środa, 19 styczeń 2022 23:07

Wieś Wielkopolska w czasie II wojny światowej

Z kustoszem Muzeum Narodowego Rolnictwa w Szreniawie dr Mariuszem Niestrawskim rozmawia Mariola Zdancewicz 

Mówimy o wsi Wielkopolskiej podczas II wojny światowej.

Wystawa wzięła się z przeświadczenia, że historia polskiej wsi czasów II wojny światowej znajduje się na marginesie. To, co dominuje w polityce historycznej, to historia miejska, przede wszystkim historia Warszawy. Nieważne, czy chodzi o powstanie w getcie, czy powstanie warszawskie, reszta gdzieś nam umyka. Ziemie II RP zostały zajęte przez okupantów i nie dotyczy to tylko Warszawy, ale obejmuje także ogromny obszar wiejski. Polska była w 3/4 państwem rolniczym, w związku z czym blisko 3/4 społeczeństwa żyło na wsi. Ta historia jest zapomniana i właśnie dlatego narodziła się myśl, by upamiętnić losy polskiej wsi w czasie II wojny światowej. Uznaliśmy, że najwłaściwszym miejscem jest nasze Muzeum Narodowe Rolnictwa w Szreniawie. 

Nie chcieliśmy wracać do obrazu wsi walczącej z okupantem niemieckim – tej zamojskiej czy lubelskiej – trochę chcieliśmy od tego uciec, pokazując, że w tak zwanym Kraju Warty działy się ważne rzeczy, o których zapomnieć nie można i z tego powodu ograniczyliśmy wystawę tylko do tego obszaru.

Na co więc należy zwrócić uwagę?

Najistotniejsze jest to, o czym wspominałem, czyli, że wojenna historia Polski, to historia zarówno Generalnego Gubernatorstwa, ziem włączonych w skład Związku Radzieckiego, jak i ziem włączonych bezpośrednio do III Rzeszy. To jest dużo bardziej skomplikowane, aniżeli by się wydawało. Każdy z tych terenów miał swoją specyfikę, a my skupiliśmy się na tym, jak los wsi wyglądał w tak zwanym Kraju Warty.

Państwo wydaliście piękny album, w którym pokazana jest straszna historia polskiej wsi wraz z tym, że chłopi szybko przestali być włodarzami na swoich gospodarstwach, gdzie panował głód i prześladowania. W jaki sposób my możemy dzisiaj opowiedzieć o tym w artykule?

Trudno jest mówić o czymś tak traumatycznym. Trzeba mieć na uwadze specyfikę odbiorcy, nie dla każdego odpowiednie są wszystkie treści, zwłaszcza mam na myśli osoby młode, dzieci... Uważam, że prawda sama się obroni. Staram się obiektywnie przedstawić, jak to wyglądało w myśl dziewiętnastowiecznej historiografii, a każdy, zgodnie z własnym kodeksem moralnym może ocenić i przeanalizować, co było dobre, a co złe. Nie można jednak sprowadzać tego do kategorii czarno-białego świata westernu, tylko uwzględnić fakty i umiejętnie ocenić, jak one wpłynęły na historię Wielkopolski.

Może Pan te fakty przytoczyć?

Najważniejszym faktem były i są przesiedlenia. Jest to wspólny mianownik dla całego Kraju Warty. Z jednej strony wyrzucanie z domów ludności polskiej, a z drugiej strony osiedlanie na tych terenach Niemców. To był potężny ruch migracyjny w obie strony, obejmujący kilkaset tysięcy ludzi. Trzeba pamiętać, że jest to obraz tragiczny, jest to rzecz, której nie można bagatelizować na zasadzie: „O, bo kogoś wyrzucono z domu”. Ludzie dostawali piętnaście minut na spakowanie, żegnali się z dobytkiem i sąsiadami, w najlepszym razie otrzymywali walizkę, którą mogli wypełnić i wyruszali w nieznane, w kilkuset kilometrową podróż. W drugą stronę wędrowali Niemcy, których zapewniano obietnicami o lepszym stanie majątkowym, gospodarstwach na wyższym poziomie, czy większej liczbie hektarów. Zatem historia Kraju Warty to przede wszystkim historia przymusowej migracji ludności.

Jakie jeszcze wydarzenie uznał Pan za takie, o którym warto opowiedzieć, mając na myśli wieś?

Nie wydarzenie, ale realia życia na polskiej wsi lat 1939-1945. Ludzie musieli mierzyć się z przymusowymi dostawami żywności, czy utratą własności ziem zagospodarowanych przez chłopów do 1939 roku. Oczywiście była możliwość użytkowania tych ziem, ale odtąd stanowiły one własność III Rzeszy. Ludność polska była represjonowana przez wspomniane przesiedlenia, ale też eksterminacje. Działania okupanta zmierzały do zniszczenia polskiej elity, zniszczenia życia kulturalnego, religijnego, do obniżenia poziomu życia Polaków, ograniczenia zaopatrzenia w żywność.

