Reklama
niedziela, 29 października 2017 19:28

Niewiarygodne rankingi, wiarygodne perspektywy

Napisane przez  Administrator

Z rektorem Politechniki Poznańskiej prof. dr. hab. Tomaszem Łodygowskim rozmawia Mariola Zdancewicz

Panie Rektorze, pod koniec każdego roku akademickiego prorektorzy ds. kształcenia tradycyjnie spotykają się, by wymienić się doświadczeniami, przedyskutować problemy. O czym mówiono w tym roku? 

Wszyscy prorektorzy spotykają się w swoich gremiach nie tylko pod koniec semestru letniego, ale kilka razy do roku. Co najmniej trzy, cztery razy w roku odbywa się Konferencja Rektorów Polskich Uczelni Technicznych. Poruszamy na niej różne tematy. Ostatnio koncentrowaliśmy się na spotkaniach dyskusyjnych dotyczących ewentualnych założeń do nowej ustawy o szkolnictwie wyższym. Jej wersja ministerialna ma zostać ogłoszona przez wicepremiera 19-20 września podczas Narodowego Kongresu Nauki w Krakowie.

 

Prorektorzy ds. kształcenia czy studenckich często debatują nad jakością kształcenia, rolą Polskiej Komisji Akredytacyjnej, nad sprawami związanymi z walką z plagiatami. Poruszają nierozwiązaną nadal kwestię, czy studia powinny być jednolite czy dwustopniowe. O podziale mówiło się podczas procesu bolońskiego i dokonano go kilka lat temu, ale nie wszyscy są zadowoleni. To trudne tematy, ale rozwiązywane globalnie i mam nadzieję, że w sumie zmierza to do dobrego końca. 

Prorektorzy ds. nauki zawsze koncentrują się na sprawach naszych agencji, np. na próbach wnioskowania o finansowanie badań naukowych zarówno ze źródeł europejskich, jak i z naszych dwóch głównych źródeł lokalnych, czyli z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju i z Narodowego Centrum Nauki. Zawsze trzeba podkreślać, że na naukę w Polsce jest o wiele za mało pieniędzy, jeśli się myśli o silnej współpracy z przemysłem w przełożeniu na wyniki naukowe, późniejsze efekty i o prawdziwych innowacjach, zwłaszcza tych, które dotyczą nauk technicznych, w tym nauk Politechniki Poznańskiej, bo one przekładają się na gospodarkę w sposób bezpośredni. Przy słabej gospodarce wszystko jest słabiej finansowane, dlatego misją szczególną uczelni technicznych jest jej wspieranie i dlatego burzę się, że w beznamiętny sposób rzuca się jeden algorytm finansowania uczelni, także szkół, które w tej chwili nie produkują bezrobotnych, ale potrzebnych dla wsparcia gospodarki inżynierów, czyli ludzi pracujących w wyuczonych zawodach, a nie w wybranych z konieczności i wszystkich razem wrzuca się do tego samego garnka. I ni stąd, ni zowąd nie finansuje się części studentów, bo na większości politechnik liczba uczących się przypadających na pracowników naukowo-dydaktycznych zatrudnionych w szkole przewyższa wskazaną w algorytmie „świętą” liczbę 13. U nas, a jesteśmy jedną z najczęściej wybieranych polskich uczelni, na jednego pracownika przypada 15 studentów i z tego względu musieliśmy obciąć rekrutację, np. w tym roku o kilkaset osób. To duży worek problemów, a gremia, o których mówimy, naprawdę robią pożyteczne rzeczy. 

W pierwszej edycji Rankingu Studiów Inżynierskich 2017 – Perspektywy, kierunki prowadzone na Politechnice Poznańskiej znalazły się na wysokich pozycjach. I tak np. trzecie miejsce w swojej kategorii zajęła inżynieria chemiczna i procesowa na Wydziale Technologii Chemicznej. Wyłoniono też najlepsze studia w Polsce, dające tytuł inżyniera oraz magistra inżyniera, i oceniano 21 najpopularniejszych dyscyplin studiów technicznych. Czy przyszli studenci kierują się rankingami? 

