Reklama
środa, 20 grudnia 2017 23:09

Melancholia

Napisane przez  Administrator

Z artystą malarzem dr. Piotrem P. Drozdowiczem rozmawia Karolina Chomicz

Spotkaliśmy się przy okazji konferencji dotyczącej przestrzeni publicznej Poznania, zorganizowanej przez Stowarzyszenie Gospodarka Przestrzenna. Zaprezentował Pan na niej swój projekt fresku. Proszę go przybliżyć.

 

Jest to projekt „Melancholia” dla elewacji Muzeum Narodowego w Poznaniu. Ta propozycja ma sprowokować zainteresowanie przestrzenią publiczną centrum Poznania. Siedziba muzeum to zderzenie zabytkowego obiektu z postmodernistyczną bryłą. Ponad tym obiektem góruje Zamek Przemysła. Fresk scalający trzy obiekty za pomocą malarstwa jest alternatywą dla tak zwanego muralu. Sądzę, że mural, jaki znamy w Polsce, znajduje się na przeciwnym biegunie wobec malarstwa w architekturze. Dziś tym słowem określa się wszystko, co namalowano na ścianie, i pomija się specyfikę tradycji polskiego malarstwa. Rzadko gdzie nawiązuje kontakt z otoczeniem i wpływa na rzeczywistą poprawę miejsc. Jest nachalny, to jakby tatuaż na obiektach. Z racji użycia niewłaściwych materiałów po kilku latach płowieje, osypują się z niego tynki i następuje wtórna degradacja miejsca. Pod pozorem wolności sztuki tworzy się coś, co za kilka lat stanie się znowu estetycznym problemem.

Pański projekt ma być nie tylko piękny, ale i trwały...

Przewidziałem tu technikę Keim A, której trwałość jest niezwykła. Opracowano ją w XIX w. Po stu latach oczyszczone freski pozostają w niezmienionym stanie. Inspiracją jest obraz Malczewskiego „Melancholia”. We fresku przeprowadzam drogę: od pustki poprzez abstrakcję, do figuracji, z kumulacją form na szczytowej ścianie starego budynku, aż do pełnej iluzji łączącej się z realną elewacją starego gmachu. 

Czy jest tu zawarta jakaś opowieść?

wizualizacja_6 Zdecydowanie tak. Malarstwo może wnosić w architekturę opowieści bogate symbolicznie, ale nie nachalne, nie w mentalności reklamy czy billboardu. Ten projekt to opowieść o historii malarstwa i refleksji, co się wokół niego dzieje. Na świecie następuje powrót do figuracji. U Malczewskiego postaci rodzące się z płótna mistrza, który siedzi w głębi sali, dążą do otwartego okna, do przestrzeni, do światła. Podobnie ma być we fresku. Kiedyś depresję nazywano właśnie melancholią. Tu chciałbym pokazać melancholię pozytywnie, perspektywą jest niebo oraz rozświetlona elewacja. Światło między postaciami a elewacją ma odsunąć od siebie oba budynki, unieważnić ich dramatyczne zderzenie. Wierzę w siłę i potencjał malarstwa. Ma ono moc, aby przemieniać architekturę w dużo tańszy sposób niż przebudowa. 

Nie zgodzę się z Panem, oczywiście moja niezgoda jest bardzo subiektywna, ponieważ Pańska praca kojarzy mi się z barokiem, z tym, co miało unosić duszę do Boga, natomiast nie widzę tutaj depresji. 

Cieszę się, że tak to Pani odczytuje. Dla mnie symbolem stanu depresji jest pusta ściana. W projekcie zaproponowałem wyjście z pustki do figuracji, odwrotnie niż w sztuce XX wieku, w której porzucono studiowanie natury na rzecz abstrakcyjności. To wynika z mentalności modernistycznej. Picasso, który był mistrzem, stworzył kubizm, ponieważ w tytanicznej, wieloletniej pracy dogłębnie przestudiował postać człowieka. Droga od abstrakcji do figuracji jest wyjściem z melancholii w stronę nowych nadziei w sztuce.

Podkreśla Pan, że fresk ma spełniać ideę sztuki interaktywnej. Mógłby Pan ją przybliżyć? Czy możemy Panoramę Racławicką czy Kaplicę Sykstyńską odbierać interaktywnie?

Tak, bo te dzieła mają wszystkie cechy współczesnej sztuki. Wykonując freski w zabytkowych przestrzeniach, odkrywam rzeczy stosowane przez artystów od wieków. Dzisiaj w sztuce nie ukazujemy niczego nowego. Kiedyś artyści stosowali te same zabiegi, tyle że nie mieli odpowiedniego aparatu pojęciowego. 

Fresk na muzeum ma być interaktywny. Wziąłem pod uwagę szpalery dębów przed muzeum, które dla idącego ulicą odbiorcy dzielą, miksują obraz. Widz będzie mógł wpływać na odbiór dzieła. Jeśli zmęczą go bogate formy „barokowe”, wystarczy, że skupi wzrok na części fresku, gdzie jest właściwie pustka. Prof. Jarosław Kozłowski, u którego studiowałem, mówił, że malarstwo działa nie tylko na płaszczyźnie, ale anektuje przestrzeń przed obrazem. Idąc tym tropem, dzieło, które ma skalę urbanistyczną, będzie malarstwem w przestrzeni, a nie dekoracją ściany. 

