wtorek, 18 grudzień 2018 20:57

Dbać o środowisko …

Dziś, to prawdopodobnie najważniejszy imperatyw! Jednak środowisko to nie tylko przestrzeń przyrodnicza w jakiej żyjemy, ale również przestrzeń w sensie społecznym, wspólnotowym, lokalnym i globalnym. 

Budynki pasywne, …niemal całkowicie samowystarczalne pod względem energetycznym, staną się standardem w połowie wieku. Mimo to politycy ciągle uważają, że to kwestia odległej przyszłości. Najlepszym sposobem przekonania do nieuchronnych zmian i wykazania, że takie rozwiązania są już dziś możliwe, jest danie przykładu, wzoru do naśladowania.

wtorek, 18 grudzień 2018 20:54

Kultura nie tylko techniczna z Aferą w tle

Środowisko pracowników i studentów Politechniki Poznańskiej daje się poznać w różnych formach aktywności: artystycznej, sportowej, gospodarczej, politycznej. Kiedy przemierzamy ulice miasta nie zastanawiamy się nad tym, kto ukształtował otaczającą nas przestrzeń. Wpływ na nią mają architekci projektujący budynki i inżynierowie, którzy je wznoszą. 

wtorek, 18 grudzień 2018 20:52

NAUKOWY AMBASADOR POLSKI

Tuż przed końcem roku na Politechnice Poznańskiej nadano tytuł doktora honoris causa prof. dr hab. Mieczysławowi Jarońcowi, wybitnemu specjaliście w dziedzinie chemii materiałów i fizykochemii powierzchni. 

Przedstawiamy zarys sylwetki uczonego.

Jego droga naukowa rozpoczęła się na Wydziale Chemii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Wzbogacona pobytem w Georgetown University, McMaster University, oraz w Kent State University, rozwijała się dynamicznie, co w roku 1991 zaowocowało propozycją objęcia stanowiska profesora na Wydziale Chemii i Biochemii Kent State University (Ohio), w którym do dnia dzisiejszego profesor kieruje własnym zespołem badawczym.

Jest jednym z nielicznych polskich naukowców, który osiągnął światowy sukces w warunkach ostrej amerykańskiej konkurencji. Bardzo cenne dla nas jest to, że w licznych wywiadach prasowych oraz w kontaktach z innymi naukowcami z całego świata zawsze podkreśla swoje polskie pochodzenie i pełni rolę naukowego ambasadora Polski w świecie. 

Podstawową dziedziną zainteresowań naukowych prof. Mieczysława Jarońca są szeroko rozumiane zagadnienia adsorpcji i chemii powierzchni w nowym niekonwencjonalnym aspekcie poznawczym. W pracach naukowych profesor prezentuje nowe rozwiązania technologiczne, służące syntezie nanomateriałów o uporządkowanej strukturze i zdefiniowanej porowatości z przeznaczeniem do adsorpcji, katalizy, fotokatalizy i ochrony środowiska. Jest twórcą nowych algorytmów/równań i zależności mających zastosowanie w szeroko rozumianej teorii adsorpcji.

Jest autorem ponad 1000 publikacji naukowych, artykułów przeglądowych i monograficznych z zakresu adsorpcji, chromatografii, chemii powierzchni, chemii materiałów nanoporowatych; współautorem monografii Physical Adsorption on Heterogeneous Solids (Elsevier, Amsterdam, 1988, z R. Madey) oraz współedytorem: numeru specjalnego „Journal of Materials Science” (vol. 20, 2010 r., z D. Zhao and B.S. Hsiao) nt. Advanced Materials in Water Treatments, numeru specjalnego „Chemistry Materials” (2008, z F. Schuth) nt. Templated Materials; tomów 129, 141 i 156 serii Studies of Surface Science and Catalysis wydawanej przez Elsevier, zawierających prace z sympozjów na temat nanoporowatych materiałów(z A. Sayari); zbioru prac z sympozjów dotyczących nanoporowatych materiałów wydanych przez World Scientific Publishers (2008, z A. Sayari).

Zdobył pięć nagród Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego (1977-1988), został uhonorowany Złotym Krzyżem Zasługi (1984). Jest laureatem nagród: Award of the Japan Society for the Promotion of Science (1997); Honorary member of Brazilian Association of Thermal Analysis and Calorimetry (2002); Kent State Univ., Distinguished Scholar Award (2002); Kent State Univ., Advisor Excellence Award (2007); Medalu A. Waksmundzkiego, (2007); Kent State Univ., Arts & Science College Distinguished Teacher Award (2010). Posiada tytuły: honorowego profesora UMCS (2005), doktora honoris causa Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu (2009) i doktora honoris causa Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie (2010).

Opracowała Natalia Jankowska

zdjęcia: Filip Furmańczak 

{gallery}201893/naukowy/g{/gallery}

wtorek, 18 grudzień 2018 20:41

Piąta kadencja dla wójta Jana Brody

Z wójtem gminy Komorniki Janem Brodą rozmawia Mariola Zdancewicz

Gratulujemy Panu wyboru na kolejną, piatą kadencję. Jako doświadczony samorządowiec i wieloletni włodarz gminy Komorniki jakie ma Pan plany na najbliższe 5 lat? 

