Polecamy:  Your First Steps In Wielkopolska
10 /2008
Home
Aktualnosci
Archiwum
Reklama
Felieton
Galeria
Kontakt
Linki
gestamp.jpg
Polska - istotny kierunek
zanussi.jpg
Zanussi: Wierzę w swój margines wolności
duczmal.jpg
Podobaliśmy się Bachowi
Klimatycznie w Kaliszu
Era klastrów
Polska - istotny kierunek
Zmiana warty
Zanussi: Wierzę w swój margines wolności
Podobaliśmy się Bachowi
Bawarskie święto piwa w Poznaniu
Wspaniały Bernardaud
Zygzakiem
Śmieci na glebę?
Jubileusz Volkswagen Poznań
Chemia kosmetyczna - kierunek modny i perspektywiczny
Dwa różne srebra
Leszno dba o środowisko
Komornik wcieleniem zła
Dekada Agro Show
Łączenie ekologii z ekonomią
Premiery październikowe
Jazzowe nuty
Kłamią jak najęci
Pozaczasowe, własne i uniwersalne
Czy możliwy jest świat bez Verdiego?
Staruchy wszystkich stanów...Nie dajmy się!

Nasze artykuły znajdziesz także na portalu epoznan.pl
Wywiad

Bezpartyjny o podatkach i biznesie

Wybrana grafika

Z Markiem Goliszewskim, założycielem i prezesem BCC w Polsce rozmawia Mariola Zdancewicz i Patryk Węgierkiewicz

Wybrana grafika Panie Prezesie, założył Pan Business Centre Club w latach 90. Ile do tej pory przybyło lóż regionalnych?

Dokładnie 25. Gdy zakładaliśmy organizację, była to bardzo wąska, elitarna grupa ludzi, którzy wiedzieli, na czym ma polegać biznes w Polsce. Nie było wtedy oddziałów terenowych. Dzisiaj mamy 25 lóż regionalnych. Loża Wielkopolska jest jedną z trzech największych i najprężniejszych oddziałów BCC.

Wybrana grafika Czy skupianie osób zajmujących się biznesem jest według Pana dobrym działaniem?

To jest konieczne. Środowisko, które wytwarza określone miejsca pracy i dostarcza pieniądze do Skarbu Państwa, powinno zwiększać swój zasięg i przedstawiać swoje poglądy po to, żeby mogło się rozwijać w interesie nas wszystkich. Zatem jest absolutnie konieczne, żeby także w regionie takie środowiska działały. Loża Wielkopolska jest tego najlepszym przykładem.

Wybrana grafika W polityce często jest potrzeba lobbowania na rzecz... Przedsiębiorcy również uważają to za konieczne. Takiego lobby, w moim odczuciu, nie udało się stworzyć.

Tu się nie zgodzę. Takim lobby jest właśnie BCC. Najlepszym przykładem tego, że działa efektywnie jest obniżenie w 2004 r. podatku CIT z 27% na 19%. BCC jako organizacja lobbingowa wpłynęła m.in. na premiera, który przekonał związki zawodowe i sejm, żeby obniżać podatki. Z tego tytułu wpływy do budżetu państwa wzrosły o 30%!

Wybrana grafika Być może niedostatecznie nagłośnione są przedsięwzięcia, o których Pan wspomniał. Czym jeszcze może pochwalić się Klub?

Zatrzymaliśmy wiele bezsensownych projektów, np. ustawę o tym, aby każdy obywatel rozliczał się z obrazów i innych cennych rzeczy, które posiada w domu. Nasze działania wymagają szczegółowych analiz, rzeczowych rozmów i są prowadzone przede wszystkim dla dobra polskiej gospodarki a niekoniecznie dla rozgłosu.

Wybrana grafika Biznes to własność. Prawo własności w Polsce ciągle nie jest skonstruowane tak, jak być powinno. Co Pana organizacja robi w tej sprawie?

