wtorek, 16 czerwiec 2020 17:07

O nowym wirusie, fikcji Koontza i niejednoznacznych scenariuszach...

z zespołem Pracowni Wirusologii Molekularnej Wydziału Biologii UAM w składzie: kierownik prof. UAM dr hab. Robert Nawrot, dr hab. inż. Justyna Broniarczyk, dr Jakub Barylski, dr Martyna Węglewska oraz doktorant mgr Oskar Musidlak rozmawia Merkuriusz

Czym są wirusy, a czym koronawirus SARS-CoV-2 z punktu widzenia biologa? Czy można je zdefiniować?

Wirusy to twory znajdujące się na pograniczu świata nieożywionego i ożywionego, które namnażają się tylko po wniknięciu do wnętrza komórki – są więc wewnątrzkomórkowymi pasożytami. Cząstki wirusów zbudowane są z dwóch głównych składników – białek stanowiących osłonę – tzw. kapsyd wirusowy oraz materiału genetycznego znajdującego się wewnątrz kapsydu. Często posiadają także otoczkę lipidową, białka wypustek na powierzchni i inne elementy. Wirusy mają też różne kształty i rozmiary. Zwykle są bardzo małe i tylko największe z nich dorównują rozmiarami najmniejszym bakteriom. W tym sensie koronawirus SARS-CoV-2 nie różni się niczym od innych wirusów – zawiera materiał genetyczny w postaci nici kwasu rybonukleinowego (RNA) zamkniętego wewnątrz białkowego kapsydu, otoczonego osłonką lipidową, w której znajdują się białka wypustek, tzw. kolce. Gdy po raz pierwszy zaobserwowano pod mikroskopem elektronowym przedstawiciela koronawirusów, jego białka wypustek przypominały koronę, stąd wzięła się nazwa tej grupy wirusów. SARS-CoV-2 należy do grupy wirusów infekujących zwierzęta i ludzi, u których wywołują zakażenia układu oddechowego. Czasami, w wyniku przypadkowej mutacji materiału genetycznego wirus zwierzęcy może uzyskać zdolność zakażania i przenoszenia się nie tylko ze zwierzęcia na człowieka, ale także z człowieka na człowieka. W ten sposób co jakiś czas powstaje nowy typ koronawirusa, czego tym razem, niestety, doświadczamy.

Jak się rozmnaża i w jaki sposób zaraża?

Nie należy mówić, że wirus się „rozmnaża” – w kontekście wirusów używamy słowa „namnażanie”, gdyż poza komórką żywą jakiegokolwiek organizmu wirus stanowi tylko nieożywiony „zlepek” materiału genetycznego i białek. W zależności od typu wirusa mogą one pozostawać przez różny czas poza komórką żywiciela. Dla koronawirusa SARS-CoV-2 mówi się o kilku godzinach do nawet kilku dni potencjalnej zakaźności, gdy znajduje się on na powierzchniach nieożywionych. Kiedy wirus dostanie się drogą kropelkową lub przez dotyk na błony śluzowe dróg oddechowych  przyłącza się do swoistego receptora, czyli białka komórek układu oddechowego i dzięki temu może wniknąć do ich wnętrza. Każdy wirus, także SARS-CoV-2, po wniknięciu do komórki gospodarza realizuje swój  „program namnażania” zapisany w jego genach. Metabolizm komórki gospodarza zostaje zorientowany na produkcję kolejnych kopii materiału genetycznego wirusa oraz produkcję jego białek. Gotowe wirusowe cząstki zakaźne (wiriony) uwalniane są z komórki i mogą wnikać do kolejnych komórek, a poprzez kichnięcie, kaszlnięcie w kropelkach aerozolu przenosić się i zarażać kolejne osoby.

 Czy koronawirus SARS-CoV-2 jest zmutowanym wirusem grypy?

