niedziela, 25 maj 2014 09:53

Malarka kobiet

Małgosiu, powiedz coś bliżej o swoich profesjach, bo nie każdy artysta potrafi zaprojektować piękny dom, w którym jesteśmy, tworzyć stroje i robić aranżacje teatralne... 

Z prof. Bronisławem Marciniakiem, Rektorem Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, rozmawia Mariola Zdancewicz

Wyzwaniem dla dzisiejszych uczelni wyższych jest otwarcie się na studentów obcojęzycznych... 

Internacjonalizacja jest jednym ze strategicznych celów w rozwoju uczelni, również zagranicznych i oznacza potrzebę otwarcia się na zmiany. To nie tylko opracowanie oferty edukacyjnej w językach obcych, ale także odpowiednie przygotowanie wszystkich pracowników, otwarcie się na nowe kultury i zwyczaje. Za internacjonalizacją kształcenia postępować musi umiędzynarodowienie badań naukowych, konkurencyjne pozyskiwanie środków na projekty naukowe, udział w międzynarodowych konsorcjach oraz publikacjach. Budowana sukcesywnie od wielu lat oferta AMU-PIE, będąca propozycją przedmiotów w językach obcych prowadzonych na każdym z naszych wydziałów i posiadająca obecnie ponad dwieście przedmiotów do wyboru, jest podstawą do tworzenia pełnych kierunków studiów w językach obcych. Z nowych inicjatyw muszę wspomnieć, że wychodząc naprzeciw potrzebom rynku, uruchomiliśmy w tym roku, we współpracy z Uniwersytetem Medycznym w Poznaniu, dwusemestralny kurs przygotowujący kandydatów na studia medyczne AMU PreMed. Przyciąga studentów z różnych krajów świata,  z czego największą grupę tworzą mieszkańcy Arabii Saudyjskiej. W toku są także działania mające na celu przyciągnięcie studentów z Chin oraz Turcji. Korzystając także ze znakomitego zaplecza naukowo-dydaktycznego naszego Wydziału Anglistyki, w roku akademickim 2014/2015 ma ruszyć roczny kurs akademickiego języka angielskiego przygotowujący do rozpoznawanego w świecie naukowym egzaminu IELTS.

Co jeszcze czeka UAM w najbliższej przyszłości?

Po dekadzie korzyści wynikających z boomu edukacyjnego musimy teraz skoncentrować się na sprawnym reagowaniu na trudną sytuację wywołaną niżem demograficznym. Oznacza to z jednej strony mniejszą możliwość polegania na przychodach uczelni ze studiów niestacjonarnych, a z drugiej konieczność uaktualniania oferty dydaktycznej przy ograniczonych źródłach finansowania. Musimy wykazać się dużą sprawnością przy absorpcji zewnętrznych środków na badania i kształcenie, zarówno ze źródeł krajowych, jak i zagranicznych. Nadszedł czas na poprawienie efektywności działania, położenie nacisku na zwiększanie dochodów i racjonalizację wydatków. Zatem w miejsce scentralizowanego systemu rozdziału, wydziały będą otrzymywały środki finansowe według algorytmu wzorowanego na algorytmie ministerialnym, uwzględniającym m.in. liczbę studentów/doktorantów na danym kierunku/specjalności, liczbę pracowników różnych kategorii, proporcję obu tych wielkości itp., a także elementy projakościowe w kształceniu. Gwarancję niezakłóconego funkcjonowania stanowił będzie fundusz celowy w postaci odpisu od dotacji podstawowej, który nazwałbym „funduszem solidarnościowym”, ponieważ wyniki budżetowe poszczególnych jednostek mogą się różnić od siebie. Od dwóch lat trwają w gronie zespołu rektorskiego wytężone prace nad zbieraniem danych i definiowaniem ostatecznego modelu naszej decentralizacji. 

Nowy system ma optymalizować współpracę i współdziałanie wydziałów, a nie atomizować naszą strukturę. Dla wyjaśnienia dodam, że pewien zakres decentralizacji zarządzania finansami występuje już u nas od kilkunastu lat. Działalność naukowo-badawcza wydziałów jest finansowana bezpośrednio przez Ministerstwo, przyznające dotację na działalność statutową. Zniknęła przekazywana z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego na ręce Rektora dotacja na badania własne, a środki na rozwój młodej kadry płyną wprost na wydziały. Znacząco zwiększyło się pozyskiwanie środków na badania przez poszczególnych pracowników i ich zespoły badawcze w procedurach konkursowych z Narodowego Centrum Nauki, Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, Ministerstwa, Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki itp. W tym nowym, zdecentralizowanym, systemie radzimy sobie bardzo dobrze, a nasi pracownicy z powodzeniem zdobywają finansowanie w postaci grantów. 

Z satysfakcją stwierdzam, że od 2013 roku dysponujemy jednym z najnowocześniejszych systemów zintegrowanych wspomagających zarządzanie uczelnią w Polsce. Należy podkreślić dodatkowo, że koszty wdrożenia wyniosły najwyżej 20% kosztów podobnych projektów w porównywalnych uczelniach. 

