środa, 19 styczeń 2022 23:11

Zawał. Ciało – zagadka nierozwiązywalna?

z prof. dr hab. n. med. Maciejem Kurpiszem, kierownikiem Zakładu Biologii Rozrodu i Komórek Macierzystych Centrum Genetyki Człowieka PAN, rozmawia Mariola Zdancewicz

Proszę zdradzić, czemu się Pan teraz poświęca, jakie działania Pan podejmuje?

Mamy okres konsolidacji, wynikający z faktu, że finansowanie nauki w Polsce upada, w związku z czym na placu boju pozostają najbardziej zdeterminowani. Takich zespołów, zakładów, grup czy poszczególnych osób nie jest zbyt dużo.Walka z COVID-19 nie może być ogólnym priorytetem, to zadanie pewnego sektora służby zdrowia. W Polsce z reguły dany problem rozlewa się niestety szeroką strugą i pociąga poszczególne dziedziny życia, które w zupełnie nieuprawniony sposób dają się wciągnąć w coś, co społeczeństwu nie przysparza żadnych beneficjów. 

Mój pomysł, wynikający z długoletnich doświadczeń – zakończenie wielkiego cyklu dotyczącego regeneracji pozawałowej mięśnia sercowego, to jeden z najambitniejszych pod względem logistycznym programów, które wykonywałem. Realizowany jest na modelu świńskim, a więc najbliższym fizjologii człowieka, a przy tym kapryśnym i bardzo kosztownym. Do tej pory świnie były sporadycznie wykorzystywane w kardiologii – przede wszystkim do weryfikacji i zaopatrzenia mięśnia sercowego w stenty elutowalne, które się same roztrawiały, posiadały przeciwciała hamujące krzepliwość oraz różnego rodzaju sposoby zaopatrywania naczyń wieńcowych. Trudno nazwać to nauką przez duże „N”, ale można zaliczyć do cyklu obserwacji przedklinicznych, które są bardzo potrzebne, gdyż później dyskontowane są w klinice człowieka. 

Proszę wyjaśnić...

Modele te pokazywały się w Polsce sporadycznie, żadna grupa do tej pory nie doprowadziła do wystandaryzowanego świńskiego modelu pozawałowego, który wiódłby nas do zrozumienia kardiomiopatii mięśnia sercowego. Dysfunkcja mięśnia sercowego polega na tym, że zaczyna on gubić się w swojej hemodynamice, która się obniża i prowadzi do zmian anatomicznych. Z uwagi na to, że nie posiada własnej warstwy regeneracyjnej, zagubienie najczęściej skutkuje tylko przerostem, bo komórki nie mogą wejść na drogę mitozy. Przerost z kolei doprowadza do deformacji. W związku z tym pojawia się układ kwadratury koła – jedno prowadzi do drugiego, a drugie do trzeciego. 

Do tej pory w sensie molekularnym i fizycznym nie jesteśmy w stanie rozdzielić poszczególnych faz kardiomiopatii. Nie wiemy w którym momencie droga jest już tylko jednokierunkowa – w stronę niewydolności serca. 

Przypominam, że niewydolność serca została niedawno ochrzczona przez Światową Organizację Zdrowia jedną z najbardziej powszechnych chorób prowadzących do śmierci. W związku z tym badamy regenerację mięśnia sercowego dwoma określonymi typami komórek macierzystych, zdając sobie sprawę, że procesy regeneracyjne, nawet te zapożyczone, czyli pochodzące spoza narządu, obejmują pewną pulę typów komórek. Na pewno nie jest to jedna komórka, jest ich wiele, a ich udział w procesie regeneracyjnym jest ściśle określony. Pomimo starannego leczenia jakimkolwiek leczeniem zachowawczym, w tym betablokerami, które obniżają pracę serca i uważane są za jedne z najbardziej efektywnych leków zmniejszających śmiertelność. 