 Nie,  są to dwa zupełnie inne wirusy, należące do różnych rodzin. Wirus SARS-CoV-2 jest przedstawicielem rodziny koronawirusów, natomiast wirus grypy – ortomyksowirusów. Cechami łączącymi te dwie rodziny jest materiał genetyczny w postaci RNA i te same drogi transmisji (droga kropelkowa, bezpośredni kontakt z osobami zarażonymi). Wirusy te atakują komórki układu oddechowego i wywołują choroby, które na wczesnych etapach mają podobne objawy, takie jak wysoka gorączka, kaszel, uczucie osłabienia. Być może z tego wynika błędne traktowanie tych różnych grup wirusów jako jednej. Pomimo podobieństwa początkowych objawów choroby, COVID-19 ma często cięższy przebieg niż grypa sezonowa. W około 15% przypadków przebieg tej choroby jest ciężki, a w 5% bardzo ciężki – są to głównie pacjenci wymagający mechanicznego wspomagania oddychania za pomocą respiratora.

 Czy jest bardziej niebezpieczny niż grypa, jaką znamy dotychczas?

Wirus SARS-CoV-2 to nowy wirus i choć trwają badania, nie ma na razie żadnej szczepionki ani leków, które byłyby skuteczne w zapobieganiu i leczeniu wywoływanej przez niego choroby COVID-19. Natomiast w przypadku grypy dostępne są szczepionki, które zapobiegają chorobie lub jej powikłaniom oraz leki przeciwwirusowe.

Czy są porównania ile osób zmarło w tym roku na grypę w Polsce i innych krajach?

Dane dotyczące ilości zachorowań na grypę w Polsce, Europie i na Świecie można śledzić na bieżąco na stronach Polskiego Zakładu Higieny (PZH), Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) oraz Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Publikowane są one w formie cotygodniowych raportów, które przed rozpoczęciem kolejnego sezonu grypowego, tj. październikiem kolejnego roku są podsumowywane w oficjalnym dokumencie udostępnianym na stronach internetowych wyżej wspomnianych instytucji. Z tego względu dane tegoroczne są jak na razie niepełne.

Ilość zachorowań na grypę i przypadków zakończonych śmiercią pacjenta różni się każdego sezonu. Przyjmuje się jednak, że śmiertelność spowodowana grypą utrzymuje się na poziomie 0,1-1%  (dla COVID-19 jest to około 3-4%) i dotyczy w większości osób powyżej 65 roku życia. Według szacunków WHO co roku na półkuli północnej w okresie jesienno-zimowym około 5-15% populacji choruje na grypę. Każdego sezonu na choroby układu oddechowego bezpośrednio związane z grypą umiera od 290- 650 tys. osób z czego około 72 tys. to przypadki śmierci rejestrowane na obszarze Europy. Przykładowo w Polsce od 1.01.2020 do 31.03.2020 zdiagnozowano grypę u prawie 2 mln Polaków, z czego ponad 12 tys. przypadków wymagało hospitalizacji, a 53 zakończyło się śmiercią. Możemy też przyjrzeć się dokładniej sytuacji w poprzednim sezonie 2018/2019, kiedy na grypę sezonową zachorowało w Polsce prawie 4,5 mln osób, a zmarło 150.

 Jak walczyć z koronawirusem i innymi wirusami?

Intensywne badania nad lekami na COVID-19 prowadzone są na całym świecie. Szczególnie interesujące są próby wykorzystania substancji używanych już w leczeniu innych chorób. Leki takie przed wprowadzeniem do użycia zostały dokładnie przetestowane, więc nie wymagają ponownych, czasochłonnych testów bezpieczeństwa i można będzie je szybciej zastosować jako terapię COVID-19. Badane są m. in. substancje stosowane w leczeniu AIDS, zakażeń wirusem Ebola, a nawet malarii. Wyjątkowo obiecująca jest grupa leków, które wcześniej okazały się skuteczne przeciwko wirusom SARS-CoV-1 i MERS-CoV, spokrewnionym z nowym koronawirusem.