Prawo w Polsce jest niespójne. Jeden przepis jest niekompatybilny z drugim, nie tworzą jasnego obrazu. Ja, za swoją działalność mógłbym np. w Poznaniu dostać nagrodę, ale na podstawie tych samych przepisów inaczej interpretowanych przez urzędników np. na Śląsku mogę trafić do aresztu. Tak nieprecyzyjne i niespójne prawo staramy się poprawić współpracując z politykami.

Wybrana grafika Czy zakładał Pan, że BCC będzie działało w taki właśnie sposób? Czy przez te lata zmieniły się założenia?

Wiedziałem, że Polakom, którzy są przedsiębiorczy, potrzebne jest wsparcie prawne takich organizacji jak nasza. Cel był jeden – pomóc ludziom, żeby generowali jak najwięcej miejsc pracy, płacili podatki państwu na służbę zdrowia, szkolnictwo. Takie były założenia i je realizujemy.

Wybrana grafika A jakby Pan miał wskazać jeden największy atut członkostwa w BCC, to co by to było?

Przedsiębiorca, który wchodzi do Klubu, ma bardzo różne oczekiwania. Niektórzy liczą na polisę bezpieczeństwa, która zobowiązuje mnie i organizację do pomocy, gdy któremuś z członków dzieje się coś złego. Ma kłopot np. z dłużnikiem albo urzędem skarbowym. Te działania są czasami warte setki tysięcy złotych. Inni przystępują po to, żeby promować swoją firmę. Reklamujemy naszych członków w Uni Europejskiej, USA, Kanadzie. Gdyby ktoś chciał zrobić to sam, kosztowałoby to 2-3 mln zł.

Wybrana grafika Jakiego rodzaju są to działania promocyjne?

Podpisaliśmy umowy z 23 Biurami Handlu i Promocji w krajach Unii Europejskiej, USA i Kanadzie. Oznacza to, że oferta każdego członka BCC trafia do około 30 tys. firm w kraju i zagranicą. Przedstawia się wtedy konkrety: „to mam do sprzedania, to chcę kupić lub takiego potrzebuję kapitału”. Czasami otrzymujemy około 200 ofert współpracy dla naszych członków.

Wybrana grafika Czy zapasy mogą być pomysłem na politykę?

Byłem sportowcem, zapaśnikiem, reprezentantem Polski. Zdobywałem medale. A biznes i zapasy? To są zapasy z rządem, z ministrami, z posłami. Czasami walczy się z ludźmi, którzy szkodzą polskiej gospodarce. Moje zapasy przydały mi się. Umiem dziś walczyć.

Wybrana grafika Uprawiał Pan jeszcze inne sporty...

Byłem kiedyś nieoficjalnym mistrzem świata w dyscyplinie, która nazywa się MMA, czyli w walce dowolnej. Taka „wolna amerykanka”.

Wybrana grafika Jest Pan do polityki świetnie przygotowany. W związku z tym ma Pan jakieś plany?

Plany krystalizowały się bardzo wyraźnie w okresie rządów Jarosława Kaczyńskiego, który w naszym przekonaniu prowadził złą politykę, skierowaną przeciwko biznesowi i ludziom gospodarki. Nie wykorzystywał możliwości aby powstawało więcej miejsc pracy i były większe zyski, atakował przedsiębiorców. Wtedy powiedziałem sobie, że jeśli to potrwa jeszcze rok, to zostawię BCC, wejdę do polityki i będę walczył na politycznym froncie. Ale w październiku mieliśmy wybory, wygrała partia, której program popieram. Przedsiębiorcy też go poparli, podobnie jak Donalda Tuska. Ale trochę długo czekamy na postęp.

Wybrana grafika Premier Tusk jest zawiedziony sam sobą – jak Pan to skomentuje.

To jest przecież człowiek jak każdy z nas. Przyznał, że palił trawkę. Zyskał chyba sympatię wszystkich, bo każdy z nas kiedyś pił alkohol, miał kaca, zrobił coś głupiego.

Wybrana grafika Pan nie kojarzy mi się z typem polityka. Raczej z takim przyzwoitym człowiekiem, który nie upił się nigdy w miejscu publicznym.