Dla tych, którzy nie znają do końca środowiska naukowego, porównania mają znaczenie. Ludzie lubią rankingi, lubią spojrzeć: „O, to jest najlepsza szkoła, to gorsza”. Podstawą do ich przeprowadzenia są dwa warunki: dobra znajomość kryteriów i rygorystyczne ich spełnianie. Oczywiście, kierunek prowadzony u nas na Wydziale Technologii Chemicznej znalazł się na podium, inne nie, ale spośród prowadzonych przez nas z łatwością mogę wymienić te, które należą do wiodących w kraju. Wyniki można złożyć na karb tego, że to pierwszy ranking kierunków studiów. W moim odczuciu przyjęte kryteria wypełnione są nierzetelnie. A czy te mierniki właściwie wskażą, gdzie dany kierunek jest lepiej prowadzony, to sprawa dyskusyjna. Nasi koledzy wypowiadali się na ten temat, rozmawiali z twórcami z Fundacji Edukacyjnej „Perspektywy” i z przewodniczącym kapituły prof. Michałem Kleiberem i zajmą się pracami nad jakością rankingowania, bo to ważne. Nie chcę podawać kuriozalnych przykładów wyników, a takie się zdarzały, ale porównywanie ma pozytywne strony, tylko trzeba omówić jego przebieg. Osoby obeznane ze środowiskiem, jak choćby dziekani prowadzący dane kierunki studiów, powinny przedstawić swój punkt widzenia i stworzyć ranking dla danego kierunku, z wyłączeniem własnej uczelni. Wtedy mielibyśmy wiarygodniejszy obraz, niż gdyby np. pytać o ocenę pracodawców. Wiadomo, że pracodawca z Opolszczyzny wyróżni Politechnikę Opolską, a zaraz za nią Uniwersytet Opolski, pracodawca z Mazowsza wybierze mazowieckie uczelnie, a gdy zapytamy kogoś z Poznania, okaże się, że nasza uczelnia jest najlepsza. Sensowny ranking musi być obiektywny, a to niełatwe. Oczywiście podstawą mogłyby być pytania: ile osób pracuje w swoich zawodach, ile po skończeniu studiów pełni ważne funkcje? Spotykam się często z szefami znaczących firm, chociażby z naszego regionu, i po dłuższych rozmowach okazuje się, że są absolwentami Politechniki. Gdyby jednym z kryteriów było zatrudnienie noblisty, to wygra Harward albo MIT. Jeśli jakaś polska uczelnia przyjmie noblistę na dowolny etat, to też natychmiast uzna się ją za najlepszą. Są specjaliści zajmujący się porównaniami, jak Waldemar Siwiński, szef Perspektyw i ekspert w gremiach międzynarodowych, ale do najważniejszych rankingów zaliczają się też te wspomniane przez Panią. 

Jeszcze nieco z uśmiechem przypomnę o rankingu reputacji polskich wyższych uczelni. Nasza Politechnika uplasowała się na 12 miejscu, a najlepsze okazały się reputacje szkół warszawskich. Czy to może magia stolicy ?

Z pewnością tak. Trudno porównywać brunetki z blondynkami. Dlaczego ta ma być lepsza, a tamta gorsza?

Podpisano nowe umowy z firmami realizującymi studia dualne. Kto dołączył?

W czerwcu podpisaliśmy umowy z FlexLink Systems, Gestamp i ROB-TEC, ale nie można przywiązywać do tego szczególnej wagi. Najważniejszymi graczami będą ci, którzy są nimi od początku. Istotne dla nas jest to, że prowadzimy studia o charakterze dualnym i że partnerzy w większej lub mniejszej skali, w zależności od wielkości firmy, poczuwają się do odpowiedzialności społecznej za kształcenie praktyczne młodego pokolenia. Nowe firmy wykazują chęć przejęcia opieki na jednym, dwoma kandydatami. Gra jest warta świeczki. Filozofia firm, które zapoczątkowały studia dualne, jak chociażby najważniejszy partner przemysłowy Politechniki – Volkswagen, polegała również na podkreślaniu, że my naprawdę dobrze kształcimy, a oni cieszą się ze znakomitych pracowników. Dużo absolwentów naszej uczelni pracuje już w obu zakładach Volkswagena. Ale pracodawcom zależało też na jak najszybszym wprowadzeniu przyszłych podwładnych w życie przemysłowe zakładu. Wtedy twierdzili, że na zapoznanie się i bycie pełnowartościowym pracownikiem potrzeba około dwóch lat, ale kontakt z laboratoriami firmowymi, z urządzeniami na linii produkcyjnej poprzez studia dualne umożliwia szybsze podejście do życia produkcyjnego. Ci młodzi ciężko pracują – dlatego, że zamiast wakacji odbywają płatne trzymiesięczne staże. Wypośrodkowane równoległe kształcenie teoretyczne i praktyczne daje duży profit firmom i nam.