Ciekawym tropem są też substancje hamujące pewne elementy odpowiedzi odpornościowej chorych. Okazuje się, że część z najpoważniejszych objawów COVID-19 może być wywołana nie przez samego wirusa, ale zbyt gwałtowną odpowiedź ludzkich systemów obronnych (tzw. „burzę cytokinową”). Niestety, wspomniane terapie są obecnie we wczesnej fazie testów klinicznych lub przedklinicznych. Przyjdzie nam zatem poczekać na ich masowe wprowadzenie do użytku.

Podobnie jest ze szczepionkami. W chwili obecnej prowadzonych jest kilkadziesiąt projektów mających na celu opracowanie szczepionek przeciw wirusowi SARS-CoV-2. Przynajmniej dwie z nich są już na etapie badań klinicznych, ale badania te potrwają prawdopodobnie jeszcze od kilku do kilkunastu miesięcy .

Pozostaje nam zatem dbać o higienę i zrezygnować z niepotrzebnych kontaktów z innymi ludźmi. W szczególności warto unikać większych zgromadzeń i podróżowania na dalsze odległości, które sprzyjają rozprzestrzenianiu się wirusa. Pamiętajmy, że jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za siebie, lecz także za osoby przebywające w naszym otoczeniu. Warto podkreślić, że każdy z nas może zarażać nawet nie wiedząc, że jest chorym.

 Czy SARS-CoV-2 może powrócić?

Nie ma w tym momencie żadnych wiarygodnych danych dotyczących tej kwestii. Cały czas jesteśmy w pierwszej fazie rozwoju pandemii. Najprawdopodobniej tylko w Chinach zaobserwowano trwały spadek liczby zakażonych. W pozostałych krajach liczba zakażonych osób nadal wzrasta, pomimo wprowadzenia szeregu obostrzeń z izolacją społeczną na czele. Wzrost ten jest jednak nieco wolniejszy. Ewentualna sezonowość wirusa jest ciągle niewiadomą, ale wiele wskazuje na to, że wirus może powrócić jesienią w postaci fali nowych zakażeń, gdy już opanujemy obecną. Czy tak będzie – nie wiadomo, możemy na ten temat tylko spekulować.

 Jak z punktu widzenia wirusologów przebiega pandemia? Czy istniały przesłanki, że coś takiego może się wydarzyć? Jak natura w takim wypadku reaguje? Jakie są mechanizmy obronne organizmu?

Trudno przewidzieć jak będzie przebiegała pandemia SARS-CoV-2, tak samo jak trudno było przewidzieć jej pojawienie się. Pewne przesłanki wskazywały, że średnio co 10 lat pojawia się na świecie nowy typ odzwierzęcego koronawirusa, który ma potencjał pandemiczny. Prawie 20 lat temu w Azji i Kanadzie pojawił się SARS-CoV-1, około 10 lat temu na Bliskim Wschodzie MERS-CoV, zatem naukowcy podejrzewali, że znowu pojawi się koronawirus, który ponownie „przeskoczy” barierę międzygatunkową i będzie mógł zakażać ludzi. Nikt chyba jednak nie podejrzewał, że tak szybko może dojść do pandemii na taką skalę, jak obecna. Oczywiście powstają matematyczne modele, które oparte są na danych zebranych w trakcie innych epidemii oraz informacjach dotyczących przebiegu sytuacji epidemicznej w Chinach. Utrudnieniem w analizach jest zasięg wirusa SARS-CoV-2, który został w tym momencie wykryty już we wszystkich państwach na świecie. Ponadto ciągle pozostaje wiele pytań dotyczących przebiegu choroby, rzeczywistej ilości chorych i zmarłych, ponieważ w wielu miejscach sytuacja zmienia się bardzo dynamicznie. Wszystko to sprawia, że praktycznie niemożliwe jest przedstawienie jakichkolwiek jednoznacznych scenariuszy. Bazując na posiadanych danych dotyczących Chin, naukowcy i lekarze starają się maksymalnie spowolnić przyrost liczby chorych m.in. poprzez wprowadzenie kwarantanny, która – jak się wydaje – umożliwiła Chinom opanowanie sytuacji.

