czwartek, 27 czerwiec 2019 22:52

Renovatio Europea według Davida Engelsa

Tytułem pisanym po łacinie nawiązał Pan do języka którym posługiwała się niegdyś europejska elita ukształtowana przez chrześcijaństwo. Czy w tej przeszłości szuka Pan wspólnego myslenia o Europie?

Jestem historykiem, historykiem starożytności, dlatego też dla mnie Europa oznacza przede wszystkim dziedzictwo starożytności. Tożsamość europejska nie zaczęła się ani po drugiej wojnie światowej, ani rewolucją francuską, sięga daleko głębiej, do kultury judeo-chrześcijańskiej. To próbowałem powiedzieć już wielokrotnie w moich publikacjach, to jest też ideą tej książki. Może zabrzmi mocno, ale Europa może się ocalić tylko poprzez powrót do swoich korzeni, rozumianych w ten sposób. 

Czy odrzucenie łacińskiej Europy i wartości chrześcijańskich jest podstawą dla pewnych reform w Unii Europejskiej i jeśli tak, to dlaczego?

Tak. Kryzys wartości jest obecnie jednym z podstawowych kryzysów europejskich, bo to te wartości budowały poczucie solidarności pomiędzy obywatelami, a także państwami europejskimi. Wcześniej ważna była rodzina, państwo, kościół, chrześcijaństwo, wspólna religia, a teraz mamy zuniwersalizowane, zglobalizowane przekazy, których treść nie jest dookreślona, płynna. Problemem z uniwersalistycznymi dziedzinami jak prawo, demokracja, wolność tkwi w tym, że właściwie mogą być wykładane w sposób dowolny i mogą być przedmiotem różnych prób definiowania.

Czy te przyczyny, był powodem niespotykanego dotąd w UE ataku na chrześcijańską, religijną i ceniącą sobie rodzinę, Polskę? Na naszą reformę sądownictwa, która została zatrzymana wbrew prawu unijnemu, wbrew naszej polskiej konstytucji?

Absolutnie. Dlatego też przeniosłem się z Belgii do Polski i tu odnajduję to co już dawno, zniknęło na Zachodzie. W Polsce, ale też w krajach grupy wyszechradzkiej jak na przyklad na Węgrzech. Tym krajom udało zachować się tradycje które są źródłem ich siły... 

Skoro poruszyliśmy grupę wyszechradzką, która jest trochę przeciwwagą dla UE czy uważa Pan, że jest szansa, że będzie realną siłą polityczną?

Mam taką nadzieję, ale kraje wchodzące w jej skład nie dysponują potencjałem gospodarczym ani demograficznym, żeby być przeciwwagą dla większości państw Unii Europejskiej. Są jednak źródłem nadziei również dla części państw zachodnich, jakąś alternatywą i wskazówką że istnieje inny sposób życia i budowania państwa że ta droga jest otwarta dla innych na przykład takich jak Austria, Dania czy kraje bałtyckie, które uważają, że taka koncepcja, taki sposób organizowania państwa i życia w Unii Europejskiej jest właściwy.

Czy Pan uważa, że to jest możliwe, aby działania pod tytułem reforma w Unii Europejskiej, były przykrywką dla działań binarnych pomiędzy Francją i Niemcami plus trzeci kraj, wówczas niewątpliwie wytworzyła by się siła, która rządziłaby Unią? Czy dlatego Brytyjczycy uciekli z Unii Europejskiej, obawiając się tej dominacji?

Istnieje takie ryzyko, że Unia może być a może jest już zdominowana przez kartel państw Francji i Niemiec, ale co też jest widoczne, Francja nie jest równoważnym partnerem, a co do Brexitu, uważam jednak, że nie dojdzie on do skutku. Będzie drugie referendum i Wielka Brytania jednak zostanie w Unii Europejskiej, a wracając do tego co powiedzieliśmy myślę że w tym stanie, w którym się znajdujemy, nie ma szans na wspomniane reformy. Jednak w wielu państwach, nie tylko grupy wyszechradzkiej istnieje opór przeciw reformom. Żeby je przeprowadzić musiałby to być ruch ogólnoeuropejski, bo inaczej nie można zmienić ustaw traktatowych. Możliwe jest porozumienie pomiędzy Francją, Niemcami i krajami Beneluksu i w ten sposób, na podstawie porozumień, multilateralnych, Unia zostanie uzupełniona o nowe elementy. Ale nawet w tych krajach jest tak silna opozycja przeciwko reformie że nawet w ograniczonym zakresie terytorialnym jest to niemożliwe.

Przyjąłem sceptyczną, a nawet pesymistyczną wizję, że Unia będzie trwała w takim stanie zawieszenia, aż do momentu wystąpienia niepokojów społecznych które mogą przyjąć formę podobną jak we Francji w innych państwach członkowskich.

Jak wiemy, Unia, a raczej jej część nie jest w dobrej kondycji, a dzieje się tak dlatego że dwa dni przed wprowadzeniem euro, Niemcy obniżyli wartość marki o 19,8 %. Spowodowało to dominację niemieckiej gospodarki i powolne bankructwo krajów, które weszły w strefę euro. Ponadto wiadomo, że Niemcy, mają z euro 60% dochodu rocznie... czy to jest Unia?

To jest jeszcze bardziej skomplikowane, ponieważ tak naprawdę z reformy walutowej, korzyści ciągnie mała grupa niemieckich przedsiębiorców a nie całe Niemcy. Bum gospodarczy wynika również z tego, że pensje niemieckie są relatywnie niskie. Obniżenie płac nastąpiło w okresie gdy kanclerzem był Gerhard Schröder i obecnie jest duża grupa osób, która może się utrzymać tylko dlatego że na przykład pracuje na dwóch etatach. Ponadto z dobrej sytuacji gospodarczej Niemiec nie korzystają wszyscy obywatele, tylko wspomniane już grupy biznesowe, natomiast w całej Europie można zaobserwować proces zwiększania się liczby osób żyjących w bardzo skromnych warunkach, kurczy się klasa średnia, a jednocześnie bogaci się elita finansowa. W niedalakiej przyszłości może to być też problem społeczny. 

W Niemczech mam rodzinę. Młoda, dobrze wykształcona pani domu pracuje rzadko, dorywczo, ponieważ ma dwójkę dzieci, ale nie narzekają na pensję męża?

W takim razie są w dobrej sytuacji, bo jak się porówna dane statystyczne, to przeciętny obywatel często posiada porównywalnie mniej pieniędzy w stosunku do obywatela Grecji czy nawet Polski. Ponadto w Niemczech jednak nie jest powszechnym rozwiązaniem, żeby każda rodzina posiadała własne mieszkanie czy dom, a jednak w części państw jest to podstawa…

Czy grozi nam Eurazja, mam na myśli porozumienie rosyjsko-niemieckie, już nie pierwsze w historii, i sposób realizowania go, mam między innymi Nord Stream na uwadze?

Nie widzę tego problemu aż tak ostro, wprawdzie w istnieje wola polityczna zawarcia takiego układu pomiędzy Niemcami a Rosją, ale jednak w mediach niemieckich Rosja jest ze względu na sytuację polityczną przedstawiana bardzo negatywnie, i dlatego nie ma społecznego wsparcia dla takiego konceptu, a jeśli tak, to przeprowadzenie go na poziomie politycznym zajmie o wiele więcej czasu. Oczywiście są różne możliwości kojnsolidacji mniejszych projektów, które mają na celu utrwalenie dominującej pozycji Niemiec.

Niełatwy dla Polski jest bardzo negatywny wizerunek w mediach niemieckich, który jest skierowany do społeczeństwa. I ma to miejsce nie tylko w Niemczech, ale także w Belgii i Francji. O Polsce nie mówi się w ogóle, a jeżeli już, to w celu pokazania w jednostronnie krytyczny sposób sytuacji politycznej.

Dlaczego tak jest?

Dlatego że Polska reprezentuje tradycje, które są zupełnie nieakceptowalne dla tak zwanych politycznie poprawnych polityków zachodnioeuropejskich. Kiedy mówiłem swoim znajomym w Belgii, że przenoszę się do Polski, oni komentowali: jak możesz się przeprowadzać do kraju faszystowskiego?

To rzeczywisty problem, że nie ma żadnych przyjaznych Polsce mediów, które by z sposób obiektywny przedstawiały sytuację.

Czy w takim razie uważa Pan, że są wolne media w Niemczech w Belgii czy Francji?

Wolne media przede wszystkim istnieją w Internecie. Media, które w jakiś sposób zależą od państwa, są zdominowane przez myślenie w kategoriach politycznej poprawności. W Niemczech 70% wszystkich dziennikarzy pracuje w mediach powiązanych z państwem, jednocześnie część deklaruje się na przykład jako wyborca zielonych, to powoduje, że taka relacja ma określony charakter. Tradycyjne media jak „Frankfurter Allgemeine Zeitung” czy „Süddeutsche Zeitung” dalej mają dominującą pozycję na rynku, ale dlatego że są karmione przez państwo różnego rodzaju reklamami, dotacjami itd. Ale patrzymy też na zainteresowanie nimi i widać, że zainteresowanie spada, natomiast szybko wzrasta zainteresowanie mediami alternatywnymi i to jest szansa dla Polski, żeby do nich dotrzeć z obiektywnym obrazem kraju. Drugą niemniej ważną sprawą jest fakt że Polska jest zbyt skoncentrowana na sobie, nie wychodzi ze swoimi ideami, ze swoimi propozycjami na zewnątrz, nie informuje ludzi w Europie zachodniej, co się u nas dzieje. To jest zupełny brak polskiego PR-u na Zachodzie. I to warto zmienić.

Za chwilę będą wybory do Parlamentu Europejskiego, ścierają się różne frakcje, widoczne są podziały, nacjonalizm, integracyja. Jak będzie wyglądać Europa po wyborach?

Tak samo jak przed. Nie będzie żadnych spektakularnych zmian, czy dużych przesunięć na scenie politycznej. Partie prawdopodobnie zyskają, ale nie na tyle, żeby zmienić dynamikę życia politycznego. No i oczywiście pytanie: czy te partie zdołają się eurocentrycznie ze sobą porozumieć, tak żeby ustalić wspólną platformę w Parlamencie Europejskim.? Afera wokół FPÖ w Austrii,(?) będzie miała przełożenie na złą ocenę AfD w Niemczech. Podobnioe pożar katedry Notr Dam nie wzmocni tradycyjnych czy eurosceptycznych sił we Francji, ale wzmocni Macrona, który zręcznie wykorzystał to zdarzenie i zarządził kryzysem mając na uwadze konsolidację opozycji.

Nie będzie widoczny jakiś bezpośredni efekt tych wyborów, dlatego że sytuacja w Parlamecie Europejskim będzie podobna do sytuacji, jaka jest teraz w Bundestagu, czyli koalicji wszystkich partii politycznie poprawnych przeciwko AfD, po to żeby wykluczyć siły eurosceptyczne określane jako populistyczne i ten sam scenariusz powtórzy się w Parlamencie Europejskim. 

Czyli niespodzianek nie będzie?

Nie będzie, chyba że w Wielkiej Brytanii.

 

Rozmawiała Mariola Zdancewicz

renovatio_okladka

 

Post scriptum

za: Olga Doleśniak-Harczuk / Antoni Opaliński „Wyborcze niebo nad Berlinem z polskim akcentem” – Na poważnie o Europie w Instytucie Polskim

Skoro Niemcy nie zawsze są poważni, może poważnych rozważań o Europie należy szukać u Polaków. W ubiegły poniedziałek w Instytucie Polskim w Berlinie odbyła się prezentacja książki przygotowanej przez międzynarodowy zespół autorów pod redakcją profesora Davida Engelsa. 39-letni Belg jest wykładowcą Université Libre de Bruxelles i analitykiem Instytutu Zachodniego w Poznaniu. Ten historyk starożytności zajmuje się też propagowaniem myśli niemieckiego proroka upadku Zachodu Oswalda Spenglera. Kilka lat temu opublikował głośną książkę „Na drodze do Imperium”, w której porównywał obecny stan Unii Europejskiej do schyłkowej republiki rzymskiej i wskazywał, że kryzys dzisiejszej Europy prowadzi do jakiejś formy autorytaryzmu. 

Jak wielu ludzi krytycznie oceniających obecny stan Unii, David Engels zainteresował się procesami zachodzącymi w naszej, „wyszehradzkiej” części kontynentu. Wbrew medialno-politycznemu mainstreamowi uznał, że sprzeciw wobec forsowania imigracji i społecznej inżynierii nie jest przejawem zacofania „młodszej” Europy, lecz raczej świadectwem zachowania europejskiej tożsamości. To zainteresowanie zaowocowało nie tylko udziałem w kolejnych edycjach kongresów „Polska Wielki Projekt”, ale i przeniesieniem się do naszego kraju. W rozmowie z „Nowym Państwem” Engels mówił o motywach swojej decyzji, o tym, że przeprowadzka z „wielokulturowej” Belgii do Polski to dla niego prawdziwy powrót do Europy. Dziś, jako pracownik poznańskiego Instytutu Zachodniego, zajmuje się promowaniem dojrzałej i pozbawionej ograniczeń „political correctness” debaty o przyszłości zjednoczonej Europy.

 Z okien Instytutu Polskiego widać berlińską Wyspę Muzeów (tam cały czas trwa rozbudowa, Niemcy bez względu na polityczne kryzysy nie przestają inwestować w swoją stolicę) i monumentalną, choć mało urodziwą w swoim pruskim patosie wilhelmińską katedrę. Bardzo dobre miejsce, żeby zadać kilka pytań o kryzys Unii i poszukać odpowiedzi, które nie przyjdą do głowy starszym panom z pokolenia ’68. Prezentowana publikacja nosi tytuł „Renovatio Europae. Plädoyer für einen hesperialistischen Neubau Europas” (zostawiając pierwsze łacińskie słowa, podtytuł moglibyśmy przetłumaczyć jako „apel o hesperialistyczną odbudowę Europy”). Książka jest efektem międzynarodowej debaty zorganizowanej w Polsce przez Instytut Zachodni. Wśród autorów, oprócz Davida Engelsa i dyrektor poznańskiej placówki Justyny Shulz, znaleźli się m.in.: socjolog i wiceprzewodniczący PE Zdzisław Krasnodębski, francuska filozof Chantal Delsol, politolog i rektor Uniwersytetu Macieja Korwina w Budapeszcie András Lánczi, Alvino-Mario Fantini z Włoch, Jonathan Price (brytyjski politolog z Oxfordu, współpracownik Centrum Myśli JP II w Warszawie), niemiecki ekonomista Max Otte i również pochodząca z Niemiec publicystka i krytyk lewicowej twarzy feminizmu Birgitt Kelle.

Zgromadzone w tomie artykuły dotyczą m.in. kwestii ustrojowych, ekonomicznych, imigracji, przyszłości chrześcijaństwa w Europie, polityki rodzinnej. Nie stanowią jakiegoś jednolitego manifestu, to raczej wielogłos ludzi, których łączy diagnoza głębokiego kryzysu obecnej Unii i równocześnie świadomość, że jakaś forma zjednoczenia europejskich krajów i narodów jest konieczna, by Europa przetrwała w świecie globalnych imperiów. Przejawem tej świadomości jest np. jeden z artykułów Davida Engelsa, w którym postuluje on, jakie wspólne urzędy powinny zostać powołane w Unii przyszłości – unii szanującej autonomię narodów, mniej zbiurokratyzowanej i… „hesperialistycznej”. Cóż oznacza ten przymiotnik? Hesperydy, greckie nimfy Zachodzącego Słońca, symbolizowały mit o Wyspach Szczęśliwych na najdalszym Zachodzie i dążenie do poznania kresów dostępnego świata. W wizji proponowanej przez belgijskiego historyka Europa, by przetrwać, powinna również odbyć podróż do kresów Zachodu, zbudować nowy ład oparty na własnym dziedzictwie. Podobne myślenie widoczne jest w artykule Jonathana Price’a, gdzie brytyjski autor postuluje odrodzenie przez estetykę, odbudowę Europy przez sztukę, architekturę, uczynienie z naszego kontynentu z powrotem miejsca, z którego będzie płynąć w świat nauka piękna. Czy jednak takie odrodzenie jest możliwe? Czy nie poruszamy się jedynie w kręgu kolejnej konserwatywnej utopii? Dramatyczne dylematy imigracji, która bezpowrotnie zmienia oblicze kontynentu wybrzmiały zarówno w artykule Chantal Delsol (w zeszłym tygodniu odznaczonej przez ministra Konrada Szymańskiego nagrodą dla osób zasłużonych dla kontaktów polsko-francuskich – nagroda jest wspólną inicjatywą Instytutu Nowych Mediów, Polskiej Fundacji Narodowej i dziennika „L’Opinion”), jak i w trakcie dyskusji. Czy rzeczywiście – jak powiedział w trakcie dyskusji autor tomu – nowi islamscy Europejczycy mogą się porozumieć z rzecznikami konserwatywnej odnowy? Czy nie wolą oni raczej taktycznie popierać lewicy, która bezwiednie toruje drogę do islamizacji Zachodu?

Ciekawym wątkiem berlińskiej dyskusji były nawiązania do polityki, padały pytania o potencjał „nowej prawicy” (w kontekście niemieckim przede wszystkim AfD), a także o procesy zachodzące w Polsce i na Węgrzech. W prezentowanej publikacji ciekawy jest głos autora z Węgier, który kreśli na szerokim tle propozycje konstytucyjne dla Europy. Konstytucja Węgier zaczyna się od słów: „Boże, błogosław Węgrów”. Czy Bóg będzie jeszcze chciał błogosławić starej Europie?

Kilka lat temu prof. Andrzej Nowak komentował na antenie Radia Wnet zwyczajowe narzekania polskiej prawicy, jak to zła, lewacka Europa nas nie rozumie. Krakowski uczony wskazywał wówczas na potrzebę szukania sojuszników. Mówił, że na Zachodzie są ludzie, którzy podzielają nasze obawy i rozumieją nasze dążenia. Trzeba tylko ich poszukać, zaprosić do rozmowy. Książka zainicjowana przez belgijskiego historyka, który przeniósł się do Polski, by pozostać w Europie, jest przykładem realizacji tego postulatu. A jej prezentacja w Berlinie to dobry przykład polskiej i europejskiej polityki, nie tylko historycznej.

Z dyrektorem drem Janem Maćkowiakiem oraz z kuratorem Muzeum Tarpana Gerardem Radeckim w Muzeum Narodowym Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie rozmawia Mariola Zdancewicz

Panie Dyrektorze, skąd się wzięło Pana zainteresowanie Tarpanem? 

Jan Maćkowiak:...To nie było moje największe zainteresowanie... 

niedziela, 10 marzec 2019 22:40

...bo wybrali właściwą uczelnię

Z prorektor profesor dr hab. inż. Joanną
Józefowską rozmawia Mariola Zdancewicz

Naukowcy z PP zostali laureatami Konkursu o Nagrodę Ministra Inwestycji i Rozwoju. Co takie wyróżnienie oznacza dla studentów i uczelni?

Nagrody przyznano w następujących kategoriach:

prace inżynierskie – 4 nagrody;

prace magisterskie – 12 nagród;

rozprawy doktorskie – 9 nagród;

rozprawy habilitacyjne – 4 nagrody;

krajowe publikacje – 7 nagród;

wybitne osiągnięcia twórcze – 1 nagroda i 3 wyróżnienia.

Laureatami Konkursu o Nagrodę Ministra Inwestycji i Rozwoju za prace dyplomowe, rozprawy doktorskie i habilitacyjne oraz publikacje w dziedzinach architektury i budownictwa, planowania i zagospodarowania przestrzennego oraz mieszkalnictwa za rok 2018 zostali:

w kategorii rozprawy doktorskie:

dr inż. arch. Agnieszka Rumież za rozprawę doktorską „Improwizacja jako strategia w twórczości architektonicznej”, Uczelnia: Politechnika Poznańska, Promotor: dr hab. inż. arch. Piotr Marciniak, prof. nadzw. PP, Promotor pomocniczy: dr hab. inż. arch. Jerzy Suchanek, prof. nadzw. PP;

w kategorii prace magisterskie:

mgr inż. arch. Adam Jankowski za pracę magisterską „Stacja naukowa z zapleczem hotelowym rezerwatu Łazy”, Uczelnia: Politechnika Poznańska, Promotor: dr hab. inż. arch. Maciej Janowski;

mgr inż. arch. Adrianna Pocion za pracę magisterską „Klinika Sanatoryjna na Czarnej Górze”, Uczelnia: Politechnika Poznańska, Promotor: dr inż. arch. Agata Gawlak;

Jak widać w skali kraju przyznaje się zaledwie kilka nagród w każdej kategorii. Nagrody te są odpowiednikiem nagród naukowych Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego dedykowanym innowacyjnym pracom w zakresie architektury i budownictwa, planowania i zagospodarowania przestrzennego oraz mieszkalnictwa. Fakt, że trzy nagrody otrzymały prace realizowane na Wydziale Architektury Politechniki Poznańskiej potwierdza znaczącą pozycję Wydziału w Polsce oraz wysoki poziom kształcenia na wszystkich trzech stopniach systemu bolońskiego. Wydział nadal rozszerza swoją ofertę dydaktyczną: od tego semestru uruchamiamy studia I stopnia na kierunku Architektura wnętrz. Zadanie to uzyskało wsparcie finansowe ze środków Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój w ramach projektu Uczelnia zintegrowana na przyszłość, który realizujemy w Politechnice Poznańskiej w latach 2018-2021. 

Wyróżnienia, których szczęśliwie (albo zasłużenie) otrzymujemy sporo w różnych kategoriach upewniają studentów, że wybrali właściwą uczelnię a kandydatów przekonują do dokonania wyboru. Nasza Uczelnia dotąd nie odnotowała spadku liczby kandydatów, mimo niżu demograficznego, który dokuczył wielu szkołom w ostatnich latach. Mam nadzieję, że te osiągnięcia zostaną docenione w kolejnej ocenie jednostek naukowych.

Wielkopolska Izba Budownictwa, działająca od 27 lat, w trakcie targów budowlanych Budma 2019, wyróżniła m.in.Wydział Architektury Politechniki Poznańskiej statuetką im. Rogera Sławskiego. Proszę o komentarz.

To przykład innej prestiżowej nagrody – również dla Wydziału Architektury. Tym razem jest to nagroda o charakterze regionalnym.

Wielkopolska Izba Budownictwa we współpracy z redakcją Głosu Wielkopolskiego i z Międzynarodowymi Targami Poznańskimi od roku 2016 przyznaje statuetkę im. Rogera Sławskiego (wybitnego i zasłużonego dla Wielkopolski architekta) przyznawaną w trzech kategoriach:

wielkopolska firma roku w budownictwie,

edukacja na poziomie szkolnictwa zawodowego i wyższego oraz propagowanie najnow-szych rozwiązań technologicznych, konstrukcyjnych i materiałowych w budownictwie,

wielkopolski człowiek roku w budownictwie.

Wydział otrzymał statuetkę w drugiej kategorii, co potwierdza uznanie dla realizowanego programu studiów. W ubiegłym roku wniosek notyfikacyjny Wydziału Architektury Politechniki Poznańskiej uzyskał akceptację Komisji Europejskiej (poświadczoną wpisem do Załącznika V pkt. 5.7.1 dyrektywy 2005/36/WE), dzięki czemu dyplom ukończenia studiów na kierunku Architektura na Wydziale Architektury Politechniki Poznańskiej jest podstawą do automatycznego uznania kwalifikacji zawodowych w państwach Unii Europejskiej, Europejskiego Okręgu Gospodarczego i Konfederacji Szwajcarskiej oraz otwiera drogę do pełnego uzyskania uprawnień do wykonywania zawodu architekta w tych państwach. Ponadto kierunek Architektura na Wydziale Architektury Politechniki Poznańskiej, w wyniku oceny programowej dokonanej w ubiegłym roku przez Polską Komisję Akredytacyjną (PKA), uzyskał najwyższą notę – wyróżnienie. Cieszy, że również we własnym środowisku osiągnięcia Wydziału w zakresie kształcenia zostały docenione.

W dniach 18 – 22 lutego Centrum Języków i Komunikacji PP zorganizowało szereg wydarzeń pod nazwą „Orientation Week”. Czego dotyczyły i do kogo były adresowane?

Orientation week (wcześniej Polish week) to inicjatywa Centrum Języków i Komunikacji Politechniki Poznańskiej realizowana od roku 2010 w zasadzie dwa razy w roku – tydzień przed rozpoczęciem semestru zimowego i letniego. Jest to paleta atrakcyjnych zajęć dedykowanych studentom zagranicznym studiującym na Politechnice Poznańskiej. Celem imprezy jest zapoznanie studentów z informacjami praktycznymi związanymi ze studiowaniem na Politechnice Poznańskiej oraz kampusem Uczelni. „Orientation Week” to także doskonała okazja, aby zaznajomić się z polską kulturą i zwyczajami oraz poznać najważniejsze miejsca w mieście takie jak: Stary Rynek, Ostrów Tumski z Katedrą, Brama Poznania ICHOT, Śródka, tereny rekreacyjne nad Jeziorem Maltańskim, a nawet zrobić zakupy w „Starym Browarze”. Orientation week jest bardzo dobrze odbierany przez studentów, z których wielu przybywa do Poznania z bardzo odległych miejsc o zupełnie odmiennej kulturze. Orientation week nie tylko pozwala im pokonać pierwsze trudności, ale również poznać kolegów studiujących na innych wydziałach, których potem można spotkać na przykład w Kawiarence Międzykulturowej prowadzonej w czasie roku akademickiego przez Dział Edukacji Ustawicznej i Międzynarodowej.

9 stycznia odbyło się spotkanie z ambasadorem Australii w Polsce Paulem Wojciechowskim. Ze strony Politechniki Poznańskiej uczestniczyła w nim Pani wraz z dziekanem Wydziału Inżynierii Zarządzania dr hab. inż. Magdaleną Wyrwicką i kierownikiem projektu prof. dr hab. inż. Stefanem Trzcielińskim. Wzięli w nim udział doktoranci i uczestnicy programu NAWA (Narodowa Agencja Wymiany Akademickiej). Spotkanie dotyczyło projektu zatytułowanego „Współpraca PUT-UTS akceleracją rozwoju naukowego”. Do czego odnosi się ten projekt?

Pan Ambasador Paul Wojciechowski odwiedził Politechnikę ponieważ grupa naszych pracowników i studentów, która przebywała w Australii na przełomie listopada i grudnia 2018 r. była najliczniejszą grupą w ramach wymiany międzynarodowej w tym kraju. Projekt Współpraca PUT-UTS akceleracją rozwoju naukowego jest finansowany w ramach programu PROM przez Narodową Agencję Wymiany Akademickiej (NAWA). Jego zakres obejmuje uczestnictwo doktorantów i kadry naukowo-dydaktycznej w krótkich formach kształcenia o międzynarodowym charakterze, m.in. wizytę w University od Technology Sydney w dniach 22.11-8.12.2018 r., która zainspirowała Pana Ambasadora do odwiedzenia naszej uczelni. Celem projektu jest współpraca polskich i australijskich doktorantów oraz polskich i australijskich pracowników dydaktyczno-naukowych w zakresie rozwoju umiejętności i kompetencji badawczych. Projekt w szczególności nakierowany jest na podnoszenie kompetencji badawczych doktorantów, podnoszenie jakości przygotowywanych rozpraw oraz poprawienie transferu wyników badań naukowych do przemysłu. W odniesieniu do kadry dydaktyczno-naukowej projekt przyczynia się do poprawy kompetencji w zakresie współpracy z doktorantami, podejmowania problemów badawczych użytecznych dla przemysłu i prezentowania wyników prowadzonych badań w sposób budzący zainteresowanie menedżerów wdrożeniem tych wyników. Głównym partnerem Politechniki w tym projekcie University of Technology – Sydney. Warto podkreślić, że uczestnikami projektu jest łącznie 20 doktorantów i pracowników naukowych wydziałów: Inżynierii Zarządzania, Elektroniki i Telekomunikacji, Technologii Chemicznej i Fizyki Technicznej. Na przełomie sierpnia i września 2019 r. na Politechnikę Poznańska przyjedzie 20 uczestników projektu z UTS. W ramach pobytu na Politechnice Poznańskiej wezmą udział w cyklu dedykowanych wydarzeń oraz konferencji: The 9th International Conference on Life Cycle Management.

Przyszłość uczelni zależy dziś od studiów interdyscyplinarnych. Czy myślicie Państwo o integracji uczelni, na przykład w formie holdingu?

Jest to dosyć radykalne stwierdzenie, sądzę, że w wielu obszarach będzie się nadal liczyło solidne przygotowanie kierunkowe z umiejętnością samodzielnego uzupełniania wiedzy i współpracy w grupach interdyscyplinarnych. Świat zmienia się coraz szybciej, więc trudno odebrać wykształcenie, które będzie aktualne przez całe życie. Rola uczelni w procesie kształcenia na pewno ulegnie zmianie, ale nie odważę się dziś prorokować jaka to będzie zmiana. 

Jeżeli chodzi o stronę organizacyjną, to Politechnika Poznańska prowadzi studia interdyscyplinarne (np. na kierunku Bioinformatyka z UAM) i obecna forma organizacyjna nie stanowi przeszkody. Prowadzimy też studia we współpracy z uczelniami zagranicznymi – nie jest zasadne ograniczania takich inicjatyw przez sztywne formy organizacyjne.

Taki model umożliwia powiększenie zespołów i koncentrację infrastruktury badawczej. A jeśli zespoły konkurują ze sobą?

Jestem jednak zwolennikiem elastyczności i nieograniczonej współpracy a nie koncentracji, która podlega nieuniknionym ograniczeniom. Zespoły badawcze zawsze konkurują i jeśli jest to konkurencja uczciwa, to nie wyklucza współpracy i korzystania z infrastruktury innych jednostek. Motorem rozwoju jest jak najszersza wymiana myśli a koncentracja sprzyja zamykaniu się w niewielkim samowystarczalnym gronie. Przyszłość należy do zespołów, które podejmują badania interdyscyplinarne, gdzie korzystanie z kompetencji innych grup badawczych jest niezbędne. Jest pewnie jakaś minimalna wielkość zespołu badawczego, która gwarantuje jego stabilny rozwój, ale ta wielkość zależy cod dziedziny badań.

Uczelnie techniczne dbają o kontakty z przemysłem, szczególnie w kształceniu kadr, programach nauczania zgodnie z oczekiwaniami i potrzebami przemysłu. Natomiast ciągle słabo rozwija się współpraca w badaniach. Dlaczego?

Nie w pełni zgadzam się z tym stwierdzeniem. W ciągu ostatnich lat obserwuję, że faktycznie pierwszy etap współpracy dotyczy zwykle kształcenia, ale na ogół w ślad za tym idzie współpraca w badaniach. Mamy coraz więcej przykładów wspólnych projektów o dużej wartości realizowanych z partnerami biznesowymi, u których nasi studenci odbywali staże lub praktyki. Sądzę też, że błędem jest oczekiwanie by wszyscy pracownicy uczestniczyli w pracach na rzecz przemysłu i żeby wszystkie badania prowadzone na uczelni technicznej miały charakter praktyczny. Chodzi raczej o to, aby te prace były naprawdę innowacyjne i prowadziły do skutecznego wdrożenia wyników. Ważne jest w tym kontekście właściwe uregulowanie praw własności intelektualnej – tu świadomość po obu stronach jest bardzo mała i wypracowanie dobrych praktyk będzie wymagało czasu. 

Czy w polskim prawie zmieniło się coś, jeśli chodzi o precyzyjne ustalenia dotyczące komercjalizacji wyników badań regulujących sprzedaż lub licencjonowanie praw do własności intelektualnej?

Przepisy w tym zakresie nie zmieniły się znacząco, w szczególności Ustawa 2.0 nie zmieniła zasadniczo reguł komercjalizacji wyników badań prowadzonych na uczelni. Większą rolę w uporządkowaniu wzajemnych relacji i reguł postępowania odgrywają zasady dofinansowania innowacji z budżetu, które moim zdaniem zmieniły się ostatnio w sposób korzystny dla jednostek badawczych. 

Czy student może być partnerem w pracach badawczych, projektach, poszukiwaniach nowych kierunków aktywności naukowej?

Tak, student może i w świetle aktualnych przepisów powinien być partnerem w pracach badawczych i projektach. Oczywiście – nie każdy student, ale na pewno każdy, któremu się chce. Na Politechnice spotyka się wielu młodych ludzi z pasją. Często już podejmując studia mają oni bardzo specjalistyczną wiedzę i wymagają znacznie więcej niż tylko standardowego programu zajęć. Uczelnia ma dla nich bogatą ofertę kół naukowych, która obejmuje również dofinansowanie prowadzonych badań. Żałuję tylko, że niewielu naszych studentów aplikuje o finansowanie swoich aktywności naukowych w ramach konkursów MNiSW takich jak Diamentowy Grant, czy Najlepsi z najlepszych. Z pewnością mieliby duże szanse. 

niedziela, 10 marzec 2019 22:39

Miałeś chamie czapkę z piór…

Z europosłem Andrzejem Grzybem rozmawia Mariola Zdancewicz

Jest gorąco w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Proszę się do tego odnieść i ewentualnie do wypowiedzi ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza dla 5-letniego limitu czasowego tzw. backstopu w sprawie Irlandii Północnej.

Z koordynatorkami „Nocy Biologów” na Wydziale Biologii UAM prof. dr hab.Beatą Messyasz, prof. dr hab. Magdaleną Krzesłowską i prof.dr hab. Joanną Ziomek rozmawia Viola Ordon

Kolejna, VIII edycja „Nocy Biologów” za nami. Trochę przewrotnie zapytam, czy Państwo myślicie o tym, żeby nieco przerzedzić te tłumy odwiedzających? (śmiech)

niedziela, 10 marzec 2019 22:37

EMPATIA POLSKA

Z prezesem fundacji Empatia Andrzejem Walczakiem
rozmawia Merkuriusz

Zanim przejdziemy do konkretów proszę się przedstawić. 

Z Marzena Wodzińską, członkiem Zarządu Województwa Wielkopolskiego rozmawia Maja Netter

W ostatnich wyborach do Samorządu Województwa uzyskała Pani jeden z najlepszych wyników z pośród wszystkich kandydatów ubiegających się o mandat radnego Sejmiku Województwa Wielkopolskiego. Co zaważyło najbardziej na takim wyniku i jak to się przełożyło na zadania, które w tej kadencji będzie Pani realizowała?

niedziela, 10 marzec 2019 22:26

Podziwiać Fokkery

W ramach obchodów setnej rocznicy wybuchu Powstania Wielkopolskiego w Poznaniu na Placu Wolności został przygotowany Piknik Powstańczy. Można tam było podziwiać repliki samolotów Fokker, zrekonstruowane przez Politechnikę Poznańską.

Wielkopolska Eskadra Wolności to wspólny projekt Politechniki Poznańskiej i samorządu wojewódzkiego, przy udziale Polskiego Stowarzyszenia Motoszybowcowego. Jego efektem są 3 latające repliki samolotów Fokker, zdobyte przez powstańców wielkopolskich w styczniu 1919 roku na lotnisku Ławica. Polacy zdobyli wtedy ok. 300 niemieckich maszyn, które później stały u podstaw powstania międzywojennego lotnictwa polskiego i wzięły udział m.in. w wojnie polsko-bolszewickiej.

Repliki samolotów ważą ok. 400 kg (oryginał ważył 540 kg.). Różnią się także poszyciem. Maszyny sprzed 100 lat miały je z impregnowanego lnu, a obecne z materiału polietylenowego. Szkielety konstrukcji stoją na szprychowych kołach podwozia, zamontowano także atrapy karabinów maszynowych oraz linki i popychacze, które konieczne są do sterowania samolotami w trakcie lotu. Samoloty wyposażono w elektronikę, awionikę i silniki na bazie elementów volkswagena (2,2 litra). Śmigła zamówiono w specjalistycznej manufakturze. Maszyny mają też oryginalne malowanie.

Budowa Wielkopolskiej Eskadry Niepodległości jest także elementem obchodów 100-lecia technicznego szkolnictwa wyższego w Poznaniu i Aeroklubu Poznańskiego. red.

fot Narodowe Archiwum Cyfrowe, Filip Furmańczak

Z dziekanem Wydziału Medycyny Weterynaryjnej i Nauk o Zwierzętach prof. dr. hab. Piotrem Ślósarzem oraz prodziekanem ds. Studiów dr. hab. Janem Mazurkiewiczem rozmawia Maja Netter

W rankingu Perspektyw 2018 kierunek Zootechnika uzyskał 2 miejsce. Proszę podzielić się sukcesem.

Piotr Ślósarz: To potwierdzenie stabilnej i wysokiej pozycji Wydziału. W ubiegłym roku uzyskaliśmy pierwsze miejsce w tym rankingu, a na ścianie wisi certyfikat z 2017 roku od Polskiej Komisji Akredytacyjnej, z oceną wyróżniającą, czyli najwyższą z możliwych. Wcześniej Uniwerystet Warmińsko-Mazurski uzyskał podobną ocenę i już żadna inna, polska zootechnika tego nie dokonała. Śmiało możemy stwierdzić, że w tej dziedzinie jesteśmy najlepsi w Polsce!

Gratulujemy! Znamy Państwa podejście i miło to słyszeć.

 To efekt wielu lat systematycznej pracy i podnoszenia jakości we wszystkich obszarach funkcjonowania Wydziału. Nie spoczywamy na laurach, mamy nadzieję, że w tym roku znów uzyskamy pierwsze miejsce. Ranking Perspektyw jest opiniowórczy, bierze pod uwagę różne aspekty działania uczelni i wydziałów, dlatego można go uznać za rzetelny.

 W szkole wyższej istnieje ścisły związek pomiędzy jakością badań naukowych a jakością kształcenia. Kładziemy też coraz większy nacisk na rozwój infrastruktury, zaplecza dydaktycznego oraz współpracy z otoczeniem społeczno-gospodarczym. To przekłada się na efekty pracy ze studentami.

Na wydziale działa program „Praktyka Nauce”. To cykliczne prelekcje i spotkania studentów z pracodawcami oraz osobami odnoszącymi sukcesy w komercjalizacji badań....

...to wieloletnia tradycja, która poza spotkaniami z pracodawcami daje możliwość pozyskania informacji na temat funkcjonowania rynku pracy. W ramach tych spotkań często prowadzona jest wstępna rekrutacja do firm. Dobrze wykształcony zootechnik nie ma dziś problemu ze znalezieniem pracy w swoim zawodzie, która zwykle wiąże się z zatrudnieniem na wsi lub w mniejszych miejscowościach.

Studenci się z tym liczą...

W większości przypadków tak, chociaż nie wszyscy. Efektem programu „Praktyka Nauce” jest również zmiana sposobu myślenia zarówno nas uczących jak i studentów. Przykładamy dużą uwagę do upraktycznienia studiów. Również coraz więcej badań nastawionych jest na praktyczne efekty, opatentowanie rozwiązań, na sukces komercyjny.

Jakie projekty są obecnie prowadzone na Pańskim wydziale?

Wiele z nich jest stricte naukowych. Wspiera je Narodowe Centrum Nauki, gdzie finansowane są głównie badania o charakterze podstawowym. Mamy też coraz więcej projektów dotowanych przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju i inne agendy państwowe. Prowadzimy szereg badań polegających na bezpośredniej współpracy z firmami komercyjnymi, które zlecają nam rozwiązanie konkretnych problemów technologicznych. Mamy też liczne przedsięwzięcia edukacyjne, nastawione na poprawę infrastruktury dydaktycznej oraz możliwości poprawy kompetencji poprzez realizację stażów, wyjazdów, szkoleń.

Jan Mazurkiewicz: Prowadzimy obecnie drugą edycję programów stażowych, które są dedykowane studentom ostatnich semestrów,. Mogą oni uczestniczyć w miesięcznych, dofinansowywanych stażach w różnych firmach.

Piotr Ślósarz: Podnosimy również kompetencje naszych nauczycieli, wysyłamy ich na zagraniczne szkolenia. Korzystamy i rozwijamy możliwości kształcenia za pomocą internetu. System e-learningu umożliwia wirtualne przeglądanie wykładów i innych pomocy naukowych, a nawet zdawanie testów. Z jednej strony to pilotażowy progam, z drugiej mamy już pracownię wirtualnego mikroskopu, która działa w Zakładzie Histologii i Embriologii Zwierząt. To istotne w tym obszarze, ponieważ preparaty histologiczne czy histopatologiczne często są unikalne. Taka metoda pozwala, żeby z tego preparatu korzystała większa ilość osób, ponieważ jest on powielany w formie elektronicznej.

Jan Mazurkiewicz: Naszym najnowszym projektem edukacyjnym są studia dualne II-stopnia na kierunku „Żywienie zwierząt”, które opierają się na ścisłej współpracy z przemysłem. Zajęliśmy 3 miejsce w ogólnopolskim konkursie na tworzenie studiów dualnych i uzyskaliśmy finansowanie z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Idea tych studiów to prowadzenie kierunku na którym więcej niż połowa zajęć jest realizowana w obszarze praktycznym przez osoby, które posiadają doświadczenie zdobyte poza Uczelnią oraz podczas bezpośredniej współpracy z firmami. Część zajęć odbywa się w firmie, u pracodawcy. Przyjęliśmy, że studenci na pierwszym semestrze przez dwa miesiące chodzą na zajęcia i realizują przedmioty na Uczelni. Po tym czasie wyjeżdżają na praktyki i staże do konkretnych firm, gdzie kontynuują kształcenie, pod nadzorem wyznaczonego opiekuna. Po części praktycznej jest zaliczenie i egzamin. Zainteresowanie studentów jest duże, właśnie jesteśmy w trakcie rekrutacji na pierwszą, a mamy zaplanowane trzy edycje. Studia będą uruchomione od marca. Nie ukrywam, że dofinansowanie z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju umożliwia realizację kierunku w takim wymiarze i nie obciążaliśmy firm kosztami. Student ma pełne wsparcie finansowe w kwestii zakwaterowania, pobytu, ubezpieczenia itp. Obecnie, jesteśmy w trakcie zacieśniania kontaktów pomiędzy Wydziałem a konkretnymi podmiotami. Nasza oferta jest entuzjastycznie przyjmowana przez dyrektorów czy prezesów firm, którzy już w trakcie studiów mogą taką osobę ukształtować i docelowo zatrudnić. Idea jest taka, żeby zrealizować wspólnie projekt tak, aby obie strony miały z niego korzyści. Wydział ma nową ofertę kształcenia, pracodawca być może dobrego pracownika.

Piotr Ślósarz: Warto dodać, że w Wielkopolsce działa dużo silnych firm paszowych. Rynek pracy dla zootechnika jest ogromny, ponieważ te firmy w dużym stopniu przejęły rynek tzw. doradztwa zootechniczego, albo doradztwa żywieniowego, które ma kluczowe znaczenie w hodowli zwierząt. Stąd też pomysł, żeby uruchomić „Żywienie Zwierząt”. To jest naprawdę rozwijający się rynek pracy.

Obserwujemy też zainteresowanie studentów i absolwentów weterynarii zarówno problemami żywienia zwierzęt egzotycznych, jak i kwestią diety zwierząt gospodarskich, która jest jednym z kluczowych elementów produkcji zwierzęcej i warunkiem ich zdrowia. Z ludźmi jest tak samo. W weterynarii coraz silniej kładzie się nacisk na zapobieganie chorobom, w tym chorobom o podłożu metabolicznym. 

Komitet Ewaluacji Jednostek Naukowych Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego przyznał badaniom naukowym i rozwojowym prowadzonym na Pańskim wydziale kategorię A...

Wszystko się ze sobą wiąże. W 2017 roku miała miejsce ewaulacja jednostek naukowych, w której otrzymaliśmy bardzo wysoką kategorię A. Jest jeszcze kategoria dodatkowa czyli A+, którą mają nieliczne ośrodki w Polsce. Od początku wprowadzenia systemu ewaluacji, nasz Wydział uzyskiwał najwyższe kategorie, można powiedzieć, że jesteśmy silni i stabilni pod tym względem. Chcemy utrzymać ten poziom. Kolejna ocena będzie przeprowadzona w 2021 roku, trochę na innych zasadach, ze względu na zmiany ustawy o szkolnictwie wyższym. Jak już wcześniej wspominałem w szkole wyższej dydaktyka jest ściśle związana z poziomem badań naukowych. Idea jest taka, żeby wykładali profesorowie, naukowcy, którzy są zaangażowani w procesy badawcze. Jeżeli nauczyciele prowadzą badania na wysokim poziomie to można zakładać, że przynajmniej w części tę nowoczesną wiedzę przekażą studentom. Z jednej strony wysoka kategoria naukowa jest potwierdzeniem kwalifikacji naszej kadry, wyposażenia laboratoriów i potencjału badawczego, z drugiej jest to ważne, ponieważ możemy uczestniczyć w wyborach do niektórych gremiów sterujących nauką w Polsce, ubiegać się o granty badawcze i aparaturowe. Wydziały o niższej kategorii mają ograniczone możliwości. W ubiegłym roku sfinansowaliśmy zakup specjalnego urządzenia badawczego za ponad 3,5 miliona złotych. To w pełni zautomatyzowane, kompleksowe stanowisko do analizy, archiwizacji i rekonstrukcji przestrzennej obiektów trójwymiarowych z możliwością pomiaru luminescencji oraz promieniowania gamma i beta. Myślę, że to jedno z najnowocześniejszych tego typu urządzeń w Europie, które otwiera kolejne możliwości badawcze, zwiększając nasz potencjał.

…i wiedzę.

Sprzęt jest intensywnie wykorzystywany, powstają już nowe publikacje, jest szansa na nowe projekty badawcze. W nasze badania są włączani studenci, co przekłada się na podnoszenie jakości kształcenia.

W grudniu odbyła się kolejna konferencja z cyklu „Turystyka wiejska. Nauka – Edukacja – Praktyka”...

To efekt prężnego działania zespołu z Katedry Turystyki Wiejskiej, który ciągle uzupełnia ofertę badawczą i dydaktyczną o aspekty turystyczne związane z ochroną dziedzictwa przyrodniczego. Konferencja odbyła się przy współudziale Samorządu Województwa Wielkopolskiego. Była dofinansowana ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Poznaniu.

Co miały dać te działania?

Wymianę poglądów, zdobycie nowej wiedzy, rozwój kontaktów z podobnymi jednostkami, to wszystko prowadzi do zacieśnienia współpracy, podnoszenia jakości badań i dydaktyki.

Jan Mazurkiewicz: Ściśle współpracował z nami Wielkopolski Park Narodowy, więc tematyka dotyczyła również parku i jego ochrony na terenach znajdujących się pod antropopresją. Myślę, że wyczerpaliśmy pewien obszar badawczy którym zajmuje się Katedra Turystyki Wiejskiej.

Piotr Ślósarz: Badnia wpływu rolnictwa na środowisko to jeden z istotnych elementów realizowany w różnych jednostkach naszego Wydziału. Zespoły badawcze Instytutu Zoologii czy Katedry Żywienia Zwierząt mają sporo dokonań w tym zakresie.

Działalność naukowo – badawcza wydziału obejmuje m.in. nowoczesne techniki i technologie hodowli i chowu zwierząt. Jakie są rezultaty?

Piotr Ślósarz: mówiąc krótko dobre.

Na czym polega nowoczesność?

 Zwraca uwagę na wpływ technologii na naturalne środowisko i jakość pozyskiwanych produktów. Z tym jest coraz większy problem. Mamy cały kompleks badań dotyczących wpływu rolnictwa na środowisko, badamy ślady środowiskowe, które dokonują się przez hodowlę zwierząt. Posiadamy mocny zespół i doświadczenie w badaniach emisji gazów cieplarnianych wytwarzanych przez produkcję zwierzęcą. Wiemy, że jednym z głównych zatruwaczy, czyli producentów metanu jest rolnictwo a w szczególności hodowla zwierząt. Zmiana technologii chowu, czy żywienia ma znaczenie jesli chodzi o wielkość tych emisji i pośrednio przekłada się na jakość środowiska. Nasi naukowcy realizują projekty badawcze we współpracy międzynarodowej. Jesteśmy uczestnikami międzynarodowych konsorcjów, które są zainteresowane problematyką ochrony środowiska, czy kwestią emisji gazów cieplarnianych. Pracownicy Wydziału we współpracy z Polską Federacją Hodowców Bydła i Producentów Mleka współtworzą Centrum Selekcji Genomowej. To nowoczesne narzędzie rozwoju hodowli programowanej, oceny wartości hodowlanej zwierząt. To też pokazuje rangę uczelni. Kolejny istotny aspekt to kwestia alternatywnych źródeł białka.

Podczas naszej rozmowy rok po otwarciu Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Weterynaryjnej mówił Pan, że dążycie do tego, aby placówka była jednostką samofinansującą się. Czy to się udało?

Oczywiście. Ostatnio prawie wszystko nam się udaje (śmiech). Centrum dobrze się rozwija. W trakcie naszej poprzedniej rozmowy już pokazywało swój potencjał. Zespół doskonale funkcjonuje i jest dynamicznie zarządzany przez dyrektora Macieja Gogulskiego. Jeśli chodzi o postawione cele niemal wszystkie zostały osiągnięte poza wprowadzeniem całodobowej opieki nad zwierzętami. Wówczas moglibyśmy to miejsce nazywać kliniką, a nie przychodnią weterynaryjną. To jest duże, ale realne wyzwanie pod względem organizacyjnym, kadrowym i kosztowym.

Wymaga również stałego personelu.

W tej chwili są zatrudnione dwadzieścia trzy osoby. W tym dwunastu lekarzy, więc to duży ośrodek. Jednak to ciągle za mało, żeby zagwarantować całodobową opiekę. Kwestia samowystarczalności finansowej również została spełniona. Nadwyżki finansowe natychmiast inwestujemy, ponieważ ciągle są potrzeby w wyposażeniu mimo, że to jeden z najlepszych pod tym względem ośrodków w regionie.

Chciałbym powiedzieć jeszcze o jednym...podczas naszego wywiadu, cztery lata temu myśleliśmy o uruchomieniu „Ptasiego azylu”. W tym momencie „azyl“ już dobrze funkcjonuje, rehabilitujemy tam dziko żyjące ptaki z terenu miasta i okolic. Łącznie jest ich około tysiąc sześćset czasami nawet tysiąc osiemset, które w większości po wyleczeniu są wypuszczane na wolność. To fantastyczne miejsce, które pomaga w kształtowaniu pozytywnego wizerunku przychodni, a także ważny aspekt kształcenia studentów weterynarii, biologii i zootechniki. Kilka tygodni temu zakończyła się kontrola „Ptasiego Azylu” przez organ prowadzący, czyli Urząd Miasta w Poznaniu. Usłyszeliśmy, że ośrodek prowadzony jest wzorowo, na wysokim poziomie i przerasta oczekiwania.

To miło słyszeć.

Jeszcze zapytam o współpracę Wydziału Medycyny Weterynaryjnej i Nauk o Zwierzętach Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu z Lwowskim Narodowym Uniwersytetem Medycyny Weterynaryjnej i Biotechnologii im. S. Grzyckiego.

Uniwerystet jest nam bliski z różnych powodów historycznych i nie tylko. Warto pamiętać, że to jedna z najstarszych jednostek weterynaryjnych w Europie, z piękną tradycją i historią. Również dawny rektor Uniwersytetu Poznańskiego ś.p. profesor Stanisław Runge był wykładowcą Uniwerystetu Lwowskiego przez jakiś czas. Pewnie dzisiaj z uwagi na sytuację jaka panuje na Ukrainie ośrodek nie jest wystarczająco finansowany, ale i tak warto z nim współpracować. Spodziewamy się przyjazdu grupy studentów i chcielibyśmy tam wysłać naszych na praktyki zawodowe, między innymi dlatego, że na Ukrainie są prowadzone duże hodowle zwierząt i tamtejszy uniwersytet utrzymuje ścisłe kontakty z hodowcami nie tylko bydła, ale również trzody chlewnej. Pod koniec ubiegłego roku byliśmy z wizytą we Lwowie i spodziewamy się wkrótce rewizyty tamtejszego rektora. Podpisaliśmy porozumienie, które dotyczy głównie wymiany studenckiej. Niedawno odbyła się konferencja we Lwowie, nasi lekarze weterynarii brali w niej udział, także są zawiązywane kontakty również między naukowcami.

Jeszcze słówko o naszych projektach wspierających bazę dydaktyczną. Obecnie realizujemy ich osiem. Mamy spore dofinansowanie dotyczące np. histopatologii, które jest potrzebne na wyposażenie laboratorium, sprzęt, niezbędną aparaturę. Realizujemy też projekt upraktycznienia zajęć dydaktycznych na kierunku weterynaria, tak by nasi absolwenci byli dobrze przygotowani do wykonywania tego zawodu. 

Warto się tym pochwalić, to rzecz unikalna, ponieważ w tym obszarze jako Uczelnia zaczęliśmy szerzej funkcjonować w 2013 roku. To był pierwszy duży start, uruchamialiśmy wtedy studia anglojęzyczne, wówczas pozyskaliśmy pieniądze z funduszy unijnych na rozwój edukacyjny. Od tego czasu otworzył się worek obfitości, ponieważ co roku, we współpracy z Sekcją Funduszy Strukturalnych zdobywamy nowe projekty, równolegle prowadzimy ich kilka. W tej chwili mamy atrakcyjną ofertę wsparcia dla wszystkich kierunków studiów: biologii, weterynarii i zootechniki. Są podstawy do optymizmu. a

niedziela, 10 marzec 2019 22:22

Cyfrowa Szkoła to przełom w kształceniu

„Cyfrowa Szkoła Wielkopolsk@ 2020” to projekt Samorządu Województwa Wielkopolskiego realizowany przez Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli w Poznaniu, w ramach Wielkopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2014 – 2020 współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego. Beneficjentami jest ponad 11 000 uczniów i 5000 nauczycieli z 600 szkół z Wielkopolski. Jego głównym celem jest rozwój kompetencji cyfrowych zarówno nauczycieli jak i uczniów. W związku z projektem została zbudowana unikalna w skali kraju, regionalna sieć edukacyjna (Wielkopolska Sieć Edukacyjna) w oparciu o wojewódzką infrastrukturę teletechniczną i szerokopasmowy Internet. Przełomem będzie wybudowanie sieci Wi-Fi w 600 budynkach szkolnych (z 24 access pointami każda), należących do samorządów powiatowych i gminnych, umożliwiająca korzystanie z Internetu całej społeczności szkolnej.

Jesienią 2018 roku przeprowadzono szkolenia dla nauczycieli – opiekunów zespołów uczniowskich w następujących podprojektach: Uczniowskie Laboratoria Informatyczne, Ligi Przedmiotowe, Klasy Akademickie, Akademia Kształcenia Wyprzedzającego, Cyfrowa Dziecięca Encyklopedia Wielkopolski oraz Cyfrowa Mapa Dorzecza Warty. Szkolenia prowadzili opiekunowie dydaktyczni podprojektów, specjaliści do spraw szkoleń oraz inni eksperci. Miały one na celu wprowadzenie nauczycieli do pracy z poradnikiem dydaktycznym w ramach prowadzonego przez nich w szkole podprojektu edukacyjnego podczas zajęć pozalekcyjnych, oraz zwiększenie kompetencji w zakresie pracy z uczniem z wykorzystaniem technologii informacyjno-komunikacyjnej (TIK). Uczestnicy szkoleń otrzymali poradniki dydaktyczne przygotowane przez zespół naukowy Projektu „Cyfrowa Szkoła Wielkopolsk@ 2020”.

W październiku 2018 roku rozpoczęło się przekazywanie 8600 tabletów, 368 laptopów, 20 zestawów wideokonferencyjnych oraz specjalistycznego sprzętu do pracowni szkołom biorącym udział w tym projekcie. Zestawy wideokonferencyjne umożliwiają uczniom uczestniczenie w wykładach akademickich transmitowanych online. Podnosi to poziom kształcenia i otwiera nowe horyzonty edukacji młodzieży naszego regionu.

Narzędzia cyfrowe zostały uroczyście przekazane uczniom I Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Asnyka w Kaliszu oraz I Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Skłodowskiej-Curie w Ostrzeszowie, przez panią Marzenę Wodzińską – członka Zarządu Województwa Wielkopolskiego oraz pana Piotra Waśko – Wicedyrektora Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli w Poznaniu i dyrektora projektu „Cyfrowa Szkoła Wielkopolsk@ 2020”. W tych szkołach, podczas uroczystości wręczania sprzętu, realizowano transmisję na żywo przeprowadzaną z Biura Projektu w Poznaniu. Podczas transmisji opiekunowie dydaktyczni projektów edukacyjnych – dr Mariusz Menz oraz dr Anna Piesiak z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu – przybliżyli założenia i cele podprojektów „Klasy Akademickie” i „Cyfrowa Dziecięca Encyklopedia Wielkopolski”.

Uroczyste wręczenie sprzętu miało też miejsce w Liceum Ogólnokształcącym im. Powstańców Wielkopolskich w Tarnowie Podgórnym. Tablety i laptopy zostały przekazane na ręce pani Dyrektor Mirosławy Przyłudzkiej – Moryl przez panią Dorotę Kinal – Dyrektorkę Departamentu Edukacji i Nauki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego oraz pana Piotra Waśko.

Powyższe działania umożliwiły między innymi sprawne przeprowadzenie wykładów transmitowanych ze studia multimedialnego stworzonego w ramach projektu „Klasy Akademickie” i są częścią tego projektu. Do wygłoszenia wykładów zaproszeni zostali specjaliści i eksperci oraz autorytety naukowe z różnych dziedzin. Wykłady ruszyły w listopadzie 2018 roku i będą kontynuowane przez cały okres trwania projektu angażując czynnie 24 szkoły i około 600 uczniów z całej Wielkopolski.

W listopadzie 2018 roku Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli w Poznaniu zawarł porozumienie z Naukową Akademicką Siecią Komputerową (NASK) (operatorem Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej (OSE), dzięki któremu wszystkie szkoły biorące udział w projekcie „Cyfrowa Szkoła Wielkopolsk@ 2020” otrzymają zwrot części kosztów zakupu łącza transmisji danych, który jest niezbędny do udziału w projekcie. Zaplanowane jest to na pierwszą połowę 2019 roku. Ponadto porozumienia gwarantują, że NASK będzie odpowiedzialna także za monitorowanie Internetu w szkołach, dzięki czemu zwiększy zabezpieczenie szkół przed niepowołanymi treściami występującymi w ogólnodostępnym Internecie.

Warte uwagi

Organizujemy eventy firmowe

event1

Dom Wydawniczy Netter – wydawca magazynu Merkuriusz Polska prowadzi również działalność w obszarze organizowania konferencji, zjazdów, jubileuszy oraz „lecia” firm. Możemy pochwalić się ciekawymi rozwiązaniami, pełnym oddaniem w realizację danego projektu i fantazją. Najważniejszy dla nas jest zleceniodawca i to jemu służymy całą naszą wiedzą, dlatego uważamy, że warto być właśnie z nami.

Więcej…

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.