Pracoholik z pasją do mebli
Z Markiem Kołakowskim, prezesem Zarządu Mebelplast S.A rozmawia Rafał Węgierkiewicz
 Na majowych targach Meble 2008 w Poznaniu Pańska firma miała największą ekspozycję w hali o powierzchni 3000 m². Chciał Pan pokazać, na co stać Mebelplast?
Nie potraktowałem tej prezentacji jak defilady na Placu Czerwonym. To prawda, że jesteśmy silni, ale chciałem pokazać i podkreślić kompetencje oraz nasze możliwości. Naprawdę potrzebowalibyśmy trzy razy więcej miejsca, aby zaprezentować całą naszą kolekcję.
Na majowych targach Meble 2008 w Poznaniu Pańska firma miała największą ekspozycję w hali o powierzchni 3000 m². Chciał Pan pokazać, na co stać Mebelplast?
Nie potraktowałem tej prezentacji jak defilady na Placu Czerwonym. To prawda, że jesteśmy silni, ale chciałem pokazać i podkreślić kompetencje oraz nasze możliwości. Naprawdę potrzebowalibyśmy trzy razy więcej miejsca, aby zaprezentować całą naszą kolekcję. W Poznaniu wystawiamy się od samego początku naszej działalności. W 1984 r. zaczynaliśmy skromnie od 16 m². Przez wszystkie następne lata byliśmy obecni na tych targach. Stały się one dla Mebelplast jednym z kluczowych wydarzeń roku, okazją do zaprezentowania naszej oferty w pełnej okazałości. Po pożarze w 2002 r. uznałem, że trzeba się pokazać, by udowodnić, że żywioł nas nie pokonał i nie jest tak, jak powiedział jeden z rosyjskich klientów: firma pagarjeła, spłonęła, i już nie istnieje. Wówczas Prezesi MTP Bogusław Zalewski i Przemysław Trawa dali mi szansę. Odważyli się wpuścić wariata, który przyszedł i powiedział, że chce wielkie stoisko. Oferowali 500 m² i 1000 m². To było dla mnie za mało. W końcu zaproponowali całą halę 2500 m². Obejrzeliśmy ją i powiedziałem, że… jak dla mnie to bomba! Pamiętam, że popatrzyli wtedy ze zdziwieniem. Uważam, że w Poznaniu trzeba się odpowiednio pokazać. Obecnie niektórzy klienci po pół godzinie zwiedzania opuszczają targi, bo są zażenowani niewielką powierzchnią większości stoisk.
 Miesiąc wcześniej w stolicy przygotował Pan medialne widowisko prezentując kolekcję „Eva Minge for Livingroom”. Kto kogo szukał?
Przenikanie się świata haute couture z branżą meblową trwa już od dawna, to nie tylko pomysł Włochów czy Francuzów. 3 lata temu na targach meblowych w Poznaniu zorganizowaliśmy prawdziwy pokaz mody. Pokazaliśmy zaprojektowaną przez Grażynę Hasse kolekcję ubrań uszytych wyłącznie z tkanin obiciowych z naszej oferty. Teraz zrobiliśmy kolejny krok naprzód. Kontakt z panią Ewą Minge nawiązaliśmy przy okazji Oskarów Fashion 2007, gdzie prezentowaliśmy swoje meble. Po krótkiej rozmowie zainteresowała się współpracą z Mebelplastem. To kobieta, która wie, co mówi i czego chce, jest konsekwentna w realizacji swoich, wydawałoby się zaskakujących, pomysłów. Ja jestem do niej podobny. Efektem tych rozmów jest kolekcja Eva Minge for Livingroom, którą po raz pierwszy zaprezentowaliśmy 19 stycznia br. podczas prestiżowego paryskiego Tygodnia Mody.
Mówi się, że pierwsze meble, które Pan wykonał powstały z łat dachu sąsiada.
To prawda. Miałem wtedy 24 lata i już jakąś smykałkę do interesów. Zaczynałem w małym warsztacie. Pieniędzy było niewiele, ale za to głowę miałem pełną pomysłów. Szybko dostrzegłem szansę w tym, że na rynku nie ma ładnych mebli. Zająłem się produkcją kanap i foteli. Stały się one moją pasją. Od tamtego czasu olsztyński Mebelplast odnosi kolejne sukcesy.
20 lat temu firma mieściła się w piwnicy. A czym jest dzisiaj?
Ma dwa duże, nowoczesne zakłady i zatrudniamy przeszło 600 pracowników. Planujemy kolejne inwestycje. Około 70% przychodów firmy stanowi eksport, głównie do państw Europy Zachodniej, ale także Stanów Zjednoczonych, Japonii, Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Mebelplast to również sieć firmowych salonów Livingroom, w której skład wchodzą zarówno salony w Polsce, których jest 18 własnych i 5 partnerskich, jak i 13 zagranicą. Najnowszy z nich został otwarty w Dubaju. Obecność na tym rynku to niezwykły prestiż, a Mebelplast jest pierwszą polską firmą meblową mającą tam swóją stałą ekspozycję. Do Emiratów Arabskich zaprosili mnie przyjaciele z Austrii. Pokierowali trochę, podpowiedzieli co i jak zrobić. Nasze meble sprzedajemy głównie dla hoteli i apartamentowców. To trudny rynek, ma szczególne wymagania.