Cieszę się, że po raz kolejny mieszkańcy gminy Komorniki obdarzyli mnie zaufaniem i oddali mandat wójta w moje ręce. Przede mną pięć lat intensywnej i rzetelnej pracy dla dobra naszej Małej Ojczyzny. Planów jest wiele i mam nadzieję, że uda się je wszystkie zrealizować. Na pewno w dalszym ciągu konsekwentnie będziemy realizować Program Budowy Dróg Gminnych. Stale myślimy też o rozwiązywaniu problemów komunikacyjnych poprzez budowę nowych dróg, a także budowę ścieżek rowerowych, których na chwilę obecną jest w naszej gminie niewiele. Trwa budowa Centrum Kultury i Tradycji oraz nowego budynku dla Ośrodka Pomocy Społecznej i Straży Gminnej w Komornikach. Dzięki tym inwestycjom całe drugie piętro budynku Ośrodka Zdrowia przeznaczymy na gabinety lekarskie, poszerzy się więc oferta opieki medycznej i zwiększy dostępność do lekarzy specjalistów dla mieszkańców naszej gminy. Planujemy też rozbudować szkołę w Plewiskach o pływalnię, z której będą korzystać dzieci z całej gminy. Kolejnym ważnym zadaniem na najbliższe lata jest budowa nowej szkoły podstawowej w Wirach wraz z pełnowymiarową halą sportową, boiskiem lekkoatletycznym i parkingami, aby nasze dzieci mogły uczyć się w komfortowych warunkach. 

Inwestycją, o którą Pan zabiega, a której do tej pory nie udało się Panu zrealizować to wiadukt w Plewiskach. Jak Pan ocenia obecny stan prac z tym związanych?

Mieszkańcy gminy Komorniki od wielu lat borykają się z korkami na przejeździe kolejowym w Plewiskach. Odkąd zostałem wójtem prowadzę rozmowy z miastem Poznań, powiatem poznańskim i okolicznymi gminami, dla których ten przejazd ma duże znaczenie. Niestety, do tej pory szły one opornie i nie kończyły się żadnymi konkretnymi rozwiązaniami. Jak zwykle chodziło o finanse. Obecnie rozmowy te przekształciły się w działanie. Trwają właśnie prace projektowe związane z budową węzła transportowego Grunwaldzka wraz z tunelem pod torami kolejowymi. Zadanie współfinansowane jest przez gminę Komorniki, miasto Poznań oraz powiat poznański a dofinansowane ma być w połowie w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych Metropolii Poznań czyli ze środków unijnych.

Jeśli wszystko będzie szło zgodnie z planem, jeszcze w 2022 roku przejedziemy bezkolizyjnie przez przejazd kolejowy na ul. Grunwaldzkiej w Plewiskach. 

Komorniki zostały niedawno wyróżnione za aktywizację sportową dzieci i młodzieży. Co to oznacza? 

Komorniki otrzymały drugie miejsce w ogólnopolskim Rankingu Dziennika Gazety Prawnej pn. „Aktywizacja sportowa dzieci i młodzieży” w kategorii gmin wiejskich. Jego celem jest nagrodzenie samorządów wyróżniających się dużą aktywnością w zakresie wspierania kultury fizycznej dzieci i młodzieży, upowszechniania sportu i rekreacji ruchowej, dofinansowania zadań związanych z aktywnością ruchową społeczeństwa.

Jako prężnie rozwijająca się gmina, dbamy również o zaplecze sportowe. Jednym z naszych priorytetów jest rozwój sportu i propagowanie zdrowego stylu życia wśród mieszkańców. To właśnie z myślą o nich opracowaliśmy koncepcję budowy obiektów sportowych oraz rekreacyjnych w każdej miejscowości gminy. Mieszkańcy oraz goście odwiedzający gminę coraz aktywniej spędzają czas korzystając z bogatego zaplecza sportowego, m.in.: kortów tenisowych, boisk wielofunkcyjnych, boisk Orlik, siłowni zewnętrznych, tras nordic walking czy skateparku. Nie zapominamy też o najmłodszych dzieciach, dla których budujemy coraz więcej placów zabaw, by miały się gdzie bawić. Stale poszerzająca się baza sportowa stwarza także lepsze warunki do uprawiania sportu dla zawodników miejscowych klubów, a przez to do rozwoju sportu lokalnego.

Rok 2018 jest dla naszego kraju bardzo szczególny. W jaki sposób w Pańskiej gminie świętowano 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości?

Prawie 200 osób świętowało 10 listopada odzyskanie niepodległości na sportowo. Otworzyliśmy tego dnia rowerowy Szlak Niepodległości, wiodący m.in. przez miejsca związane historycznie z Powstaniem Wielkopolskim. Rodziny z całej gminy wzięły udział w rajdzie gwiaździstym, dojeżdżając na metę w Komornikach z każdej miejscowości. Przed startem rowerzyści oraz osoby z grupy nordic walking odśpiewali wspólnie Mazurka Dąbrowskiego. 

W niedzielę, 11 listopada uroczystości rozpoczęto tradycyjnie mszą św. w Kościele pw. Św. Andrzeja Apostoła w Komornikach. W Ogrodzie Pamięci oddano hołd walczącym o niepodległość oraz złożono kwiaty pod pomnikami upamiętniającymi najważniejsze dla gminy wydarzenia. Wspólnie z chórem Francesco z Wir zgromadzeni goście zaśpiewali hymn i Rotę.

