środa, 19 styczeń 2022 23:05

Wystawa „Szlachetne wydanie okowity”

Z kustoszem Muzeum Narodowego Rolnictwa w Szreniawie Anną Grześkowiak-Przywecką rozmawia Mariola Zdancewicz. 

Co przedstawia wystawa „Szlachetne wydanie okowity”?

W tej chwili to jedyna wystawa czasowa dostępna w naszym Muzeum. Prezentowana będzie dość długo, bo do października przyszłego roku. Jest to wystawa ze zbiorów Pana Adama Łukawskiego z Płocka. Prezentujemy na niej etykiety, butelki i inne akcesoria wódczane. Są też butelki zawierające trunki sprzed lat.

Proszę pokazać gdzie! (śmiech)

Ot, chociażby ta wiśniówka Kantorowicza, czy oryginalna starka z dwudziestolecia międzywojennego. Gnieźnieńska wytwórnia Bolesława Kasprowicza pracowała nad jej składem blisko 40 lat. 

Przejrzałam katalog wystawy. Ciekawy, fantastyczny! 

…zawiera zdjęcia wszystkich obiektów prezentowanych na wystawie. Pan Adam przez dwadzieścia lat gromadził etykiety, butelki, inne akcesoria związane z fabrykami wódek i likierów z terenów ziem polskich. Większość pochodzi z okresu międzywojennego, ale są też wcześniejsze. Cała kolekcja liczy około pięciu tysięcy artefaktów. Na wystawie jest prezentowane ponad czterysta, więc nawet nie 10% tego, co pan Adam przez lata zgromadził. Przyjęliśmy, że zaprezentujemy głównie wytwórnie z Wielkopolski i Pomorza. Wyjątek zrobiliśmy dla firmy J. A. Baczewskiego ze Lwowa, a to z racji takiej, że nawet jeżeli gdzieś na dworach pito trunki własnoręcznie wyprodukowane, to jednak w dobrym tonie było, żeby mieć „coś” Baczewskiego na lepszą okazję. Jego napitki cieszyły się renomą wśród konsumentów i były bardzo popularne. Firma J. A. Baczewski była w części sponsorem tej wystawy.

Piękna, długa historia…

Tak, początek firmy sięga 1782 roku.

Co stanie się z kolekcją po zakończeniu wystawy?

Będziemy się starali, żeby ją pozyskać. Kolekcja jest jednak dość obszerna.

Chcecie państwo ją kupić? 

Tak, ale potrzeba będzie znaczących środków. Czas pokaże, czy nam się to uda... Pan Adam  Łukawski na pewno by chciał, żeby kolekcja trafiła w stanie nierozproszonym do naszego muzeum...

Myślę, że podobnie myśli dyrektor muzeum pan Jan Maćkowiak…

Wystawa jest prezentowana w dawnej gorzelni. To jest ten budynek na samym końcu muzeum? 

Na samym końcu, z górującym nad nim kominem. 

Czyli Szreniawa wraca do korzeni i pokazuje autentyczny budynek, w którym produkowano spirytus?

Taki był plan. To jest jedyny obiekt zabytkowy o charakterze przemysłowym na terenie naszego muzeum. Rządcówka jest pod opieką konserwatora, tak jak cały zespół folwarczny, natomiast nie są to obiekty o charakterze przemysłowym. Historia tego obiektu jest dość skomplikowana. W obiekcie produkowano spirytus z płodów rolnych pozyskanych w gospodarstwie do 1969 roku. To oczywiście były już czasy PGR-ów. Później przez parę lat gorzelnia nie była użytkowana. Dopiero w połowie lat 70. została przebudowana. Tu praktycznie kończy się historia tej gorzelni. Wraz z przebudową usunięto większość urządzeń i zmieniono funkcję budynku. Powstała fabryka ekstraktu słodowego na potrzeby przemysłu farbiarskiego i piekarskiego, która była jedną z dwóch tego rodzaju w Polsce, a urządzenia, które wstawiono, przypominały bardziej browar, podobnie, jak sama technologia otrzymywania mleczka słodowego. Dlatego nasze współczesne wykorzystanie tego obiektu też jest swego rodzaju nawiązaniem do tej nietypowej historii obiektu. Nasze założenia były takie, że uda się przy okazji tworzenia ekspozycji powrócić do historii produkcji spirytusu dla celów pokazowych. Budynek powinien być miejscem prezentowania wszystkich przemysłów, które opierają się na fermentacji alkoholowej – zarówno produkcji spirytusu, jak i piwa. W piwnicy przygotowujemy ekspozycję poświęconą produkcji wina z owoców, nie gronowego, tylko win owocowych. Mamy takie wyposażenie z wytwórni win w Lipce koło Piły. Założeniem wystawy jest to, że przy okazji ekspozycji, zwiedzający będą mogli też zapoznać się z procesem produkcji. O ile w przypadku browaru udało nam się to zrealizować, to jeżeli chodzi o produkcję nalewek czy spirytusu, sprawa była dużo bardziej skomplikowana i nam się niestety nie udało. Jeszcze próbujemy...