W rankingu polskich firm meblarskich zajmujecie 12 miejsce. Wartość produkcji to ponad 90 mln zł. Są potentaci, którzy znacznie was wyprzedzają.
W 20 lat Mebelplast z małego zakładu rzemieślniczego przekształcił się w jeden z głównych koncernów branży meblowej w Polsce z własną siecią sprzedaży. Dalsze umocnienie naszej pozycji w czołówce, to tylko kwestia czasu. Ale to nie jest priorytetem. Nie stawiam na wielkość, dla mnie najważniejsza jest jakość. Na tym polu Mebelplast jest liderem. Jak często przeciętny Polak zmienia meble, chociażby kanapę w swoim mieszkaniu czy domu? Według najnowszych danych, niestety, co 10 lat. Statystyką jednak można, jak wiemy, dowolnie manipulować. Jeśli chodzi o nasze obserwacje – mamy klientów, którzy kilkakrotnie zakupili meble w salonach Livingroom. Świadczy to o tym, że zdobywamy lojalnego klienta. Ludzie spoza branży nie zawsze mogą precyzyjnie ocenić jakość naszych mebli, a te wykonane są z doskonałych materiałów. W Poznaniu zaprezentowaliśmy także obicia z całkowicie naturalnej tkaniny ECO, tkanej z bawełny uprawianej na specjalnych polach bez użycia pestycydów. Chorobą XXI wieku stały się alergie. Jesteśmy zalewani ogromną ilością towarów z Chin. Co jakiś czas wybucha kolejny skandal, że coś zawiera kadm i związki radioaktywne. Ci, którzy dbają o swoje zdrowie, kupią za nieco wyższą cenę lepszą kanapę czy fotel. Ogólnie rzecz ujmując, wśród konsumentów wciąż brakuje świadomości zakupów proekologicznych, chociaż i to powoli się zmienia.
Dwuosobowa kanapa z Olsztyna kosztuje 4500 zł. To dużo więcej, niż średnia miesięczna pensja.
Nasza oferta jest bardzo szeroka, także pod względem cen. W swojej kolekcji mamy meble od 2 tys. do 20 tys. zł, wykonane w bardzo drogich skórach i zdobione kryształkami Swarovskiego. Klient może wybrać to, na co go stać.
Italia uważana jest za światowe centrum designu. Tymczasem jeden z modeli Mebelplast skopiowała firma Calia Maddalena.
Włosi posunęli się nie tylko do dokładnego skopiowania mebla, ale nawet do umieszczenia naszego reklamowego zdjęcia z tą kanapą na swojej stronie internetowej. Po konsultacjach z prawnikami zrezygnowaliśmy z dochodzenia swoich praw przed sądem, bo koszty tego byłyby ogromne, a czas oczekiwania na wyrok długi. Uznałem, że lepiej wykorzystać to w celach marketingowych. Sprawa stała się głośna nie tylko w Polsce i pomogła nam w promowaniu marki Mebelplast. Jestem dumny z tego, że znani z doskonałego wzornictwa Włosi skopiowali dzieło naszej projektantki Anny Król.
Kto według Pana kreuje w Polsce trendy na rynku meblowym? Telewizja, magazyny wnętrzarskie, osobowości mediów?
Wszystkie te czynniki mają swój znaczący wpływ. Najsilniejszy wpływ wywiera obraz i to on przemawia do kupującego najbardziej. Każdy z nas jest odrobinę próżny i chciałby mieć u siebie coś, co ma jakaś znana osoba lub co zobaczył w telewizyjnej reklamie czy w kinie. Szczególnie zadowolony jestem z tego, że coraz częściej polski nabywca szuka nie tylko dobrego producenta, ale także projektanta. Ewa Minge, będąca osobą rozpoznawalną w środowiskach twórczych, gwarantuje nam to, że postrzegani jesteśmy jako firma godna zaufania i na wysokim poziomie.
À propos kobiet. Mówi się, że dużą rolę w Pana działalności związanej z firmą odgrywa żona, która „nakręca” męża do kreatywnego działania.
Dobrze, gdy mamy w życiu kogoś bliskiego, kto nas wspiera, na kogo możemy zawsze liczyć. Przez pierwsze lata, pracując nad rozwojem firmy, mówiliśmy sobie, że za rok będzie lepiej i znajdziemy trochę więcej czasu dla nas obojga. Dziś, po ponad 20 latach wspólnej drogi i tworzenia firmy, małżonka nie wierzy już, że pod tym względem coś się zmieni. Coraz mniej czasu mam dla rodziny i może za dużo biorę na swoje barki. Przyznaję, że jestem pracoholikiem i mam słabość do mebli. |