Ruszyły sejmowe prace nad nowelizacją ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym, na pierwszy ogień poszło przygotowanie absolwentów i studentów do potrzeb rynku pracy…

Zmieniające się potrzeby rynku wymagają stałego dostosowywania do nich kompetencji i kwalifikacji pracowników. Służyć ma temu wprowadzenie do uczelnianych planów strategii uczenia się przez całe życie (LLL – lifelong learning). Ułatwienie dostępu do studiów wyższych osobom dojrzałym, w ramach procesu LLL, ma na celu umożliwienie im ukończenia studiów w specjalnym trybie uwzględniającym wcześniej uzyskane (poza systemem szkolnictwa wyższego) kwalifikacje i kompetencje. Dzięki takiemu rozwiązaniu osoba ubiegająca się o potwierdzenie efektów uczenia się pozaformalnego będzie mogła uczestniczyć w mniejszej liczbie zajęć, a tym samym skrócić czas odbywanych studiów lub zmniejszyć ich intensywność. Może ją to zachęcić do podjęcia studiów lub ułatwić ich godzenie z życiem zawodowym czy osobistym. LLL to taka oferta, która dopełni lub przekształci dotychczasowe dokonania edukacyjne naszych absolwentów. To nie tylko uniwersytety trzeciego wieku i uniwersytety dziecięce, studia podyplomowe oraz rozmaite kursy i szkolenia stanowiące działalność poboczną w stosunku do kształcenia prowadzącego do dyplomów studiów I, II i III stopnia. Strategia LLL oznacza stworzenie takiego modelu edukacji, w którym uczelnia integruje strategie życiowe potencjalnych studentów z potrzebami otoczenia i własnymi potrzebami wewnętrznymi. 

Biorąc pod uwagę, że jakość kształcenia ma zasadniczy wpływ na powodzenie absolwentów na rynku pracy oraz na poziom konkurencyjności polskiego szkolnictwa wyższego w skali międzynarodowej, w nowej regulacji zaproponowano zmiany rozszerzające możliwości kształcenia interdyscyplinarnego, umożliwiające lepszą ocenę efektów kształcenia oraz usprawnienie trybu postępowania w sprawach uruchamiania i zawieszania kierunków studiów.

Dodatkowo Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego ma w planach (wreszcie!) prowadzenie ogólnopolskiego systemu monitorowania karier zawodowych absolwentów. Ma to być coroczny monitoring, przeprowadzany na podstawie danych o absolwentach pochodzących z istniejącego Systemu Informacji o Szkolnictwie Wyższym oraz przekazanych przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych zanonimizowanych danych jednostkowych ewidencjonowanych na kontach ubezpieczonych i kontach płatników składek. System ma zapewniać poufność i bezpieczeństwo wrażliwych danych, a opierał się będzie na istniejącym systemie informatycznym ZUS. Jest bardzo potrzebny w aspekcie umożliwienia prowadzenia właściwej polityki w zakresie kształcenia, dostarczy nam informacji będących podstawą do zmiany struktury prowadzonych kierunków studiów, a kandydatom na studia informacji pomocnych w wyborze uczelni i kierunku studiów. Zwiększyć ma się również obowiązkowa liczba godzin praktyk studenckich.

Niezwykle ważne są przepisy wspierające innowacyjność. Naukowcy uzyskują pełne prawa majątkowe do wynalazków, co niewątpliwie będzie motywować do aktywności... 

Proponowane rozwiązanie ma usprawnić transfer technologii z uczelni do praktyki gospodarczej, będzie bowiem stanowić istotny impuls finansowy dla naukowców i motywować ich do aktywnego działania na rzecz komercjalizacji, która obecnie jest śladowa. 

Ministerstwo zamierza wspierać naukowców starających się o unijne pieniądze… 

Od tego roku polscy naukowcy mogą korzystać z pieniędzy pochodzących z funduszy strukturalnych – jeszcze ze „starego” rozdania 2007-2013 oraz z europejskich programów wartych 77 mld euro z programu Horyzont 2020 i 4,7 mld euro z Erasmus+, a także ze środków krajowych. System jest złożony, niewątpliwie potrzeba wsparcia, by jak najefektywniej korzystać z dobrodziejstw programów. Jeśli rzeczywiście powstaną specjalne grupy ekspertów, które zajmą się doradztwem i mentoringiem dla projektodawców (zapewne w obrębie regionalnych i krajowego punktu kontaktowego) – to bardzo popieramy tę propozycję. 

Pracownicy uczelni już intensywnie pracują nad przygotowaniem wniosków do wymienionych programów. Stwarza to ogromne szanse na rozwój każdej dziedziny prowadzonych na UAM badań i nawiązanie współpracy z najlepszymi ośrodkami badawczymi w Europie i na świecie. Dzięki szerokiej akcji informacyjnej w kraju, ale i w samym UAM wiedza na temat możliwości oraz sposobu aplikowania do programu jest duża, i stale wzrasta. Przypomnijmy, że to na Wydziale Prawa i Administracji 15 stycznia br., odbyła się  sesja inaugurująca Program Horyzont 2020 w regionie. 

