Reklama
środa, 20 grudnia 2017 23:11

Uwolnić karpia

Napisane przez  Andrzej Wilowski

Zgodnie z polską tradycją zasiądziemy do wigilijnej wieczerzy. Na stole obowiązkowo musi pojawić się karp. W kącie iskrząca się światełkami i ozdobami choinka cieszy oczy domowników, a pod nią ukryte w kolorowych paczkach niespodzianki. 

W dzieciństwie toczyliśmy spory, kto przynosi te paczki. Wiadomo, św. Mikołaj ma urodziny 6 grudnia i w niektórych domach tego dnia pojawiały się podarki. Prasa donosiła, jak dzielni handlowcy robią, co mogą, aby Dziadek Mróz czy Gwiazdor miał co włożyć do worka.

Dziadka Mroza po upadku stalinizmu wysłano na emeryturę, wszak był sowieckim funkcjonariuszem. Kiedy w naszych domach zagościła na dobre telewizja, docierały wiadomości ze świata, nie dało się ukryć, że ten brodaty starzec w czerwonym kubraku z workiem to Święty Mikołaj, zamieszkały pod kołem podbiegunowym w Finlandii – i tam, do miejscowości Rovaniemi, należy kierować listy z prośbami do niego.

Dopiero w szkole średniej na lekcji angielskiego dowiedzieliśmy się, że w Ameryce nazywa się Santa Claus. Kto go przechrzcił i dlaczego? Wiadomo – handlowcy. Umundurowano go w znany nam dziś uniform, miał przybywać z północy, czy to Alaska w Ameryce, czy Laponia w Europie. Przebierańcy, akwizytorzy szczęścia zachęcali do zakupów przed sklepami, zbierali zamówienia, dzieciom rozdawali cukierki. 

Udekorowana choinka stała się idealnym miejscem składowania zamówionych prezentów. To drzewko w naszej zbiorowej wyobraźni zasadzono nie tak dawno, jakby mogło się wydawać. Obyczaj ten przywędrował do nas z protestanckich Niemiec w XIX stuleciu. Rozpowszechnił go w Europie Kościół katolicki. 

Z prasy i z telewizji dowiadujemy się o rozmaitych regionalnych wigilijnych tradycjach kulinarnych, ale tylko na naszych, polskich stołach gości karp w rozmaitych postaciach. Celebryci w programach „gotowanie na ekranie” odkrywają staropolskie tradycyjne przepisy na przyrządzanie wigilijnego karpia. 

Kiedy babcia mówiła, że na Wigilię będzie tradycyjnie „karp po żydowsku”, nie mogłem pojąć, co to ma wspólnego z chrześcijańskim świętem. W książce kucharskiej Ćwierciakiewiczowej „365 dań na każdy dzień roku” – lekturze gospodyń domowych z pokolenia babci, nie znalazłem takiego przepisu. Sandacz po królewsku w sosie piwnym z ingrediencjami nigdy nie był potrawą postną, raczej wykwintną. Wśród dwunastu postnych dań wigilijnych znajdowały się te przyrządzane z ryb, a najpopularniejszą z nich był śledź. W dwudziestoleciu międzywojennym pospolity, tani – dzięki rozwiniętemu rybołówstwu i handlowi – z portów rybackich błyskawicznie docierał na polskie stoły. Wojna całkowicie zdewastowała przemysł morski. Indywidualni rybacy, właściciele małych kutrów nie byli dla nowej władzy przyszłością. Nastąpiły czasy gospodarki uspołecznionej centralnie i planowo zarządzanej. 

Zbudowania nowego ustroju gospodarczego podjął się Hilary Minc. Ambitny, zdolny Żyd z Kazimierza Dolnego po burzliwych przejściach przybył do Polski z Rosji wraz z ekipą wyznaczoną w Moskwie do budowania nad Wisłą socjalizmu. Został pierwszym ministrem handlu i przemysłu. Jeszcze trwała wojna, nominacja przyszła w grudniu 1944 roku. Zdolny ekonomista, komunista widział wielki wysiłek Rodaków w przygotowaniach do świąt we frontowych warunkach. Wpadł na pomysł, jak może sprawdzić szybko model centralnej gospodarki planowej i tym samym nawrócić lud na komunizm. Wiedział, że może zapomnieć o dalekomorskich połowach, ale zamiast marnego śledzia na wigilijne stoły trafi tłusty karp ze spółdzielczych stawów. Wysiłek pojedynczych kooperatyw w czasie odbudowy wkrótce zostanie zorganizowany w uspołecznioną gospodarkę. Szybko powstał plan organizacji sieci przedsiębiorstw rybackich. Dystrybucja odłowionego karpia poprzez organizacje partyjne w zakładach pracy. Długo obowiązywały deputaty i do lat siedemdziesiątych PGR-y dostarczały ziemniaki na zimę dla pracowników hut i kopalń. W ten sposób funkcjonował sojusz robotniczo-chłopski. 

Żona Minca, Julia, odpowiedzialna za propagandę, kierowała PAP-em, zadbała o to, aby wzorcowe doniesienia o przygotowaniach dostaw karpia na świąteczne stoły miały charakter depesz frontowych. Z karpiem toczono prawdziwą batalię, dosłownie. Do fabryk, a później do Central Handlu Rybnego musiał dotrzeć żywy. Nieszczęśnik czasem kilka dni czekał na wyrok, pławiony w domowej wannie. Domownicy, nie mogąc brać kąpieli, szczerze go nienawidzili i nie mogli się doczekać, kiedy dopełni żywota i znajdzie się na półmisku, smażony lub w galarecie, lub po żydowsku. Oszczędzę czytelnikowi opisu sadystycznych praktyk uśmiercania karpia. Obowiązek ten spadał na ojca rodziny, który jak czekista musiał wykazać się męstwem. Tylko dzieci gdzieś w kątach popłakiwały, bo zżyły się ze zwierzątkiem. 

Hilary Minc w rządzie Bieruta pełnił wiele funkcji, między innymi zasiadał w komitecie bezpieczeństwa, miał więc na względzie nie tylko losy handlu i przemysłu, ale właściwy kręgosłup ideowy obywateli socjalistycznego państwa. Ten odważny i zdolny człowiek wdrożył plan sześcioletni, zarządzał centralnie wielkim przemysłem, zorganizował handel uspołeczniony, tylko w sektorze rolnym ponosił same klęski, z wyjątkiem batalii o karpia. 

Epoka stalinowska przeminęła i w czasie popaździernikowej odwilży popadł w niełaskę, stracił wszystkie stanowiska. Jako emeryt doczekał dojścia do władzy Edwarda Gierka, przedstawianego jako nowoczesny model przywódcy komunistycznego, otwartego na Zachód, mniej ideowego od poprzedników, za to skupionego na gospodarce. Pochodzący z górniczej rodziny, repatriant z Francji nie miał pojęcia o sprawach gospodarczych, ale wyrósł na wzorach francuskich komunistów. Hilary Minc przed wojną uzyskał we Francji stopień doktora nauk prawnych i ekonomicznych, ale dla Republiki Francuskiej był zbyt radykalny, a przez to niebezpieczny w swojej komunistycznej działalności politycznej. Nie doczekał odejścia Gierka w niesławie, dziś zapomniany. Pozostał po nim tylko „karp po żydowsku”. 

 

Panie Prezydencie, apeluję o prawo łaski dla karpia. 

Reklama
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, redakcja@merkuriusz.com.pl 

xnxx