Na modelach świńskich chcemy zakończyć nasze dwudziestoletnie badania. Do tej pory prowadziliśmy je na gryzoniach, myszach i szczurach. Istnieją takie rasy myszy, które tolerują ludzkie tkanki, co nie ma swojego odwzorowania na świniach – tam musimy prowadzić aktywną immunosupresję, czyli obniżenie reaktywności układu odpornościowego dla uzyskania tolerancji na przeszczep (organu, tkanki czy obcych komórek). Chętnie używaliśmy gryzoni i obserwowaliśmy stopień zaangażowania ekspresji genów w miokardium, czyli części mięśniowej serca odpowiedzialnej za siłę skurczu. Badamy, w jaki sposób geny reagują zarówno w trakcie zawału, prowadząc do kardiomiopatii, jak również w interwencjach z komórkami macierzystymi, które starają się tej deformacji zapobiec. W modelu mysim dostaliśmy pewien wzór molekularny, dzięki któremu wiemy, na pobudzenie których genów możemy liczyć w momencie, kiedy uruchamiamy szeroko pojęty proces proregeneracyjny.

Tych kilkanaście genów, które do tej pory wyodrębniliśmy i opublikowaliśmy, nazywam stemplami molekularnymi. Jeśli stemple te powtórzą się w tym samym kontekście, przed i po zaopatrzeniu mięśnia pozawałowego komórkami macierzystymi, będziemy mieli widoczny efekt hamowania ekspresji genów prowadzących do niekorzystnej przebudowy, względnie – promocji genów hamujących przebudowę. Jeżeli uda nam się to pokazać w sposób jednoznaczny, wówczas uważam, że ta grupa badawcza, składająca się już z kilkunastu osób z różnych regionów Polski, będzie miała olbrzymią przyszłość. Wytworzy bowiem model nie jednorazowy, ale dotyczący całego układu kardiomiopatii ze wszystkimi negatywnymi i pozytywnymi elementami w kierunku wdrażanych terapii. Będą one miały na celu albo ożywianie genów korzystnych, albo hamowanie niekorzystnych. 

Gratuluję! To, o czym mówimy, to medycyna przyszłości. Bardzo niedalekiej…

Oczywiście… Badając ekspresję danych genów na poszczególnej fazie pogłębiającej się patologii, zauważamy, że po pierwsze jest to niezbędne do prawidłowej diagnozy organu, a po drugie pociąga za sobą pobranie tkanki z miejsca bezpośrednio objętego reakcją patologiczną. W przypadku serca było to zawsze niezwykle trudne, do tej pory tylko bardzo doświadczone zespoły podejmowały ryzyko pobrania biopsji. 

Drugi element, który można by było wdrożyć, ale który jest niezwykle kosztowny, stanowi tak zwane mapowanie elektronapięciowe. Polega ono na regionalnych badaniach w poszczególnych segmentach – bo serce podzielone jest nie tylko na przedsionki i komory, ale również na kilkanaście segmentów dla ułatwienia topografii. Nie pracuje ono jak pompa w sposób podłużny, ale dokonuje lekkiego skrętu, żeby móc skompresować i natężyć siłę. W tych miejscach elektronapięciowych wskazać możemy, w którym segmencie to napięcie odbiega od normy. Na podstawie naszych badań możemy nawet powiedzieć, które miejsca elektronapięciowe mogą być zaopatrzone komórkami macierzystymi, które jednak na tyle wypadają poza układ elektrofizjologiczny, że są nieprzydatne. Należałoby tam dokonać na przykład wzmocnienia, włożenia rusztowania napylonego komórkami macierzystymi, pewnego elementu trwałego, żeby miało możliwość skurczu, ponieważ uformowana blizna nie daje się już ożywić. 

W klinice mięśnia pozawałowego rozróżniamy miejsce, które jest całkowicie zmienione, czyli bliznę łącznotkankową. Potem mamy miejsca atroficzne dookoła tej blizny, czyli spadek zasiedlenia kardiomiocytów, albo wyraźne ścieńczenie grubości warstwy mięśniowej. Dzielą się one na „trafione nieodwołalnie” w sensie negatywnym oraz hibernowane, czyli zszokowane, które można ożywić. Jesteśmy w stanie to wymapować. 