No tak, właściwie nalewki nie są takie trudne do zrobienia. Jak w domu robię, to mi wychodzą!

Nie, nie, tu chodzi o przepisy. Pani robi nalewki z alkoholu kupionego w sklepie, który został odpowiednio opodatkowany i wyprodukowany w fabryce będącej pod stałą kontrolą. Natomiast my chcieliśmy pokazać sam proces. Tego niestety nie wolno, bimbrownie, bo tak można by na to patrzeć, są prawnie zakazane.

Jest nadzieja, skoro z piwem się udało!

Jest to zdecydowanie trudniejsze. Ogólnie rzecz biorąc ustawa o wyrobie alkoholu etylowego oraz wytwarzaniu wyrobów tytoniowych ewidentnie mówi, że produkcja wyrobów zawierających alkohol etylowy na własny użytek jest nielegalna i stanowi przestępstwo.

Ale nie na własny użytek, tylko...

To jest jak na własny użytek. Ostatecznie my nie produkujemy alkoholu, ale wydzierżawiliśmy miejsce firmie zewnętrznej, która prowadzi produkcję piwa, natomiast jeżeli chodzi o spirytus, to nawet jej nie udało się uzyskać zezwoleń.

Natomiast w budynku pozostała jeszcze taka antresola po czasach, gdy była tu ekstraktownia. Mamy tam bardzo ładną galerię plakatu antyalkoholowego, bo w zamierzeniach chodzi też o to, aby jako instytucja kultury poruszać różne kwestie wokół tematu alkoholu. 

Nazwa: Piwo Szreniawa. Bardzo fajne!

Na zawieszce umieściliśmy takie hasło: „Piwo z kulturą”. Chodzi o to, żeby kształtować właściwe postawy spożycia, bo sama ustawa o wychowaniu w trzeźwości jasno mówi o różnorodnych formach działalności informacyjnej, kulturalnej i naukowej, mającej na celu uświadamianie szkodliwości nadużywania alkoholu dla jednostek oraz życia rodzinnego i społecznego. Chcemy kształtować właściwą kulturę spożycia napojów alkoholowych. Alkohol „jest dla ludzi”, ale spożywany powinien być z umiarem. Myślę, że nam się udaje. Zorganizowaliśmy już wiele wydarzeń muzealnych, ludzie korzystają i kupują, a my nigdy nie mieliśmy problemów z osobami „pod wpływem”. 

I u państwa można kupić to piwo? 

W kasie. 

Miejsce trochę nieodpowiednie, bo piwo powinno być trochę schłodzone.

No tak, tak. Lepiej, jak jest schłodzone, ale niestety takie na razie są warunki. Raz na jakiś czas pan Roman Ratajczak, główny piwowar i mózg tego całego przedsięwzięcia, przygotowuje limitowaną edycję 500 butelek, ze sprzedaży których część dochodów trafia do muzeum. A piwo ze Szreniawy jest już dostępne w wielu sklepach w Poznaniu.

One chyba nie mogą zbyt długo stać zakapslowane?

Termin przydatności to pół roku. To są piwa refermentowane w butelce, tak że pod koniec produkcji, zanim zostaną zamknięte, mają jeszcze dodawane drożdże. Dlatego też czasami pojawia się to zmętnienie na dnie butelki. To są drożdże, które mają za zadanie jeszcze odfermentować nadmiar cukru, żeby piwo się nie zepsuło. Same komórki drożdży są bogate w witaminy i związki mineralne, więc pod tym względem piwo także może wpływać na poprawę zdrowotności.

Warte uwagi

Organizujemy eventy firmowe

event1

Dom Wydawniczy Netter – wydawca magazynu Merkuriusz Polska prowadzi również działalność w obszarze organizowania konferencji, zjazdów, jubileuszy oraz „lecia” firm. Możemy pochwalić się ciekawymi rozwiązaniami, pełnym oddaniem w realizację danego projektu i fantazją. Najważniejszy dla nas jest zleceniodawca i to jemu służymy całą naszą wiedzą, dlatego uważamy, że warto być właśnie z nami.

Więcej…

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.