A gdyby Pan, mówię nieco w cudzysłowie, namalował abstrakcyjne trójkąty, koła, kwadraty, prostokąty i inne figury…

Moderniści w latach 50. i 60. próbowali abstrakcji w malarstwie ściennym... podobno Corbusier był malarzem... Malarstwo abstrakcyjne w architekturze nie sprawdza się, sprawia wrażenie banalnej dekoracji. Wracając do Picassa, w Polsce w latach 70. modne były dekoracje ścian w tak zwane „picassy”, a kojarzyły się ze złym gustem. Są kraje w Europie i na świecie, gdzie dawne tradycje malarstwa ściennego nie zostały przerwane, a mural jest zjawiskiem dość nowym, subkulturowym, które awansowało do Akademii.

Projekt ma za zadanie znosić napięcia między starym a nowym gmachem muzeum oraz łączyć się z Zamkiem Przemysła. Czy wskazałby Pan inne miejsca w Poznaniu, które wymagałyby takiego zagospodarowania przestrzeni? 

Jest sporo takich miejsc. Na pewno w obrębie Starego Rynku trzeba scalić to, co się jeszcze da. 

Czy Dyrektor muzeum coś wie o Pana planach?

Myślę, że wie, bo był na konferencji. Nie miałem okazji z nim rozmawiać, gdyby zdarzyła się sposobność, chętnie przedstawię ten projekt. 

Zajmuje się Pan również konserwacją malarstwa ściennego. Czy woli Pan tworzyć coś od zera, czy konserwować, rekonstruować? 

Nie jestem konserwatorem, bo brak mi uprawnień, ale pracowałem pod opieką konserwatorów w zabytkowych wnętrzach. Dla mnie między starym a nowym w sztuce nie ma sprzeczności. Biorę w nawias cały eksperyment awangardy, który polegał na negacji wszystkiego, co klasyczne. Klasyczne wartości w sztuce wciąż znajdują rezonans wśród artystów, a taka postawa tak naprawdę jest tolerancyjna i otwarta na przyszłość.

 Nie można znaleźć drogi szacunku wobec wszystkiego, co jest?

Można, ale to jest myślenie klasyczne, a dziś mamy panowanie postawangardy i ponowoczesności. To jest stan kryzysu, melancholii. 

Ale czy musimy to kontynuować?

Nie. Nawet za komuny w Polsce artysta nic nie musiał, a dzisiaj wydaje się, że artysta coś musi. Sztuka krytyczna ciągle coś musi udowadniać. Manipuluje społeczeństwem. Artyści formują społeczeństwo, tworzą nowego człowieka, bo ten stary jest zły. Bo zostali mianowani przez środowisko, wykreowani przez kuratorów… 

Kiedyś się mówiło, że artysta to dopust boży... 

Gdyż prawdziwy artysta jest przeszkodą w systemie. Mamy coraz mniej artystów, a więcej producentów, bo wytwarza się produkty sztuki, realizuje szybkie, tanie murale, spełnia masowo zamówienia ideologiczne. Pytanie: czy mamy tu doświadczenia artystyczne w rozumieniu klasycznym? 

Diabeł tkwi w szczegółach.

Michał Anioł twierdził, że nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość. Arcydzieło to suma drobnostek. 

Kiedyś, podczas wywiadu, dyrektor muzeum, mówiąc o obrazach Matejki, powiedział, że tam każdy centymetr kwadratowy może być osobnym obrazem. 

Zrobiono z tego zarzut. Mało kto wie, że Matejko jest ojcem polskiego malarstwa ściennego – młodopolskiej szkoły krakowsko-lwowskiej. Sam na ścianie nie malował, jedynie zrobił kartony dla kościoła Mariackiego w Krakowie. Matejko nie gasił innych, tylko inspirował: Mehoffera, Wyspiańskiego, Sulimę Popiela, który malował w Poznaniu. Jego uczniowie rozwinęli nowy, polski styl malarstwa ściennego. Na tym polega bycie mistrzem. W Rogalinie, w największej sali pawilonu, znajduje się obraz „Joanna d’Arc” – jedno kłębowisko postaci. Jest on wciąż źle wyeksponowany, ma za mało przestrzeni. Odkryłem ten obraz dopiero, gdy wyszedłem poza salę i spojrzałem na niego przez światło drzwi. Wtedy wszystko ustawiło się przestrzennie. I koń, i Joanna d’Arc, i grupy ludzi. Jakbyśmy włączyli projektor 3D.

 

 

 

Piotr P. Drozdowicz pracuje w Katedrze Rysunku, Malarstwa, Rzeźby i Sztuk Wizualnych na Wydziale Architektury Politechniki Poznańskiej.

Reklama
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, redakcja@merkuriusz.com.pl 

xnxx