System NOGA, służący do identyfikacji miejsc, w które mamy podawać komórki macierzyste, wyrysowuje jednocześnie elektronapięciową mapę serca i wykazuje wszystkie jego słabe i silne punkty!

O tym, czy takie dokładne mapowanie serca jest w danym przypadku wskazane, powinno decydować konsylium. Ustaliłoby to mięsień sercowy na pewnym etapie wydolności i przez długi okres byłaby ona stabilna.

Jak już wspomniałem, mówimy tu o najnowszej medycynie, czyli sporządzaniu map elektronapięciowych dla uzyskania mapy funkcjonalnej serca, ewentualnie biopsjach regionalnych, które wskazywałyby nam stemple molekularne, na podstawie których wnioskowalibyśmy, jak dalece ta niekorzystna przebudowa mięśnia sercowego zachodzi i czy na danym etapie jesteśmy w stanie ją powstrzymać poprzez obniżenie ekspresji takiego, a nie innego genu. Dopiero się tego wszystkiego uczymy. 

Jesteście Państwo na dobrej drodze, żeby zlokalizować chorobę systemową…

Sprawą systemową jest odpowiedź na pytanie dlaczego to się stało. Zahaczamy tu o zupełnie inny układ, a mianowicie miażdżycowo-krzepnięciowy. Tajemnicą poliszynela jest, że w miarę upływu czasu i starzenia się naszego organizmu, wszystkie stosunki dotyczące lepkości krwi, zmieniają się, a w ostatnich czasach nawet dość parszywie, ponieważ podlegamy wpływowi niedobrych sił ekologicznych czy antyekologicznych, w postaci tak zwanych nanocząstek, które powodują zwiększony stan wykrzepiania. Około 48-72 godzin po okresie alarmowym stężenia nanocząstek we wdychanym powietrzu obserwuje się wysyp udarów albo zawałów serca – osoby takie przeważnie umierają. Mają one oczywiście pewnego rodzaju predyspozycje i są na niewystarczającym leczeniu koagulologicznym. W momencie, kiedy presja środowiska wywołuje zwiększenie stanu lepkościowego, zamiast podać im zupełnie inny rodzaj oddziaływania antykrzepliwego, zostawia się ich mówiąc, że mają pić dużo wody. Mamy wtedy do czynienia z endemicznymi ogniskami śmierci, w zależności od tego, gdzie ta chmura akurat przebywa – w Krakowie, Poznaniu, Warszawie.

Oprócz naturalnie powiększających się stosunków lepkościowych krwi, wraz ze starzeniem organizmu dochodzi także niebagatelna presja środowiska, która powoduje skrócenie życia, bądź duży dyskomfort, w wyniku zdarzających się stanów zakrzepowych, które obejmują dwa najważniejsze dla naszego funkcjonowania narządy, czyli mózg i serce. Nie rozumiemy jeszcze kolejności tych wydarzeń – dlaczego najpierw jest udar mózgu, a potem serca a czasem odwrotnie. Wiemy natomiast, że jedno z drugim ma związek. W związku z tym na zjeździe w Paryżu, który zajmował się właśnie koincydencją pomiędzy udarem mózgu a zawałem serca, podkreślano, że prawidłowe leczenie koagulologiczne nie obejmuje w tej chwili jednej specjalności lekarskiej. O leczeniu koagulologicznym na obecnym, skomplikowanym etapie cywilizacji głos zabierać powinno konsylium. 

Kiedy odbył się zjazd w Paryżu?