Wie Pani, jak ja tego żałuję? Powinienem się upić publicznie i wtedy Polacy głosowaliby na mnie na 100%. (śmiech)

Wybrana grafika Wspomniał Pan o zakładaniu partii. Czyli nie wystąpiłby Pan do już istniejącej, tylko zaproponował alternatywę?

Dzisiaj notowania PO są duże, ale ostatnio byłem w koszalińskiem i na Śląsku. Tam ludzie mówią – namawiałeś nas na głosowanie na Platformę, mówiłeś, że będzie podatek liniowy, radykalne obniżenie finansów publicznych, mówiłeś, że zlikwidowany zostanie podatek Belki. No i gdzie to jest? Rok mija. Poczekajmy teraz trochę, ale nieco się obawiam....

Wybrana grafika Ku czemu zwrócą się wyborcy, kiedy PO przegra? Znowu ku PiS-owi?

Myślę o polityce i mam pewne przemyślenia. Może za wcześnie o tym mówić, ale na polskiej scenie politycznej powinna zostać stworzona alternatywa dla Platformy Obywatelskiej. Nie żeby jej przeszkodzić i zabrać jej władzę, tylko żeby ją zdopingować do wyścigu i reform, aby ludzie mogli zobaczyć, że jest jeszcze coś oprócz PiS-u.

Wybrana grafika Pójdzie Pan w prawo czy w lewo od Platformy?

Trzeba się zastanowić gdzie dziś jest Platforma. Podpisałem się pod aktem zakładającym Kongres Liberalno-Demokratyczny. Dzisiaj widzę odstępstwo od tamtych ideałów. Wierzę w to, że jeżeli obniżymy podatki, zreformujemy finanse publiczne, to w ciągu 3-4 lat ludzie mogą zarabiać średnio ok. 10,5 tys. złotych miesięcznie. Tylko trzeba odwagi, której niestety nie widzę wśród rządzących. A trzeba zrobić parę bolesnych ruchów.

Wybrana grafika Wśród cech osobistych, jakie Pan wymienił w życiorysie, na pierwszym miejscu widnieje słowo „bezpartyjny”.

Tak? Na pewno?

Wybrana grafika I cóż?

Ale to jest prawda. Dzisiaj m.in. dlatego, że jestem bezpartyjny Jarosław Kaczyński, Donald Tusk czy ludzie SLD rozmawiają ze mną. Chcę ich przekonać do pewnych rozwiązań, które są apartyjne, apolityczne, potrzebne państwu i gospodarce, które dadzą ludziom więcej pracy i więcej pieniędzy. Dlatego podkreślam słowo apartyjność, bo wtedy jestem partnerem a nie przeciwnikiem.

Wybrana grafika Dopuszcza Pan taką możliwość, że stanie się Pan człowiekiem partyjnym?

Może. Ale może się zdarzyć cud i Platforma w ciągu tych trzech, czterech miesięcy, które nadchodzą, spełni wszystkie swoje obietnice.

Wybrana grafika Ja wolę, żeby Pan jako biznesmen nie wierzył w cuda, tylko w twardą, realną politykę.

Kończąc zapytam, jaki deadline daje Pan Platformie Obywatelskiej?
Październik. Platforma do października musi mieć przygotowany budżet państwa. Dzisiaj ma z tym trudności. Musi znaleźć 45 mln, żeby zaspokoić podstawowe potrzeby społeczne. Tylko gdzie? Październik jest miesiącem, kiedy Trójstronna Komisja czyli rząd, pracodawcy i związki zawodowe muszą o tym przesądzić. Będzie reforma albo nie będzie reformy. Będą pieniądze albo nie.

Wybrana grafika Jeśli w październiku sytuacja się nie zmieni, to jak nowy twór na polskiej scenie politycznej będzie się nazywał?

Jak będę wiedział, to redakcja „Merkuriusza” dowie się pierwsza.                                                                  
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Reklama: