uniwersytetem Jagiellońskim i z władzami miasta. Wydaje się to proste, ale zorganizowanie czegokolwiek w Krakowie nigdy nie jest łatwe. 

Macie Państwo jeszcze szersze plany. Czy w związku z nimi jesienią wybieracie się na Litwę?

10 września odbędzie się inauguracja obchodów w Republice Litewskiej; zaczynamy w Wilnie na terenie historycznego ratusza – z władzami Wilna, rejonu solecznickiego, przedstawicielami władz Republiki Litewskiej i przedstawicielami organizacji z Polski. Podczas otwarcia przewidujemy koncert okolicznościowy i emisję filmu. 

À propos, w Poznaniu próbowaliśmy namówić różne ważne osobistości, między innymi rektorów uniwersytetów, do udzielenia wypowiedzi w filmie, ale rezygnowali z tej możliwości. Ubolewam z tego powodu.

 Należy także wspomnieć o naszej dobrej współpracy z Instytutem Polskim w Wilnie przy realizacji wystawy prac Wojciecha Siudmaka oraz w związku z imprezami organizowanymi w Solecznikach i Jaszunach z udziałem Krzesimira Dębskiego.

W czym dla Stowarzyszenia był najważniejszy Jędrzej Śniadecki? 

Nie jestem w stanie o tym krótko i zwięźle powiedzieć, bo dla mnie – założyciela i w jakimś sensie ideologa Stowarzyszenia – jest postacią nierozerwalnie związaną z K. Olszewskim i z Z. Wróblewskim. Można mówić o tlenie i jego związkach. Nie kto inny jak Śniadecki początkowo nazwał tlen kwasorodem, a dopiero jego uczeń – prof. Jan Oczapowski, nadał temu pierwiastkowi obecnie używaną nazwę. Dzieła Śniadeckiego, w moim mniemaniu, stanowią pewien fundament, a dopiero 50, 60 lat później zaczęli działać Olszewski i Wróblewski. W 1883 roku Wróblewskiemu i Olszewskiemu jako pierwszym w historii udało się, przy zastosowaniu własnych rozwiązań, skroplić tlen. Stało się to w rywalizacji z uczonymi francuskimi, którzy jako jedyni na świecie nie pogratulowali osiągnięcia. Wróblewski i Olszewski skroplili również azot oraz zestalili dwutlenek węgla.  

Na konferencjach Oxygenalia, zwłaszcza na ostatniej – w Krakowie na Uniwersytecie Jagiellońskim, pewien uczony francuski, którego uhonorowaliśmy Medalem Sapienti Sat, powiedział mi, że jest nam wdzięczny nie za to, że wystąpił z wykładem plenarnym ani że otrzymał medal, ale że sięgnął po życiorysy naszych naukowców, i niepomiernie się zdziwił. Nie wiedział, że historia Polski tak się wtedy układała, że patroni Stowarzyszenia miast być tuzami światowej klasy i prowadzić badania, zostali zepchnięci w obszar zapomnienia. Moim celem i zadaniem życiowym stało się wywołanie ponownego nimi zainteresowania. Wystarczy wpisać do Wikipedii te trzy nazwiska i okaże się, że są to postaci patriotyczne, wielcy naukowcy, którzy korespondowali z najwybitniejszymi umysłami XIX wieku. Każdemu życzę, żeby sięgnął do tych informacji, aby zrozumieć, jak XIX wiek był trudnym i tragicznym okresem dla Polski, bo geograficznie i politycznie jej nie było, natomiast dzięki Śniadeckiemu, Olszewskiemu i Wróblewskiemu mogliśmy trwać jako naród, mogła trwać polska kultura i nauka.        

Ładnie Pan to ujął…

Staram się, dziękuję. W Wilnie prof. Stefan Lis i ja zostaliśmy zaproszeni na konferencję o Ignacym Domeyce, zorganizowaną przez Litewską Akademię Nauk pod przewodnictwem prof. Aivarasa Kareivy. Ignacy Domeyko był kluczową postacią w XIX wieku dla Chile w Ameryce Południowej, gdzie stworzył podwaliny nauki i pierwszą wyższą uczelnią techniczną, która funkcjonuje do dziś. Człowiek wybitny, otarł się o romantyzm w Polsce, wielki przyjaciel Adama Mickiewicza, ale oprócz tego naukowiec, który schodził parę razy w głąb wulkanów, gdzie pewnego razu ledwo uszedł z życiem, wykazując symptomy zatrucia. Jeden z wybuchów z badanego przezeń wulkanu zniszczył długo budowane przez niego laboratorium i spore zbiory geologiczne. W czasie naszych wizyt na Litwie nie dotykaliśmy pewnych problemów, co spotkało się z dużym zrozumieniem, bo nie nam je rozwiązywać, ale ludziom sprawującym władzę. Naprawdę jest tam spory obszar do nawiązania współpracy i budowania wzajemnego zaufania. Muszę powiedzieć, że Poznań cieszy się na Litwie dużym zaufaniem, zwłaszcza władz Wilna. Zakupiono 120 autobusów i trolejbusów wyprodukowanych w podpoznańskim Bolechowie przez firmę Solaris. Nasze wyroby są tam popularne i wysoko oceniane. 

Co na podsumowanie, ostatni akcent?

Program obchodów zakończy się 13 października 2018 roku, czyli ostatniego dnia konferencji Oxygenalia, a w międzyczasie spróbujemy powalczyć o wystawienie bardzo ważnej dla nas sztuki „Tlen” autorstwa Iwana Wyrypajewa, w artystyczny sposób odnoszącej się do naszej idei. Realizacją zajmuje się Teatr Tańca w Gdyni, który wykonał wiele tego typu prestiżowych projektów. To przedstawienie mówione, śpiewane, głównie skierowane do młodych ludzi. Spektakl jest naładowany emocjami takimi choćby jak gniew, pokazującymi, że tlen też bywa toksyczny. Stwierdziliśmy, że aktorom teatrów warszawskich, którzy w 2005 roku zagrali w tej sztuce, nie przystoi już w niej występować z uwagi na wiek, stąd pojawił się pomysł nawiązania współpracy z Teatrem Tańca. Myślę, że w przypadku domówienia szczegółów organizacyjnych wystawimy sztukę pod koniec czerwca.

Reklama
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, redakcja@merkuriusz.com.pl 

xnxx