…Trzy lata temu. Po powrocie zainicjowałem podobne sesje na Kongresie Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, zwracając uwagę, że kardiolodzy sami nie mogą obradować nad chorobami kardiologicznymi, potrzebny jest support innych dziedzin, ponieważ wykracza to poza dysfunkcję jednego organu i zamienia się w chorobę systemową. Nie wiem, czy skojarzenie neurologów z kardiologami, jak na naszej sesji, jest wystarczające. Francuzi mówią, że nie. Powinni pojawić się także radiolodzy i konsultacja przy pomocy nowoczesnych metod obrazowania, albowiem wydaje się, że wszyscy przechodzimy w tak zwaną sieć mikroudarową, która w taki czy inny sposób powoduje redukcję naszego współczynnika inteligencji w miarę upływu czasu. Nie dzieje się to tylko i wyłącznie wskutek “zawężenia” obiegu krwi z powodu zmian miażdżycowych. Mikroudarów jest kilkanaście razy więcej niż tych objawowych, które powodują poważne zaburzenia kognitywne, mowy czy paraliż. Żeby to wybadać i doprowadzić leczenie do optymalizacji spersonalizowanej w danym kierunku, niewątpliwie musi nad tym obradować konsylium. Konia z rzędem temu, kto w siermiężnych warunkach naszego kraju jest w stanie wykoncypować prawidłowy rodzaj leczenia w tak skomplikowanym scenariuszu chorobowym.

W końcu te dwa organy – mózg i serce – są blisko siebie, pozostają w głębokiej współpracy i jedno zależy od drugiego... 

…I prawdopodobnie wysyłają do siebie sygnały! Tropimy to przy pomocy tak zwanych mikrocząstek. Nie wiadomo póki co, czy sygnały te są pozytywne czy negatywne. Z biegiem czasu chcielibyśmy dowiedzieć się, czy istnieje jakaś predykcja, że obciążony udarowo mózg przesyła sygnał, że za chwilę dojdzie do zawału, czy mikrocząstki będą przekazywane w takiej formule, że będziemy mogli przynajmniej tego oczekiwać i ustalić stopień ryzyka.

To jeden z bardziej fascynujących obecnie tematów w medycynie światowej. Chodzi tu nie tylko o zjawisko terminalne, czyli kwestię życia i śmierci, ale jak wspomniałem, stopniowego ograniczania poziomu inteligencji, na czym nam niesłychanie zależy. Chcemy nie tylko doprowadzić do przedłużania życia w aspekcie metrykalnym, zależy nam na życiu autentycznym, na poziomie wysokiej jakości. Medycyna wysoko rozwinięta do tego dąży. 

Proszę powiedzieć, czy temat niepłodności, w szczególności męskiej, został przez Pana zarzucony?

To zagadnienie świetnie się rozwija, niestety w negatywnym sensie. Jest to problem globalny, zgodnie z definicją Światowej Organizacji Zdrowia, która głosi, że zdrowie reprodukcyjne jest wykładnikiem zdrowotności społeczeństw. W związku z tym, jeśli dysfunkcji podlega tak subtelny mechanizm, jakim jest rozród, to znaczy, że społeczeństwo musi być bardzo obciążone różnymi chorobami. 

Czy może się to wiązać z przemęczeniem organizmu?

Myślę, że podłoże jest dużo bardziej poważne niż do tej pory sądziliśmy. Wspomnieliśmy wcześniej o pokrewieństwie, czy też połączeniu sygnałowym pomiędzy mózgiem a sercem. Możemy także mówić o takim połączeniu, które bardzo powoli nam się odkrywa, pomiędzy męskim narządem rozrodczym a mózgiem. Zostało to odkryte przypadkowo, …ale zagadnienie jest szerokie więc jeśli pozwolisz zostawimy je na inną rozmowę.

Warte uwagi

Organizujemy eventy firmowe

event1

Dom Wydawniczy Netter – wydawca magazynu Merkuriusz Polska prowadzi również działalność w obszarze organizowania konferencji, zjazdów, jubileuszy oraz „lecia” firm. Możemy pochwalić się ciekawymi rozwiązaniami, pełnym oddaniem w realizację danego projektu i fantazją. Najważniejszy dla nas jest zleceniodawca i to jemu służymy całą naszą wiedzą, dlatego uważamy, że warto być właśnie z nami.

Więcej…

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.