Ważnym punktem oficjalnych obchodów Święta Niepodległości było odsłonięcie muralu, który powstał specjalnie z okazji 100. rocznicy odzyskania wolności oraz wybuchu Powstania Wielkopolskiego. Malowidło powstało na ścianie Ośrodka Zdrowia w Komornikach i przedstawia scenę batalistyczną oraz postać Ignacego Jana Paderewskiego, który stał się symbolem walki o odzyskanie wolności. Wieczorem w Domu Kultury Koźlak w Chomęcicach tradycyjnie odbył się koncert z okazji 11 listopada – Komornicki Nokturn.

To jednak nie koniec uroczystych obchodów 100. rocznicy odzyskania niepodległości. 14 grudnia w Chomęcicach nastąpiło uroczyste odsłonięcie drugiego muralu niepodległościowego, a na koniec grudnia odsłonimy tablicę pamięci kpt. Antoniego Szyftera i ks. Karola Seichtera w Wirach.. 

Ponadto w gminnych szkołach przez cały rok podejmowano wiele inicjatyw z udziałem uczniów i rodziców dla uczczenia tej szczególnej rocznicy. 

Ostatnio głośno o Komornikach w lokalnych mediach i na portalach społecznościowych za sprawą Michała chorego na raka. Skąd takie poruszenie? 

Michał mobilizuje mieszkańców naszej gminy do pomocy. Ten 8-letni chłopiec, uczeń 2 klasy szkoły podstawowej w Komornikach cierpi z powodu nowotworu złośliwego układu nerwowego. O jego chorobie dowiedzieliśmy się całkiem niedawno. Ta informacja spadła na rodzinę i ich bliskich jak grom z jasnego nieba. Trudno w takiej chwili myśleć racjonalnie i patrzeć optymistycznie w przyszłość. Jednak znaleźli się wokół nich ludzie, którzy bezinteresownie działają, organizują zbiórki, festyny, licytacje, działają na różnych polach i coraz więcej osób angażuje się w to pomaganie nie tylko z naszej gminy. Są liczni młodzi wolontariusze, instytucje, organizacje i ludzie dobrej woli. Każdy pomaga jak może, oddaje różne przedmioty na licytacje, loterie fantowe. Wszystko po to, aby pomóc tej rodzinie i uzbierać potrzebną sumę pieniędzy na leczenie Michała. Do tej pory zebrano ponad milion złotych, jednak będą potrzebne kolejne środki na immunoterapię, która w Polsce nie jest refundowana. Można je wpłacać na konto Fundacji Siepomaga. Jestem pełen podziwu dla solidarności mieszkańców w tej ważnej sprawie. 


Z profesorem Janem Żurkiem prorektorem ds. współpracy z gospodarką Politechniki Poznańskiej rozmawia Andrzej Wilowski 

Jaki udział w budżecie uczelni mają komercyjne badania zlecane przez przemysł? Czy te proporcje są właściwe, a jeśli miałyby ulec zmianie, to w jakim kierunku? 

Najważniejszym elementem budżetu uczelni jest dotacja podstawowa na działalność dydaktyczną. Za ważne, moim zdaniem, należy uznać odniesienie wartości badań zleconych przez przemysł do całkowitych nakładów na badania naukowe w Politechnice Poznańskiej. W ostatnich latach przychody z prac zleconych systematycznie się zwiększają i zrównały się już co do wartości z dotacją MNiSW na badania, czyli działalność statutową. Każda z nich stanowi ok. 29% nakładów na naukę w PP. Nieco większą wartość ok. 42% stanowią nakłady z projektów finansowanych ze środków publicznych, tzn. NCN, NCBiR, FNP itp.

Pracujemy w Politechnice Poznańskiej nad tym, aby te proporcje były coraz lepsze, tzn. aby wartość zlecanych przez przemysł badań była coraz większa.

Czy działalność dydaktyczna może być komercyjna? Pytanie w kontekście programu „studiów dualnych” i patronatów oraz współpracy ze szkolnictwem zawodowym średniego szczebla. 

 Zgodnie z poprzednimi ustawami i obowiązującą od 1 października Ustawą 2.0 Prawo o Szkolnictwie Wyższym, uczelnie publiczne otrzymujące dotację z MNiSW na kształcenie nie mogą pobierać opłat za studia od słuchaczy studiów stacjonarnych I, II i III stopnia. Możemy natomiast i pobieramy, opłatę równoważną kosztom kształcenia od studentów studiów niestacjonarnych oraz od obcokrajowców spoza Unii Europejskiej – za studia prowadzone w języku angielskim. Pobieramy również opłaty za komercyjne studia i kursy podyplomowe.

Studia dualne są z definicji bezpłatne dla zarekrutowanych studentów. Duże koszty prowadzenia tej formy studiów pokrywają na podstawie umów dwustronnych, uczelnia i współdziałający konsorcjanci, tzn. firmy. Studenci otrzymują od nich stosowne stypendia w zamian za wykonywaną pracę i praktyki. Jest to forma wsparcia, która w zamierzeniu ma prowadzić do późniejszego zatrudnienia absolwenta.

Dotychczas nie pobieraliśmy żadnych opłat od uczniów szkół średnich uczestniczących w różnych formach dodatkowych zajęć z udziałem pracowników uczelni. Jeśli miałoby to mieć w przyszłości charakter bardziej masowy, nie wykluczamy możliwości współpłatności uczniów lub zlecających podmiotów zewnętrznych. 

Większość aktywności oferowanych studentom uczelni, odbywających się poza formalnym tokiem studiów, jest bezpłatna. Dotyczy to działalności kulturalnej, sportowej i naukowej. Sporadycznie natomiast pobieramy opłaty na zasadzie symbolicznej współpłatności za dodatkowe zajęcia, np. z języka angielskiego.

Jakie znaczenie dla politechniki mają studenckie „startupy”. Czy dla uczelni ważniejsza jest działalność biznesowa, czy naukowa studentów?; a może daje się je pogodzić?

Startupy mają dla nas bardzo duże znaczenie, ponieważ stawiamy na przedsiębiorczość studentów. Jednym z pomysłów na wsparcie tej działalności jest konkurs załóż swój Start-up, który organizuje Akademicki Inkubator Przedsiębiorczości Politechniki Poznańskiej (AIP PP). Od 2015 r., kiedy go zainicjowano, zgłoszono 41 pomysłów studenckich. Przekłada się to na 29 projektów wspartych przez AIP PP, które łącznie zrealizowało 61 studentów. W latach 2015 i 2016 wsparto 16 pomysłów studenckich, z czego dwa funkcjonują do dzisiaj i zarabiają pieniądze. Te z 2017 roku są wciąż rozwijane, dlatego też nie weszły jeszcze na rynek. Studenci pracujący przy rozwijaniu swoich projektów biznesowych bardzo często, moim zdaniem przedwcześnie, nazywają je start-upami. Moda na start-upy w Polsce, jako droga do kariery, spowodowała, że każdy student, który rozwijał swój pomysł w ramach AIP PP informuje o tym w swoim CV i podaniu o pracę. Studenci coraz częściej zastanawiają się nad tym, czy kariera poprzez własną firmę jest realną ścieżką sukcesu. Lubią budować prototypy, a AIP PP daje im możliwość zweryfikowania, czy sprawdzą się one na rynku. Mogą więc konfrontować swoje kompetencje z konkretnymi realiami rynkowymi. Daje im to dwie, bardzo cenne możliwości: szansę na własny start-up albo dalsze rozwijanie umiejętności poszukiwanych przez pracodawców. Student, który na studiach się nudzi, powie później, że były nieciekawe i mało przydatne; ten, który realizował swoje pasje, powie, że było ciekawie i pouczająco; w końcu zaś student, który dzięki uczelni zbudował swój biznes, zapewne w przyszłości podziękuje Politechnice Poznańskiej za ciekawe studia i zdobyte kompetencje.

W kształceniu działalność naukowa i biznesowa jest równie ważna. Dobrym przykładem tej pierwszej są koła naukowe, dzięki którym studenci poszerzają swoją wiedzę, mierząc się z jej praktycznymi aspektami np. eksperymentując, budując prototypy. Być może robią to, by uwierzyć w teorie, które usłyszeli podczas wykładu znakomitego profesora. Być może jednak, korzystając z wiedzy zdobytej na uczelni, członkowie koła naukowego zbudują taki prototyp, który okaże się ciekawym rynkowo wyrobem. Obie te sytuacje są pożądane. Eksperymentowanie jako czysto naukowa zabawa jest słuszne i celowe, rozwija bowiem kompetencje i pasje badawcze studentów. W przypadku budowy prototypu konieczne jest nie tylko ustalenie jego autora, ale przede wszystkim zwrócenie się do AIP PP, gdzie można rozwijać pomysł, a także zrozumieć różnice pomiędzy prototypem, czyli czymś co działa po uruchomieniu, a wyrobem – czymś, czego pożąda klient i zechce za to zapłacić. 

Jakie kierunki badań uważa Pan za najbardziej rozwojowe i atrakcyjne dla przemysłu? Czy można mówić o jakimś sztandarowym rozwiązaniu, produkcie, dzięki któremu Politechnika Poznańska jest rozpoznawalna w świecie biznesu? 

Należy tu na pewno wymienić inżynierię materiałową, która, jako interdyscyplinarny obszar badań naukowo-technicznych, posiada szczególny potencjał zarówno w procesie poszukiwania nowych materiałów, jak i ulepszania już istniejących. Perspektywicznym – niezwykle ciekawym, ale i bardzo wymagającym kierunkiem badań jest także inżynieria biomedyczna, łącząca wiedzę z pogranicza nauk technicznych, medycznych i biologicznych oraz znajdująca zastosowanie w nowoczesnych technologiach: medycynie – roboty chirurgiczne, implantologii – biomateriały oraz biomechanice – ortezy, protezy i urządzenia rehabilitacyjne.

Badania w obszarze IT oraz telekomunikacji od wielu lat cieszą się dużym zainteresowaniem przedsiębiorstw poszukujących innowacji w obszarach Internetu Rzeczy oraz eksploracji danych i odkrywania wiedzy.

 Nasza uczelnia oferuje biznesowi rozwiązania w postaci przykładowo wyników prac badawczo-rozwojowych, które wdrażane są w wielu gałęziach gospodarki oraz różnego rodzaju organizacjach klastrowych. Ograniczeni umowami o poufności nie możemy mówić o szczegółach takiej współpracy czy komercjalizacji powstałych na uczelni rozwiązań. Warto jednak podkreślić, że z wieloma usługami lub wyrobami, które zostały opracowane przy udziale naszych naukowców można zetknąć się na co dzień. Przykładami są: 

Eskulap – zaawansowany system informatyczny przeznaczony dla sektora opieki zdrowotnej – przychodni i szpitali, posiadający najszerszy zakres funkcjonalny z dostępnych na rynku rozwiązań klasy HIS i składający się z kilkudziesięciu modułów przeznaczonych dla użytkowników pełniących różne role w organizacji jednostki medycznej.

Moderus Gamma produkowany przez firmę Modertrans Poznań – energooszczędny tramwaj niskopodłogowy wyposażony w innowacyjne urządzenia i rozwiązania poprawiające komfort podróżowania. Tramwaj wyposażono w superkondensatory magazynujące energię odzyskaną z sieci podczas hamowania oraz w absorbery mające za zadanie pochłanianie hałasu powstające na styku koła z szyną.

Podsumowując, za najbardziej rozwojowe i atrakcyjne można, moim zdaniem, uznać badania dotyczące tzw. stykowych dziedzin i dyscyplin naukowych.

Jakie perspektywy daje uczelni nastawienie obecnego rządu do rozwoju sektora zbrojeniowego w przemyśle? 

27 czerwca 2017 r. Polska Grupa Zbrojeniowa SA zawarła umowy o współpracy z ośmioma uczelniami wyższymi. Ich przedmiotem ma być kooperacja pomiędzy grupą PGZ i poszczególnymi ośrodkami naukowymi w zakresie prowadzenia wspólnych prac nad nowymi technologiami przeznaczonymi do zastosowania w produkcji wojskowej i cywilnej. W tym grancie jest również Politechnika Poznańska. 27 czerwca 2017 r. podpisałem w imieniu JM Rektora list intencyjny. Ma to także stworzyć perspektywę kooperacji dotyczącej komercjalizacji już wypracowanych rozwiązań, wspólnego ubiegania się o dofinansowanie projektów badawczych i rozwojowych, promowania wyników wspólnych prac w środowiskach naukowym i biznesowym. PGZ i uczelnie wyższe, w tym nasza, będą także wspólnie organizować konferencje eksperckie, specjalistyczne seminaria oraz warsztaty i szkolenia.

Umowy dotyczą również wspólnej organizacji staży i praktyk zawodowych w spółkach wchodzących w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Porozumienia te stwarzają też perspektywy tworzenia nowych specjalności oraz nowych kierunków studiów.

Zorganizowaliśmy spotkanie z przedstawicielami PGZ, na którym zaprezentowaliśmy najnowsze wyniki badań do bezpośredniego zastosowania lub rozwijania w spółkach należących do tej grupy. Uczelnia jest więc dobrze przygotowana do dynamicznej współpracy. 

Zacytuję fragment wypowiedzi ówczesnego Sekretarza Stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej – Bartosza Kownackiego: Jestem przekonany, że dzięki współpracy, dialogowi i efektywnemu transferowi wiedzy pomiędzy przemysłem a polskimi politechnikami i uniwersytetami polskie spółki obronne będą systematycznie powiększać swój potencjał technologiczny, co przełoży się na skuteczną konkurencję na światowym rynku zbrojeniowym oraz istotnie podniesie zdolności obronne naszego wojska. 

W jakim stopniu Pańskie doświadczenia z pracy w przemyśle przydają się w kierowaniu uczelnią? 

Nigdy się nad tym dłużej nie zastanawiałem. Przez wszystkie lata pracy utrzymywałem bardzo dobre relacje z otoczeniem gospodarczym. W praktyce przemysłowej realizowałem swoje pomysły, np. poprzez inżynierskie i magisterskie prace dyplomowe, eksperymenty lub opracowania konstrukcyjno-technologiczno-organizacyjne. Zatrudnienie w PP łączyłem z pracą w charakterze doradcy naukowo-technicznego firm krajowych i zagranicznych, a następnie prezesa zarządu i dyrektora generalnego. Przez te lata nauczyłem się: słuchać kolegów praktyków, niezbędnej systematyczności działania i przede wszystkim, podejmowania racjonalnych, szybkich decyzji.

Myślę, że wiele doświadczeń zdobytych w trakcie kierowania dużą firmą pozwala dobrze współpracować z ludźmi, w tym efektywnie kierować ich aktywnościami.

Jak Pan godzi aktywność naukową i dydaktyczną z obowiązkami administracyjnymi na uczelni? 

Nie jest to łatwe, bowiem wszystkie wymienione aktywności wymagają dużych nakładów czasu. Staram się wcześnie rozpoczynać dzień pracy i na bieżąco realizować pojawiające się zadania.

W świetle reformy szkolnictwa wyższego* 3 października o godzinie 11:00 w Centrum Wykładowym Politechniki Poznańskiej odbyła się Inauguracja Roku Akademickiego 2018/19, która rozpoczęła się uroczystym odśpiewaniem hymnu państwowego oraz przemówieniem rektora prof. dr. hab. inż. Tomasza Łodygowskiego.

Następnie miała miejsce immatrykulacja, czyli akt przyjęcia w poczet studentów uczelni nowych studentów na I rok studiów. Na zakończenie uroczystości goście zostali poczęstowani lampką wina. 

W tym roku, na studia na Politechnice Poznańskiej aplikowało 6564 kandydatów, którzy w pierwszej turze rekrutacji wybrali 23 939 kierunków studiów. Oznacza to, że kandydaci wybierali średnio 3,6 kierunków na osobę jednocześnie. 

Limit miejsc wynosił 4028, co stanowi średnio 1,6 kandydata na jedno miejsce, a biorąc pod uwagę wszystkie wybrane preferencje na jedno miejsce przypadło prawie 6 osób.

Rekrutacja odbywała się na 36 kierunkch studiów (w tym 6 kierunków języku angielskim).

Najwięcej chętnych wybrało Mechatronikę (17,56/os.), potem Inżynierię farmaceutyczną (16,40/os.), Logistykę (12,41/os.), Inżynierię zarządzania (12,04/os.) i Automatykę i robotykę (8,94/os.).

Wydarzenie rozpoczęło również obchody 100-lecia wyższego szkolnictwa technicznego w Poznaniu, które przypada w 2019 r. Jubileusz ten nierozerwalnie łączy się z powstaniem szkoły, której tradycje powstańcze i badawcze kontynuuje Politechnika Poznańska. Jubileusz pokaże bogactwo uczelni – połączenie nowoczesności z wieloletnią tradycją, różnorodność i kreatywność, pasję i osiągnięcia studentów i naukowców. Bogactwo Politechniki jako miejsca, w którym kreowane są innowacyjne rozwiązania technologiczne i wychowywane kolejne pokolenia młodych ludzi, przy jednoczesnym kształtowaniu ich proobywatelskich i prospołecznych postaw. Uczelni, w której spotykają się ludzie wybitni w swoich dziedzinach, którzy proponują rozwiązania współczesnych problemów cywilizacyjnych.

Na program obchodów jubileuszowych, które będą trwać od października 2018 r. przez cały następny rok, składa się szereg wydarzeń: konferencji naukowych, wystaw, koncertów, imprez dla pracowników i studentów, wydanie publikacji ukazujących historię i współczesność, imprez o charakterze edukacyjnym i popularnonaukowym.

przygotowała Natalia Jankowska

 

 

* Najogólniej przyjęta latem tego roku reforma szkolnictwa wyższego i nauki, nazywana też Ustawą 2.0 to zmiany w ustroju uczelni, w sposobie jej finansowania oraz w trybie uzyskiwania doktoratu. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego chce ponadto większej autonomii dla władz poszczególnych uczelni, zmiany zasad ewaluacji nauki oraz wydłużenia studiów prowadzonych w trybie niestacjonarnym.

niedziela, 18 listopad 2018 20:47

Pędzi pociąg?

Z Alicją Dec oraz Wojciechem Maciejewskim z Koła Naukowego Inżynierów Transportu Publicznego Politechniki Poznańskiej rozmawia Natalia Jankowska

Jak znaleźliście się na Railway Challenge* w Wielkiej Brytanii?

Wojciech Maciejewski: Pomysł zainicjował jeden z opiekunów Koła Naukowego Inżynierów Transportu Publicznego – pan mgr. inż Mateusz Motyl. Konkurs jest organizowany przez Institution of Mechanical Engineers, który jest również organizatorem Formuły Student i innych prestiżowych konkursów. Pojechaliśmy tam jako obserwatorzy. Inaczej jest jak się czyta regulamin, a inaczej gdy się wszystko zobaczy na żywo, porozmawia z uczestnikami, sędziami. Byliśmy trzecim zespołem poza uczestnikami z Egiptu i Niemiec, który nie był z Anglii.

Alicja Dec: Ważne jest zobaczenie samego toru, po którym ma się poruszać lokomotywa. Takiego nie znajdziemy w Polsce. Kolejki w Wielkiej Brytanii są tak wąskie, że nie można ich porównać nawet do poznańskiej Maltanki.

Pojechaliście, zobaczyliście... Czy poprzeczka jest wysoko postawiona? Za rok startujecie już jako uczestnicy...

Wojciech: Zgadza się, w przyszłym roku latem, jedziemy już nie jako goście, ale jako zespół z własną lokomotywą.

Alicja: Poprzeczka jest postawiona bardzo wysoko, ponieważ są to zespoły biorące udział któryś raz z kolei i tylko udoskonalają projekty, realizowane przez kilka lat. Jako debiutanci postawimy na sprawdzone konstrukcje. Oczywiście, nie zabraknie innowacji, ponieważ jeśli chodzi o zastosowania technologiczne lokomotywy innych zespołów zrobiły na nas duże wrażenie.

Wojciech: W tym roku zwyciężyli debiutanci – zespół Ricardo Rail. Członkowie postawili na niezawodne rozwiązania, poddali maszynę wielu testom, dzięki czemu mieli pewność, że podczas konkurencji nie będzie usterki.

Jakie rozwiązania technologiczne zaprezentowane przez uczestników zrobiły na Was największe wrażenie?

Alicja: Lokomotywy zasilane wodorem, modułowe, napędzane bateriami lub sterowana smartfonem za pomocą specjalnej aplikacji...

Wojciech: Jeden z zespołów zamontował kamerę, która monitorowała stan kół – przy niższej prędkości kamerka robiła zdjęcia obwodu koła i można było stwierdzić, czy jest na przykład pęknięcie termiczne. To było ciekawe.

Na jakim etapie są Wasze prace?

Alicja: Obecnie pozyskujemy sponsorów, zgłosiliśmy oficjalnie projekt, a to już poważna deklaracja. Teraz nie ma odwrotu, musimy trzymać się terminów. Lokomotywa jest w fazie projektowania i konstruowania w programie. To potrwa jeszcze około miesiąca, potem wysyłamy projekt do akceptacji, jeśli będzie w porządku rozpoczniemy kolejny etap: wykonawstwo. Musieliśmy poczekać do września, bo dopiero wtedy jest przedstawiany regulamin, który co roku się zmienia, żeby zespoły nie mogły wystartować z tą samą maszyną kilka razy z rzędu.

Warto też zaznaczyć, że jesteśmy pierwszą drużyną, nie tylko na Politechnice ale i w Polsce, która startuje w takim konkursie. To pionierski pomysł, w kraju nie mamy konkurencji. Nasza kolejka oraz zespół nazywa się PUTrain – PUT czyli Poznań University of Technology i train czyli pociąg po angielsku. Pomysły na nazwę były różne, pojawił się nawet motyw Kolejorza (śmiech), także była batalia.

Ile osób pojedzie do Anglii za rok?

Alicja: 10-15 osób. Chociaż w zespole pracuje nas prawie trzydziestu. Nie może jechać więcej, bo liczba miejsc jest ograniczona regulaminem.

Załóżmy, że wygracie konkurs, czego Wam serdecznie życzę. Czym to zaowocuje?

Alicja: Jednym z założeń Railway Challenge jest przekazanie konceptu biznesowego i zaprezentowanie swojego projektu w taki sposób, żeby potem zwycięską lokomotywę, już w rozmiarach rzeczywistych wyprodukować w ilości pięćdziesięciu sztuk i sprzedać przewoźnikowi kolejowemu. Chcemy postawić na niezawodność i solidność...

Wojciech: ... a to istotne, ponieważ jeśli nasza lokomotywa będzie miała usterkę, nie będziemy mogli wystartować w innych konkurencjach. Organizatorzy kładą duży nacisk na bezpieczeństwo, jeśli maszyna nie przejdzie badań technicznych i testów to nie pojedzie w dalszych etapach.

Opowiedzcie z jakimi konkurencjami będziecie musieli się zmierzyć?

Alicja: Z tymi na torze i poza nim. Te drugie to prezentacje marketingowe, biznesowe, sprzedanie projektu. Jest też konkurencja innowacji, w której przedstawiamy nowe rozwiązania technologiczne jakie zastosowaliśmy....

Wojciech: ... oczywiście więcej się dzieje na torze. Tu mamy konkurencję magazynowania energii, trakcji, komfortu jazdy, hałasu, łatwości naprawy oraz jedną z nowości, czyli konkurencję autostop, która będzie polegała na automatycznym procesie hamowania lokomotywy przed danym punktem. W pomiarze hałasu chodzi o to, żeby pojazd zanotował jak najniższy wskaźnik decybeli. Natomiast w komforcie jazdy są mierzone drgania. Ciekawa jest konkurencja demontażu i montażu. W niej liczy się jak najszybszy czas, mało tego nie możemy zrobić prowizorki, bo potem lokomotywa musi jechać i nie może się rozpaść (śmiech). Tutaj liczą się naprawdę sekundy i zgranie zespołu, trochę jak w Formule 1. Dlatego musimy dużo ćwiczyć. Zaobserwowaliśmy, że gdy jeden zespół poszedł spać, inny ćwiczył w nocy. Ci, którzy trenowali do późna, wygrali tę konkurencję, bo byli świetnie przygotowani i wykonali zadania najszybciej. Konstrukcję lokomotywy musimy przygotować pod takim kątem, żeby w trakcie tej rywalizacji ułatwiała nam demontaż i montaż, a nie odwrotnie.

Która konkurencja wydaje się Wam najtrudniejsza?

Alicja: Chyba właśnie ta z demontażem i montażem, bo to pokazuje, że w projekcie wszystko musi być spójne. Nie jest sztuką zamontowanie czegoś, a potem zastanawianie się jak to rozłożyć. Konkurencje na torze odbywają się w konkretnym porządku. Ta odbywa się na samym początku zanim jeszcze lokomotywa wyjedzie na tor, to sprawdzenie czy jest w pełni sprawna. W przyszłym roku wszystkie konkurencje mają być tak samo punktowane, w przeciwieństwie do zasad, jakie były teraz. Sądzę, że to sprawiedliwie, bo nie będzie tak, że drużyna świetnie przygotuje się do tej najlepiej punktowanej rywalizacji i dlatego wygra.

Czyli sędziowie sumują punkty zdobyte łącznie we wszystkich zawodach i na ich podstawie wybierają zwycięzców?

Alicja: Tak, teraz za każdą będzie można zdobyć 150 punktów. Organizatorzy trzymają się dyscypliny – jest bardzo napięty grafik – jeśli jakaś konkurencja ma się zacząć o godzinie 15, to drużyna musi wystartować punktualnie co do minuty. Trochę jak na prawdziwej kolei. Ogólnie zamysł jest taki, że sędziowie wcielają się w rolę przedstawicieli przewoźnika kolejowego, który chce kupić lokomotywę, a drużyny w oferentów prezentujących swój produkt. Także tu nie ma zabawy. 

A jakie prędkości osiągają takie kolejki?

Wojciech: Maksymalnie może to być 15km/h. Zawrotna prędkość, trzeba się mocno trzymać, żeby nie wypaść z wagonika (śmiech). Musimy też udowodnić, że nasz pojazd jej nie przekroczy. Dla wyobrażenia wymiary takiej kolejki to: długość: 2,5m, wysokość: 1m, szerokość: 60 cm, te parametry też zależą od zespołu.

I gdyby wszystko poszło po Waszej
myśli...

Alicja: ... całkiem możliwe, że za kilka, kilkanaście lat po polskich torach będzie poruszać się lokomotywa naszego projektu. Bylibyśmy twórcami, którzy sprzedają swój pomysł.

To teraz trochę o pieniądzach.. Zrobiliście szacunkowy kosztorys budowy takiego pojazdu i startu w konkursie?

Alicja: Materiały potrzebne do budowy, transport lokomotywy, bo do Wielkiej Brytani będziemy jechać kilkoma samochodami...kosztów jest wiele. Trzeba liczyć, że całość wyniesie kilkadziesiąt tysięcy złotych. Obecnie są chętni sponsorzy, tym bardziej, że nikt w Polsce nie wpadł na taki pomysł. Jesteśmy trochę popularyzatorami konkursu Railway Challenge w kraju i przecieramy szlaki innym uczelniom.

A samo wydarzenie jak Wam się podobało?

Alicja: Konkurs odbywa się w urokliwej, angielskiej wiosce – Stapleford. Można ją porównać do polskiego Wolszyna, tylko że w wersji miniaturowej. Railway Challenge gromadzi uczestników, firmy z branży kolejowej oraz fanatyków pojazdów szynowych z całego świata. Teraz mieliśmy siódmą edycję konkursu. Rozmawialiśmy z osobami z Azji, które chciały zorganizować taki konkurs u siebie i przyjechały zobaczyć jak on wygląda w Europie. Są przygotowane różne atrakcje dla turystów. Ostatniego dnia na przykład był przejazd parowozem, który nie startował w konkursie, tylko należał do Miniaturowej Kolei Stapleford w Leicestershire, gdzie odbywały się zawody. Było to dla mnie niesamowite przeżycie, nie mogłam wyjść z podziwu jak taka mała maszyna jest w stanie uciągnąć wagony z ludźmi. Tak więc dużo fantastycznych doświadczeń za nami ale i nie lada wyzwanie przed nami.

Po wyjeździe chęć wygrania i pokazania Politechniki Poznańskiej w jak najlepszym świetle jest jeszcze większa, także wszyscy jesteśmy pełni pozytywnych myśli i działamy!

 

Wojciech Maciejewski – Zastępca Przewodniczącego Sekcji Konkursowej Railway Challenge w Kole Naukowym Inżynierów Transportu Publicznego.

Alicja Dec – Koordynator Działu Marketingu drużyny PUTrain startującej w konkursie Railway Challenge. 

Wydział Inżynierii Transportu Politechniki Poznańskiej

Z Piotrem Waśko prezesem Towarzystwa Ochrony nad Zabytkami rozmawia Mariola Zdancewicz

Powodem dzisiejszego spotkania z jednej strony jest Towarzystwo Ochrony nad Zabytkami z drugiej Kazimierz Odnowiciel, brzmi tajemniczo...

Kazimierz Odnowiciel to ostatni władca polski, który został pochowany w Katedrze Poznańskiej. To on przeniósł stolicę do Krakowa, gdyż Gniezno, jak i Poznań były całkowicie zniszczone po katastrofalnym najeździe czeskim. Po śmierci ojca, króla Mieszka II w 1034 objął władzę i próbował wzmocnić władzę monarszą, co spotkało się ze sprzeciwem możnowładztwa. Został więc wygnany, najpierw na Węgry, skąd wyjechał do Niemiec. Brak centralnej władzy spowodował rewoltę związaną z nawrotem pogaństwa a nawet utworzenie na części terytorium niezależnego państewka na Mazowszu. Najazd księcia Brzetysława I oraz zniszczenie kraju można porównać do „potopu szwedzkiego“ a jednak książę Kazimierz wrócił do Polski i przystąpił do odbudowy zniszczonego państwa i organizacji kościelnej. Dlatego też chcemy przypomnieć sylwetkę tego wybitnego monarchy. Zmarł w 1058 roku w Poznaniu i został pochowany w tutejszej katedrze. Do dzisiaj jednak nie ma ani grobowca, ani płyty, które by upamiętniały...

niedziela, 18 listopad 2018 20:45

Naukowiec – genialny oszust?

Z Profesorem Maciejem Kurpiszem kierownikiem Zakładu Biologii Rozrodu i Komórek Macierzystych rozmawia Mariola Zdancewicz

Byłeś na spotkaniu w senacie z marszałkiem odnośnie udziału polskich naukowców w projektach zagranicznych. Z jakim efektem?

 Są ogromne trudności z prowadzeniem nauki w Polsce. Inicjatywy grantów konsorcyjnych zostały obłożone zbyt dużymi restrykcjami, tak jak wskazał NIK.Tu nie chodzi o to, żeby ciągle sprawdzać czy naukowiec oszukuje, czy zamawia uprawnione odczynniki, czy nieuprawnione bo to nie jest wynik pracy naukowej. Wynik pracy naukowej mierzy się publikacją albo wdrożeniem. Obecnie nauka jest traktowana jako rzecz użytkowa, tak by dzięki niej można było komuś pomóc. Natomiast sam proces sprawdzania, obradowania komisji....

Warte uwagi

Organizujemy eventy firmowe

event1

Dom Wydawniczy Netter – wydawca magazynu Merkuriusz Polska prowadzi również działalność w obszarze organizowania konferencji, zjazdów, jubileuszy oraz „lecia” firm. Możemy pochwalić się ciekawymi rozwiązaniami, pełnym oddaniem w realizację danego projektu i fantazją. Najważniejszy dla nas jest zleceniodawca i to jemu służymy całą naszą wiedzą, dlatego uważamy, że warto być właśnie z nami.

Więcej…

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.