Najlepiej rozwijający się start-up Wojciecha Sikory, absolwenta Wydziału Informatyki, i jego portal Wasza Edukacja, który miesięcznie ma 300 tys. wejść, zdobył nagrodę ufundowaną przez Santander Universidades oraz dziekana Wydziału Informatyki. 

Cieszy mnie, że w ogóle mamy studenckie start-upy. Próbujemy na szerszą skalę rozwinąć inkubator innowacyjności, a w zasadzie preinkubator, bo nie wlicza się tu jeszcze inkubowanie firm, które już mogą stanąć na własne nogi, ale unikalnych studenckich pomysłów jest masa. Próbujemy swoimi działaniami od czasu do czasu przedstawiać je potencjalnym inwestorom. Stosunkowo łatwo wychodzi to ze studentami informatyki, może dlatego, że nieraz do pokazania jakiegoś specjalnego produktu potrzeba najmniejszej inwestycji. Najczęściej wystarczy superpomysł i dostępne, niezbyt wyrafinowane komputery. Trudniej preinkubuje się pomysły studentów z wydziałów mechanicznych czy elektrycznych, gdzie zwykle trzeba zbudować jakiś prototyp i zainwestować znacznie większe pieniądze na początku. Ale te firmy to z pewnością nasza przyszłość. Przebicie się z pomysłami i z tym, że intencją uczelni jest też ich wspieranie i budowanie na ich osnowie małych firm, nie jest łatwe, ale robimy to na bieżąco. 

Dalszy ciąg nagród. Diamentowy Grant i ponad 124 tys. zł na podjęcie studiów, pomimo braku tytułu zawodowego magistra, otrzymała Daria Czuryszkiewicz. Proszę przybliżyć projekt.

Grant przyznaje się na realizację pierwszych samodzielnie stworzonych projektów. Daria Czuryszkiewicz zajmie się badaniem cieczy jonowych pochodzenia naturalnego z anionem tryptofanu. W tym roku było sporo grantów, np. ostatnio w programie LIDER, gdzie na 34 granty nam przydzielono pięć. 

Na czym będzie polegać porozumienie na rzecz studentów niepełnosprawnych, podpisane między Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza, Uniwersytetem Przyrodniczym, Ekonomicznym i Politechniką Poznańską?

Każda z uczelni ma swoje źródła finansowania dedykowane specjalnie tym osobom, ale możemy też zabiegać o pieniężne wsparcie wspólnych działań środowiskowych, bo staramy się, żeby wszystkie osoby niepełnosprawne ze środowiska akademickiego mogły uczestniczyć w naszych projektach. Jesteśmy uwrażliwieni na współpracę z nimi i nieraz organizowaliśmy poważne imprezy, również sportowe. Na przykład latem odbyły się Mistrzostwa Świata w Bocci!!! Wzięli w nich udział zawodnicy z 17 krajów, z poważnymi niepełnosprawnościami, ale przy pomocy wind mogli z łatwością przemieszczać się po piętrach Centrum, więc wprowadzone udogodnienia się sprawdziły. Oczarowało ich nasze środowisko sportowe i samo przygotowanie. Organizatorami głównymi były instytucje międzynarodowe, również mające swoje siedziby w Polsce, ale gościliśmy też osoby ze Stanów Zjednoczonych, z Anglii, Niemiec, z tych krajów, w których wcześniej dostrzeżono potrzebę współpracy i pomocy niepełnosprawnym. Nawet uczestniczenie w roli widza uczy pokory. To było wyjątkowe wydarzenie. 

Więcej z tej kategorii: « Projekt na rozwój
Reklama
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, redakcja@merkuriusz.com.pl 

xnxx