Wielu badaczy bazując na informacjach o dużym podobieństwie wirusów wywołujących chorobę SARS (SARS-CoV-1, który wywołał epidemię w Azji i Kanadzie w latach 2002-2003) oraz COVID-19 (SARS-CoV-2) przewiduje, że przebieg obu chorób może być podobny. Jest to bardzo optymistyczny scenariusz, ponieważ SARS miał stosunkowo mały zasięg i udało się go dość szybko opanować dzięki skutecznej diagnostyce i izolacji os  ób zakażonych. Pomimo wielu podobieństw występują jednak różnice, takie jak znacznie większa ilość zidentyfikowanych przypadków infekcji SARS-CoV-2. W tym aspekcie epidemia COVID-19 znacznie bardziej przypomina przebieg pandemii grypy „hiszpanki’ w latach 1918-1919. Dlatego często mówi się o możliwości wystąpienia sezonowych fal zachorowań na COVID-19, podobnie jak ma to miejsce w przypadku grypy sezonowej.

Niestety problemem w przypadku pandemii COVID-19 jest brak w populacji odporności na wirusa wywołującego tę chorobę. To właśnie odporność jest warunkiem do skutecznego opanowania pandemii i wyeliminowania choroby. Możemy ją wytworzyć na skutek samodzielnego zwalczenia infekcji przez organizm lub poprzez szczepienia. Wirus ten jest dla nas całkowicie nowy i dopiero pojawiają się pierwsze osoby, które zostały wyleczone i wytworzyły odporność (ozdrowieńcy), a na skuteczną szczepionkę musimy poczekać jeszcze co najmniej kilka miesięcy.

Jest wiele teorii na temat powstania koronawirusa, w tym teorie spiskowe (nawiązujące np. do książki Deana Koontza „Oczy ciemności”). Poproszę o komentarz.

Jako naukowcy jesteśmy otwarci na wszystkie możliwe wyjaśnienia. Obecnie nie ma jednak żadnych dowodów wskazujących, że pochodzenie wirusa SARS-CoV-2 może nie być naturalne. Koronawirusy podobne do SARS-CoV-2 były wcześniej obserwowane w populacjach zwierzęcych (szczególnie u nietoperzy). Co jakiś czas obserwujemy przedostawanie się takich wirusów do populacji ludzkich. Tak właśnie było z wirusami SARS-CoV-1 i MERS-CoV. Wielu naukowców od lat ostrzegało, że wirusy w środowisku naturalnym ciągle mutują  i pojawienie się groźnej choroby, która może przypominać grypę, SARS czy inną infekcję dróg oddechowych to tylko kwestia czasu. Krążąca od jakiegoś czasu teoria o możliwym „skonstruowaniu” wirusa SARS-CoV-2, chociaż nośna i wykorzystywana do celów politycznych, nie jest aktualnie możliwa do naukowego zweryfikowania. Natomiast Dean Koontz, stworzył fikcyjną powieść, w której historia po kilkudziesięciu latach okazała się być podobna do krążących w przestrzeni publicznej teorii spiskowych. Kultura popularna często „wytwarza” przeróżne fantastyczne teorie, które pozwalają ludziom oswoić się z nieznanym i skanalizować społeczne emocje. Jako naukowcy jednak nie zajmujemy się tą sferą, interesują nas twarde dane i fakty.

Warte uwagi

Organizujemy eventy firmowe

event1

Dom Wydawniczy Netter – wydawca magazynu Merkuriusz Polska prowadzi również działalność w obszarze organizowania konferencji, zjazdów, jubileuszy oraz „lecia” firm. Możemy pochwalić się ciekawymi rozwiązaniami, pełnym oddaniem w realizację danego projektu i fantazją. Najważniejszy dla nas jest zleceniodawca i to jemu służymy całą naszą wiedzą, dlatego uważamy, że warto być właśnie z nami.

Więcej…

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.