I to też, powiedziałabym, jest ten mniejszy margines, bo jednak więcej było tych ludzi, którzy zostali po prostu wyrzuceni i się nikt już o nich nie troszczył.

Ze źródeł wiemy, że wysiedlenia dotyczyły kilkuset tysięcy ludzi, którzy zostali wysłani do wschodniej Polski, na teren Generalnego Gubernatorstwa albo do pracy przymusowej do Niemiec. Żeby utrzymać tereny rolnicze w tak zwanym Kraju Warty, Niemcy potrzebowali siły roboczej, więc nie mogli wysiedlić wszystkich. Na podstawie dokumentu z 1942 wiemy, że wymagane zapotrzebowanie sięgało około miliona osób. Dla Niemców nie były to oczywiście atrakcyjne stanowiska, więc werbowali na nie Polaków. 

Czy można powiedzieć, że mieliśmy do czynienia z sytuacją zwrotną na końcowych etapach wojny?

Tak, mamy momenty tak zwanych wysiedleń ludności niemieckiej. Pierwszy etap to ucieczka, drugi to wysiedlenia dzikie, kiedy powracali wysiedleni Polacy i wyrzucali Niemców ze wsi oraz ostatni etap – wysiedlenia planowe. Wysiedlenia Niemców to jeden z ważnych czynników w niemieckiej polityce historycznej. Mówimy tu nie tylko o ucieczkach Niemców przybyłych na te tereny w czasie wojny, ale o przymusowych wysiedleniach Niemców sprzed wojny, którzy myśleli, że po wojnie będą tu mogli dalej funkcjonować.

A jak wyglądały powroty Polaków? Czy w ogóle było do czego wracać?

Trzeba zdawać sobie sprawę, jak wyglądała infrastruktura, która była w dużej mierze wykorzystywana na potrzeby wojskowe. Przede wszystkim były wymagane zezwolenia polskich władz cywilnych z obszaru, na który zostali wysiedleni Polacy, a także oświadczenia lokalnych dowódców Armii Czerwonej, którzy wyrażali zgody na obciążenia linii komunikacyjnych. Dopiero wtedy były możliwe powroty Polaków w rodzinne strony.

Jakby Pan podsumował ten wątek?

Wierzę, że ta kwestia nie umrze wraz z końcem wystawy. Mamy możliwość wypożyczenia tej wystawy w formie planszowej i liczę na stworzenie wraz z Muzeum Rodziny Ulmów w Markowej jakiejś nici porozumienia w kierunku upamiętnienia roli wsi w czasie II wojny światowej. W ostatnim czasie narodziła się myśl, by zwrócić uwagę na wątek wysiedleń z Wielkopolski na Podkarpacie. To miałoby stanowić rdzeń dalszej opowieści o roli wsi w latach 1939-1945.

Może Pan powiedzieć słowo o potrzebie powstania projektu edukacyjnego dla dzieci o wsi wielkopolskiej i o prześladowaniach?

Jak wcześniej wspomniałem, zginęła gdzieś świadomość tego, co działo się na polskiej wsi w latach 1939-1945, stąd jej obraz nie jest prawdziwy. Obecnie pojawiają się zmiany w programie nauczania, które mają dotyczyć przedstawiania życia codziennego w okupowanej Polsce, a także kwestie deportacji, przesiedleń oraz planowego wyniszczenia. Są to problemy, które nie ograniczają się tylko do ludności miejskiej, ale dotyczą też ludności wiejskiej. Z tego względu Muzeum Narodowe Rolnictwa w Szreniawie w porozumieniu z Muzeum Rodziny Ulmów w Markowej planują stworzyć program edukacyjny, który miałby zazębiać się z nowym programem nauczania historii, co wierzymy, przyczyni się do pogłębienia wiedzy na temat historii Polski. Liczymy, że uda nam się rozpropagować zarówno wątek ludności wiejskiej w czasie II wojny światowej, jak i wątek tak zwanego Kraju Warty jako nieodłącznego elementu ziem polskich. Jak już wcześniej wspomniałem, narodziła się myśl, by zwrócić uwagę na wątek wysiedleń ludności Wielkopolski na Podkarpacie, co doskonale wpisuje się w nowy program nauczania w pierwszej klasie szkół średnich. Wierzymy, że wraz z Muzeum Rodziny Ulmów, a z czasem też z innymi instytucjami, będziemy atrakcyjnym partnerem edukacyjnym dla szkół.

Warte uwagi

Organizujemy eventy firmowe

event1

Dom Wydawniczy Netter – wydawca magazynu Merkuriusz Polska prowadzi również działalność w obszarze organizowania konferencji, zjazdów, jubileuszy oraz „lecia” firm. Możemy pochwalić się ciekawymi rozwiązaniami, pełnym oddaniem w realizację danego projektu i fantazją. Najważniejszy dla nas jest zleceniodawca i to jemu służymy całą naszą wiedzą, dlatego uważamy, że warto być właśnie z nami.

Więcej…

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.