Nowością będą doktoraty przemysłowe – przedsiębiorcy będą mogli zamawiać prace doktoranckie, których wyniki będą mogli wykorzystać…

…w przyszłości do rozwiązywania problemów swoich firm. Wyobrażam sobie, że w ślad za tym pójdą godziwe pieniądze na stypendia doktoranckie, porównywalne z tymi, które doktorant może uzyskać z grantów międzynarodowych. Nie będzie wtedy zmuszony do poszukiwania dodatkowych źródeł utrzymania… W ten sposób rząd chce zwiększyć wydatki na badania i rozwój do 1,7% PKB w roku 2020, licząc, że połowę wydatków pokryją przedsiębiorstwa. Szukajmy wszystkich możliwych źródeł, by realny był skok cywilizacyjny!

Czym jest „pakiet dla humanistyki”?

To propozycje zmian, które mają wzmocnić polską humanistykę, w obliczu dyskusji w środowisku o rzekomym jej kryzysie. „Pakiet” został zaprezentowany podczas obrad tzw. Okrągłego Stołu Humanistyki, zainicjowanego przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

W UAM informacje o stanie humanistyki nie są złe. Spadek liczby studentów dotknął w ostatnich latach głównie studia niestacjonarne, bowiem na stacjonarnych liczba studentów nawet wzrosła w ostatnich pięciu latach. Oczywiście sytuacja wygląda różnie na poszczególnych kierunkach studiów. Rośnie wyraźnie zainteresowanie filologiami obcymi, na japonistyce liczba studentów się podwoiła. Dużym powodzeniem cieszą się kierunki artystyczne oraz dziennikarstwo, spada natomiast zainteresowanie filozofią i naukami społecznymi, a nawet prawnymi.

Jeśli przyjrzeć się badaniom naukowym, widać wyraźnie, że humaniści i przedstawiciele nauk społecznych nie zasypiają gruszek w popiele. Na ogólną liczbę 636 realizowanych na UAM grantów, najwięcej, bo 273 jest udziałem badaczy reprezentujących nauki humanistyczne i społeczne. Dla porównania w grupie nauk ścisłych i technicznych realizowano 220 projektów, a w grupie nauk o życiu – 138. Na szczęście, trudno mówić o kryzysie humanistyki na UAM i dotyczy to zarówno liczby studentów, jak i aktywności naukowej pracowników.

sobota, 29 marzec 2014 09:29

Miasto kompletne

Rozmowa z burmistrzem Kościana, Michałem Jurgą

Pana wystąpienie na Kongresie Gospodarki Przestrzennej pokazało ciekawe podejście do zarządzania zagospodarowaniem przestrzennym miasta. Funkcje poszczególnych obszarów miejskich zostały określone poprzez, wykonaną przez holenderskich urbanistów, Wizję strategiczną dla miasta Kościana. Czego dotyczy?

sobota, 29 marzec 2014 09:26

Kupiliśmy włoską jakość

Z Marianem Pankowskim, prezesem Przedsiębiorstwa Rolniczo-Hodowlanego „Gałopol” rozmawia
Maja Netter

W zeszłym roku zapowiadał Pan duże inwestycje. Jak Pan dziś ocenia ubiegły rok?

Mieliśmy spore opóźnienie w związku z uzyskaniem pozwoleń z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Po otrzymaniu niezbędnych dokumentów przystąpiliśmy do realizacji projektu o wartości około siedmiu i pół miliona złotych, który dotyczył przede wszystkim obiektów inwentarskich, czyli hali udojowej i obory oraz porodówki dla krów. Zadania te zostały podjęte z powodu obostrzeń przepisów dotyczących dobrostanu zwierząt. Do tematu trzeba było podejść w trybie natychmiastowym. Jedna z obór była stara, zwierzęta nie miały dobrych warunków, odpowiedniej ilości światła i legowisk. Była to nieudana inwestycja z okresu lat 2000-2003. Obawialiśmy się, że negatywna ocena kontrolerów spowoduje utratę dopłat unijnych. Drugą rzeczą, która zobligowała mnie do podjęcia szybkich działań, był fakt, że przy kosztach utrzymania obory, inseminacji i żywienia jakość tego obiektu znacznie odbiegała od pozostałych trzech, a to przekładało się na gorszą wydajność, kłopot z parametrami mleka i uzyskaniem dobrej ceny mleka.

Postanowiliśmy oprzeć się na posiadanych już obiektach, a dla hali udojowej został wybudowany nowy budynek. Wysłaliśmy zapytania do firm specjalizujących się w urządzeniach udojowych i wybraliśmy włoską Milkline, która w ocenie naszej komisji ofertowej zaproponowała sprzęt najwyższej jakości. Mieliśmy pewne obawy, ponieważ nie działa ona na rynku polskim, nie wiadomo było jak ma zorganizowany serwis i dostęp do części zamiennych. Hala udojowa obsługuje dwa razy dziennie dużą ilość zwierząt i nie można dopuścić do tego, by krowy nie zostały na czas wydojone. Zapewniano nas, że nie będzie z niczym kłopotów, zdecydowaliśmy się zatem na ich ofertę, a gwarancje się potwierdziły.

2Jest to nowoczesna technologia udoju i zarządzania stadem. To co zdecydowało o przewadze włoskiej firmy, to szereg możliwości jakie oferuje ten supernowoczesny system. Dój ćwiartkowy, znany jest już w Polsce i polega na tym, że zwierzęta oceniane są pod kątem jakości mleka z każdej ćwiartki wymienia, ale takie urządzenia stosuje się w robotach udojowych. Hala udojowa ma za zadanie przeprowadzić ten sam proces na większej ilości zwierząt. W naszym przypadku jest to trzydzieści sześć krów na jedno dojenie. Jeśli porównamy inwestycję w same roboty, których nasze stado potrzebowałoby minimum siedem, a jeden to wydatek rzędu trzystu pięćdziesięciu tysięcy złotych, nie wspominając o instalacji i przygotowaniu infrastruktury, same maszyny kosztowałyby około dwóch i pół miliona złotych. Hala okazuje się o połowę tańsza. Resztę pieniędzy zainwestowaliśmy w modernizację istniejącego budynku. Ociepliliśmy dachy, odnowiliśmy legowiska, położyliśmy też nową posadzkę oraz wybudowaliśmy całkowicie nowy obiekt – porodówkę wyposażoną w pięć kojców porodowych oraz legowiska. Już w tej chwili wszystko doskonale funkcjonuje. 

Hala udojowa zdefiniowała nasz pogląd na dojenie. Mamy dokładne informacje ile pozyskaliśmy mleka z każdej ćwiartki wymienia i jakiej jest jakości. Gdy pojawi się różnica w jakości mleka, komputer daje o tym znać zootechnikom i personelowi, a parametry można odczytać na bieżąco. Przetwarzanie danych odbywa się w trybie online, dzięki czemu nie tylko dojarz, ale również ja mogę obserwować ten proces z każdego zakątka świata.

Krowa zawsze była rejestrowana przez komputer na samym wejściu do hali udojowej, tu jednak jest nowy system z indywidualnymi czytnikami umieszczonymi nad stoiskami. Zwierzę jest rejestrowane dopiero, gdy ustawi się na swoim miejscu i rozpocznie się dojenie. Dojarz widzi numer seryjny i parametry. Według norm sprzedaży w Polsce mleko klasy ekstra musi mieć sto tysięcy bakterii oraz czterysta tysięcy komórek somatycznych w jednym mililitrze. Może się zdarzyć, że krowa daje złe mleko z jednej ćwiartki wymienia, a z pozostałych dobre. Mleko takie oczywiście musi zostać wydojone, ale do innego pojemnika.

Nasze urządzenia pomiarowe mają europejski atest jakościowy. Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka prowadząca testy mleka w celu uzyskania danych o użyteczności mlecznej bydła nierzadko musi stosować dodatkowe urządzenia i pobierać próbki od poszczególnych krów. U nas ma możliwość prostego odczytania danych bezpośrednio z urządzenia i zanotowania ich bez stosowania dodatkowych procedur.

20130928_081939Program zarządzania stadem obserwuje zwierzęta także w oborze, stale monitoruje ich zachowania i status zdrowotny. Daje to perspektywę oszczędności, ponieważ możemy przeciwdziałać chorobie, zamiast inwestować w leczenie. Na indywidualnym pasie z responderem, na którym następuje elektroniczny odczyt numeru, znajduje się czuły mikrofon, mierzący poziom przeżuwania poprzez przełykanie. W przypadku zaburzeń, zootechnik widzi w systemie podświetlenie kolorem czerwonym. Funkcja jest bardzo użyteczna, gdyż z przeżuwaniem związany jest status krowy do inseminacji i wycielenia. Okres rujowy u krowy skorelowany jest z pobieraniem mniejszej ilości paszy, program diagnozuje godziny szczytu i informuje zootechnika kiedy powinna zostać poddana zabiegowi zaplemnienia, a to zapewnia skuteczność zabiegu. Program działa też w przypadku krów zbliżających się do wycielenia. Komputer sam oblicza przybliżony czas porodu. Jeżeli poród nie następuje, pracownicy natychmiast dostają informację. Wtedy należy podjąć działania, zdiagnozować kłopot i pomóc krowie urodzić cielątko. Taki system daje nam odpowiedzi na wiele pytań związanych z fizjologią krowy, pozwala ją obserwować, minimalizować koszty leczenia, kontrolować jakość, co przekłada się na koszty produkcji. To było bardzo ważne posunięcie. Dodam jeszcze, że hala wykonana jest bardzo estetycznie, zrobiona z blachy kwasowej, odpornej na warunki środowiskowe i łatwej do utrzymania w czystości. Praktycznie w pełni zautomatyzowana.

Likwidujemy oborę w gospodarstwie w Obrowie, zwierzęta stamtąd muszą zostać przeniesione do Gałowa. Będziemy więc tu mieli wkrótce blisko pięćset pięćdziesiąt krów, a w pozostałych gospodarstwach, czyli w Lipnicy i Przyborówku, po sto siedemdziesiąt zwierząt. Daje to około dziewięćset krów w stadzie podstawowym.

W nowej oborze wprowadziliśmy system legowiskowy wolnowybiegowy, a w miejsce ścian zainstalowaliśmy specjalny system kurtyn regulowanych elektronicznie pod kątem warunków atmosferycznych. Ponadto zamontowane są zgarniacze, maszyny sprzątające oborę, poruszające się powoli po przejściach i nie stresujące zwierząt. Odchody krowie zgarniane są do specjalnego kanału, w którym poddane zostają procesowi wyciśnięcia wody. W efekcie uzyskujemy seperat o zawartości 25-30% suchej masy przeznaczony na ściółkę i nawóz obornikowy, natomiast woda odprowadzana będzie do zbiorników na gnojowicę. Zmniejszy to konieczność wywożenia ton nieprzerobionego obornika oraz umożliwi magazynowanie tego surowca przez okres, gdy zabronione jest stosowanie nawozów płynnych na polach, czyli od początku grudnia do końca lutego. Suchy obornik nie będzie sprawiał problemu, zajmie dużo mniej miejsca i będzie łatwy w przechowaniu. W efekcie utrzymanie czystości w gospodarstwie stanie się łatwiejsze, a dzięki świetnej organizacji i redukcji pracy człowieka zmniejszą się koszty.

Myślę, że nasze przedsięwzięcie zasługuje na uwagę. Mam na myśli nie tylko innowacje wprowadzone w ciągu zeszłego roku. Poziom genetyczny stada i nasza praca już profitują. Możemy pochwalić się dobrymi wynikami na imprezach hodowlanych, zwierzęta osiągają znaczące  pozycje w opinii sędziów z Polski i spoza kraju. Nowe obiekty zapewnią im dobre warunki bytu i pozwolą bardzo dobrze produkować pod kątem ilościowym i jakościowym. Mleko jest ważnym źródłem dochodu w naszej firmie, w tej chwili stanowi blisko połowę przychodów, liczę że jeszcze wzrośnie. Patrząc na ceny mleka na rynku, nasz sposób produkcji to bardzo intratny kierunek.

Eksportujecie mleko?

Nie sprzedajemy mleka poza rynki spółdzielcze, przekazujemy je bezpośrednio do przetwórcy krajowego. Naszym głównym odbiorcą jest największy potentat skupujący mleko w kraju, Spółdzielnia Mleczarska Mlekpol w Grajewie. Według danych opublikowanych w styczniowej prasie, spółdzielnia ta skupuje około 16% mleka produkowanego na rynku polskim. Jest to w granicach miliarda czterystu milionów litrów mleka rocznie! Mając na uwadze, że Gałowo produkuje ponad dwadzieścia tysięcy litrów dziennie proszę sobie wyobrazić ile takich obór musi pracować, żeby dziennie mogli oni skupić prawie cztery miliony litrów mleka i jeszcze to przetworzyć. Według rankingu skupujących przetwórców mleka, Mlekpol plasuje się na 20. miejscu w świecie i na 8. miejscu w Europie. To bardzo wysoka pozycja, należy się cieszyć, że mamy taką mleczarnię zrzeszającą dwanaście tysięcy producentów mleka w kilku województwach i posiadającą osiem zakładów produkcyjnych. Najbliższe nam są w Gorzowie i Bydgoszczy, a więc niedaleko. Dzięki temu nie ma kłopotów z transportem, a mleko dociera świeże.

Macie dobre wyniki hodowlane i najnowszą technologię…

Od trzech lat uczestniczymy w programie oceny bydła na podstawie genomu. Program odbywa się pod kierownictwem Akademii Techniczno-Rolniczej w Bydgoszczy i za poparciem Ministerstwa Rolnictwa. Wraz z innymi zakładami z Wielkopolski i kraju uczestniczymy w tym przedsięwzięciu naukowym, mamy wyznaczoną grupę dwustu krów i zadowalające wyniki. Indeksy hodowlano-produkcyjne wykonywane są w Stanach Zjednoczonych na podstawie laboratoryjnej oceny genomowej.

Dlaczego w Stanach?

Usługi tam są niedrogie, a laboratoria mają wieloletnie doświadczenie. Gdy startowaliśmy z tym projektem w 2010 roku, w Polsce nie było odpowiedniego do tego celu ośrodka. Dziś już można wykonać takie badania w kraju. Poza tym, po testach na terenie Stanów Zjednoczonych wyniki trafiają do amerykańskiej księgi hodowlanej rasy holsztyno-fryzyjskiej, czyli do swoistej bazy genetycznej. Wiemy, że poziom genetyczny bydła amerykańskiego jest bardzo wysoki, Stany prowadzą zaawansowane badania, by kontrolować dryf genów. Być może kiedyś komuś spodoba się zwierzę z Polski, które jest mało spokrewnione z tamtejszymi. Świat hodowli się zawęził, rodowody są coraz bardziej do siebie zbliżone i coraz trudniej będzie znaleźć osobniki mało spokrewnione. Może zgłosi się do nas potencjalny kontrahent, żeby kupić zarodek lub matkę. To jest przyszłość hodowli. Wówczas mamy szansę zabłysnąć, na co wskazują właśnie owe wyniki badań potwierdzone indeksami GTPI. Używamy nasienia czołowych buhajów spośród byków uczestniczących w badaniach. Są oceniane na 2300-2500 GTPI, a nasza najlepsza jałowica przebadana genomicznie w wieku jedenastu miesięcy uzyskała 2220 GTPI. Jest to bardzo dobry wynik.

Byliście niedawno na Polagrze?

Tak, na Agro Premierach. To bardzo ważne wydarzenie w branży. Wystawiliśmy grupę jałowic w wieku dziewiętnastu miesięcy.

Oprócz hodowli bydła prowadzicie hodowlę koni. Jakie były Wasze sukcesy międzynarodowe?

cavaliada_2012_-_koniki_polskieNasze międzynarodowe wyjazdy, to te z grupą koników polskich i hippiką dziecięcą. Zaczęło się w roku 2010 od Norymbergi. Cztery koniki polskie pojechały zaprezentować nietypowy powóz – bałagułę, zaprzężony na poręczy, czyli rzędem. Rok później na Eurocheval w niemieckim Offenburgu pokazaliśmy również koniki polskie naszej hodowli w zaprzęgu, a w ubiegłym roku byliśmy na międzynarodowych pokazach w Neustadt-Dosse, w jednym z najlepszych niemieckich stad ogierów. Była to jubileuszowa edycja, przy okazji dwustu dwudziestopięciolecia stada. Wraz z grupą dzieci zabraliśmy osiem koni i zaprezentowaliśmy akrobatykę jeździecką na konikach polskich. Takich koni w Niemczech nie ma, to jest nasza rasa, bardzo zdrowa i płodna, a także spokojna przy wychowie stajennym. Te konie po przebyciu długiej trasy nie sprawiały żadnych problemów na treningu, ani na pokazie, a w domu przecież zostawiły swoje źrebięta. Zebraliśmy duże owacje wśród czterotysięcznej widowni na trybunach. Dla Niemców była to nowość, oni na swoich pokazach robią głównie woltyżerkę i nie ma tam akrobatyki dziecięcej. To się tak spodobało, że dostaliśmy zaproszenie na ten rok do stada w Marbach, które świętować będzie pięćsetlecie założenia stada. W tych wyjazdach w zasadzie kosztują nas tylko transport i ubezpieczenia, a na miejscu mamy wszystko do dyspozycji. 

Czy w tym roku na Cavaliadzie będą się prezentować koniki polskie?

Tak, byliśmy na Cavaliadzie już w 2012 roku, eksponowaliśmy wówczas ogiery na pokazie ras hodowlanych, a także grupę akrobatyczną konika polskiego. W ubiegłym roku prezentowaliśmy treningi sportowe, ogiery hodowlane i koniki polskie w zaprzęgach. Na Cavaliadzie są też organizowane zawody w skokach, my po usilnych staraniach otrzymaliśmy dziką kartę jako klub z możliwością startu w zawodach dla jednego z naszych koni. Nie odnieśliśmy jednak jakiegoś wielkiego sukcesu. Jeździmy po regionalnych i wojewódzkich zawodach w skokach, osiągamy dobre wyniki. Ranga zawodów i pierwszy występ naszej hodowli na Cavaliadzie spowodowały, że jeździec poczuł się stremowany. Jednak trzeba dalej próbować, od czegoś zacząć. Niestety trzeba być już zawodnikiem wysokiej rangi, żeby dostać się na Cavaliadę, a szkoda, że na wydarzeniu takiej skali nie ma jakiegoś pomniejszego konkursu dla młodszych uczestników, dającego możliwość zaprezentowania się, a także oswojenia z terenem i atmosferą. Przydałoby się w Polsce, żeby inwestować w przyszłość sportową bo nikt od razu nie rodzi się mistrzem.

Po raz kolejny został Pan nominowany na Rolnika Roku. To chyba jakaś ugruntowana pozycja?

Zająłem dość odległe miejsce. Obracam się w środowisku gospodarstw wielkostadnych, konkurencją zaś byli rolnicy lokalni, którzy są bliżej ludzi. Wszystkim, którzy na mnie głosowali bardzo dziękuję i cieszę się, że miałem możliwość wystartowania w tym konkursie.

sobota, 29 marzec 2014 09:21

Oto dom!

Na zaproszenie pani wiceprezes Doroty Kwiatkowskiej z firmy Schwabenhaus Polska, pojechaliśmy do centrali firmy w niemieckim Heringen. Po fabryce i centrum wzornictwa oprowadzali nas prezesi, Andreas Wunsch i Carsten Kraft. Pierwszy z pasją pokazał nam atuty i tajniki produkcji prefabrykowanych, energooszczędnych i jedynych takich na rynku domów gotowych, z drugim porozmawialiśmy o historii firmy, trendach i sprzedaży. 

sobota, 29 marzec 2014 09:17

Blue Note - KWIECIEŃ

W kwietniowym programie klubu Blue Note czeka nas dużo jazzu na najwyższym światowym poziomie. W ramach kolejnego koncertu z cyklu Jazz Top w Blue Note (12 kwietnia) wystąpi Ambrose Akinmusire – amerykański trębacz, który mimo młodego wieku (ma zaledwie 30 lat) już osiągnął status międzynarodowej gwiazdy i światowe uznanie. Zanim skończył 18 lat, zdążył wystąpić u boku takich gwiazd, jak: Joe Henderson, Joshua Redman, Steve Coleman i Billy Higgins. Był stypendystą nowojorskiej Manhattan School of Music, a w 2007 roku zdobył pierwsze miejsca w prestiżowych konkursach – Thelonious Monk International Jazz Competition oraz Carmine Caruso International Jazz Trumpet Solo Competition; w tym samym roku wydał swój pierwszy album „Prelude… to Cora”. 

ambroseakinmusireAmbrose Akinmusire to artysta, który nie stoi w miejscu, nieustannie poszukuje, eksperymentuje. Muzyczne inspiracje czerpie z różnych gatunków, od Chopina po Björk. W 2011 roku ukazała się jego kolejna, wydana przez Blue Note Records, płyta „When the Heart Emerges Glistening”.

W czasie poznańskiego koncertu trębacz promować będzie swój najnowszy album (także nagrany dla Blue Note Records) „The Imagined Savior is Far Easier to Paint”. Akinmusire towarzyszyć będą uznani amerykańcy muzycy: Walter Smith III – saksofon tenorowy, Sam Harris – fortepian, Harish Raghavan – kontrabas oraz Justin Brown – perkusja. 

olejniczakNie sposób nie wspomnieć o innym ważnym koncercie, w czasie którego usłyszymy dwóch wybitnych polskich muzyków, od lat mieszkających na Zachodzie. To saksofonista Andrzej Olejniczak oraz pianista Vladyslav „Adzik” Sendecki. 5 kwietnia wystąpią w kwartecie z Michałem Barańskim (kontrabas) i Michałem Bryndalem (perkusja). Artyści promować będą, nagraną w czasie koncertu w poznańskim Blue Note płytę „Birthday Live #2” – specjalny album wydany z okazji 15-lecia istnienia klubu. Koncert niezwykły, w czasie którego usłyszeliśmy cały wachlarz dźwięków – od współczesnego hard bopu do free-jazzu. Nie brakowało wpływów klasycznej i ludowej muzyki polskiej oraz hiszpańskiego flamenco. 

Zaledwie dwa dni wcześniej (3 kwietnia) na klubowej scenie wystąpi trio nominowanego do Fryderyków poznańskiego saksofonisty „Kocina” . Kocin Kociński Trio to projekt będący wynikiem długoletniej i bardzo owocnej współpracy znakomitych muzyków: Macieja „Kocina” Kocińskiego, basisty Andrzeja Święsa i perkusisty Krzysztofa Szmańdy. Muzycy wychodzą poza ramy muzyki jazzowej, a atutem projektu jest wykorzystywanie elektroniki w połączeniu z instrumentami akustycznymi, wykraczanie poza idee czysto muzyczne (poezja, multimedia podczas koncertów).

Jak zwykle, nie zapominamy także o miłośnikach innych gatunków muzycznych – fani piosenek Franka Sinatry powinni wybrać się na koncert Hot Swing i Krzysztofa Kiljańskiego (4 kwietnia), energetycznego ska z prześmiewczymi tekstami – na występ Poparzonych Kawą Trzy (6 kwietnia), a zwolennicy śpiewu a’capella – na, jak zwykle, elektryzujący koncert formacji Me Myself And I 
(15 kwietnia). 

sobota, 29 marzec 2014 09:11

Salon dawniej i dziś

Z okazji 137. rocznicy urodzin Feliksa Nowowiejskiego i 6. rocznicy otwarcia Salonu Muzycznego w ,,Willi wśród róż” przy Alei Wielkopolskiej w Poznaniu odbył się koncert, podczas którego pianista Ignacy Lisiecki zagrał kompozycje Feliksa Nowowiejskiego „Walc”, „Baśń” i „Mazur”.

sobota, 29 marzec 2014 09:08

Plany w Komornikach

Z Janem Brodą, wójtem Gminy Komorniki, rozmawia Merkuriusz

Ostatnio głośno jest o centrum logistycznym, które zbuduje w Gminie Komorniki Volkswagen Group Polska…

To ogromnie satysfakcjonujące, że kolejny duży przedsiębiorca docenił nas, lokując tu swoją inwestycję. Dla uściślenia, magazyn części zamiennych dla samochodów grupy Volkswagen wybuduje firma SEGRO, deweloper, właściciel i zarządca nowoczesnych powierzchni magazynowych i produkcyjnych, obecny w gminie od kilku lat. Planowany obiekt, w którym pracę znajdzie około stu piędziesięciu osób to trzydzieści tysięcy metrów kwadratowych powierzchni magazynowej oraz dwa tysiące metrów kwadratowych powierzchni biurowej. Będzie to największa inwestycja od 2010 roku i mam nadzieję, że następne zaistnieją jeszcze w czasie budowy nowego centrum. 

Jest Pan w dobrej sytuacji, ponieważ ma Pan zatwierdzony budżet na 2014 rok. Jakie są w związku z tym plany?

plac_zabaw_3Mało tego, że mamy zatwierdzony budżet, to już go zmieniamy i wprowadzamy nowe pozycje inwestycyjne. Zagospodarowując nadwyżkę budżetową zwiększamy wydatki inwestycyjne do niebagatelnej kwoty ponad trzydziestu milionów złotych. Znaczną część środków (w sumie siedem milionów) przeznaczymy na inwestycje oświatowe. Są to między innymi rozbudowy szkół w Komornikach i Plewiskach, remonty w przedszkolach oraz budowy boisk przyszkolnych. Najwyższe wydatki dotyczą budowy dróg gminnych, na które przeznaczymy w tym roku ponad piętnaście milionów złotych. W tych wydatkach uwzględnione są również częściowe koszty budowy drogi do wspomnianego magazynu. Zatem uważam, że budżet na 2014 rok jest optymistyczny.

Gmina Komorniki liczy dziś ponad dwadzieścia dwa tysiące mieszkańców. Na początku Pana drogi jako wójta było ich czternaście tysięcy. 

Rzeczywiście, przyrost populacji jest imponujący. Wraz z nowymi mieszkańcami przybywają nam też nowe wyzwania. Rośnie liczba dzieci, które wymagają od nas najwięcej. W związku z tym rosną też w gminie wydatki na dofinansowanie żłobków, przedszkoli i szkół. Suma kosztów z tym związanych przekracza dziś jedną trzecią budżetu naszej gminy, to prawie trzydzieści trzy miliony złotych. Nasi mieszkańcy – szczególnie ci zameldowani – generują również wzrost dochodów, przede wszystkim z PIT. Dochody z tego tytułu mają w tym roku przekroczyć dwadzieścia pięć milionów złotych. Nowi mieszkańcy oczekują placów zabaw, utwardzonych dróg i chodników, czyli niczego nadzwyczajnego. Trzeba będzie jednak trochę poczekać na spełnienie tych oczekiwań. Mimo szczerych chęci nie jesteśmy w stanie sprostać im natychmiast. 

Jakie priorytetowe działania przewiduje Pan na bieżący rok? 

ug_1Priorytetem są w zasadzie wszystkie wymienione inwestycje. Najważniejszą z nich jest rozbudowa szkoły podstawowej w Plewiskach, która powinna poprawić warunki nauki już w październiku tego roku. Startuje również rozbudowa szkoły podstawowej w Komornikach. Jest ona bez porównania większa i efekt uczniowie odczują dopiero we wrześniu 2015 roku. Z inwestycji drogowych najważniejszym wyzwaniem będzie budowa ronda wraz z drogą dojazdową do nowej inwestycji Volkswagena. Ten dojazd musi być gotowy do końca bieżącego roku. Może nawet uda się zbudować całą obwodnicę Komornik, lecz w tej chwili nie mogę tego zagwarantować. 

Co może Pan powiedzieć o ubiegłym roku? 

No cóż… przeszedł on do historii. Rok 2013 był dobry, gdyż zrealizowaliśmy to, co zaplanowaliśmy. Pod koniec roku wpłynęły do gminy środki z podatku od czynności cywilno-prawnych w wysokości ponad pięciu milionów złotych. To nadzwyczajny wpływ stwarzający możliwości uruchomienia inwestycji, które nie zmieściły się w projekcie budżetu na 2014 rok. Dodatkowo pojawiła się informacja o decyzji Volkswagen Group Polska, która zdecydowanie poprawiła nasze nastroje i pozwala z optymizmem spoglądać w przyszłość. Miniony rok był jednak fatalny pod względem legislacyjnym. Nasze prawo i pomysły sejmowo-rządowe na złotówkę w przedszkolu, niefortunna ustawa śmieciowa, służebność przesyłu, a obecnie plany podręczników szkolnych za darmo pokazują, że doraźne sukcesy rządzących są na pierwszym miejscu, a stan Ojczyzny zbytnio ich nie interesuje. Nikt „z góry” nie jest zainteresowany jakością stanowionego prawa, z którym my „na dole” borykamy się na co dzień. 

sobota, 29 marzec 2014 09:01

Chemik to humanista

Z dziekanem Wydziału Chemii UAM prof. Henrykiem Koroniakiem i prodziekanem prof. Piotrem Kirszensztejnem rozmawia Mariola Zdancewicz

 

Rok 2014 rozpoczął Pan otwarciem galerii portretów dziekanów, którzy kierowali wydziałem. Proszę opowiedzieć trochę o tym pomyśle.

Strona 35 z 35

Warte uwagi

Organizujemy eventy firmowe

event1

Dom Wydawniczy Netter – wydawca magazynu Merkuriusz Polska prowadzi również działalność w obszarze organizowania konferencji, zjazdów, jubileuszy oraz „lecia” firm. Możemy pochwalić się ciekawymi rozwiązaniami, pełnym oddaniem w realizację danego projektu i fantazją. Najważniejszy dla nas jest zleceniodawca i to jemu służymy całą naszą wiedzą, dlatego uważamy, że warto być właśnie z nami.

Więcej…

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.