Z prorektorem Politechniki Poznańskiej profesorem Teofilem Jesionowskim rozmawia Maja Netter

Zacznijmy ogólnie. Jaka jest polityka polskich uczelni odnośnie współpracy międzynarodowej przede wszystkim chodzi o Politechnikę Poznańską. Wieloletnie uczelniane programy, dwustronne umowy prowadzone z kilkudziesięcioma uczelniami i instytucjami akademickimi w różnych krajach Europy i świata. Co to znaczy dla studentów?

Strategią Politechniki Poznańskiej jest włączanie studentów zagranicznych do procesu edukacji, głównie celem podnoszenia poziomu nauczania i kompetencji absolwentów. Nie zależy nam na kształceniu studentów zagranicznych w sensie li stricte komercyjnym, ale przede wszystkim celem nadrzędnym jest umożliwienie studentom polskim kształcenia w międzynarodowym środowiska zdobywania kompetencji międzykulturowych poprzez poznawanie innych obyczajów, kultur, religii, dzięki którym będzie im łatwiej pracować w międzynarodowych grupach czy zespołach. 

I w jaki sposób to się dzieje?

Nasi studenci studiują coraz częściej w języku angielskim, oferujemy sześć kierunków na poziomie inżynierskim i dwanaście kierunków na poziomie magisterskim czyli właściwie pokrywamy wszystkie obszary kształcenia technicznego, które są realizowane w naszej uczelni. Obecnie oferta edukacyjna zostaje poszerzona o kolejny nowy kierunek o nazwie Sztuczna Inteligencja – Artificial Intelligence i będzie to już siódmy na poziomie inżynierskim, a w niedalekiej przyszłości również magisterskim. Absolwenci PP pracując w przyszłości w międzynarodowych koncernach, bądź uczelniach, ławo zaimplementują te zdolności …ale myślę, że przede wszystkim zyskają umiejętność rozwiązywania problemów wynikających ze współpracy z partnerami z innych regionów na przykład Azji, Europy, Ameryki Północnej czy Południowej, bądź Afryki…

Jednym z ważniejszych obszarów naszej działalności będzie uruchomienie nowego projektu szkoły doktorskiej, realizowanej w pełni w języku angielskim. To bardzo dobry krok w realnym umiędzynarodowieniu najwyższego poziomu kształcenia z punktu widzenia kariery naukowej. Z pewnością naszym życzeniem jest aby trafili do niej najlepsi kandydaci, którzy będą zajmowali się nauką i jednocześnie zasilali potrzeby podmiotów zewnętrznych, w tym przedsiębiorstw innowacyjnych.

Nie zapominamy też o studentach zagranicznych, którzy pochodzą z ponad 60 krajów świata. Dział Edukacji Ustawicznej i Międzynarodowej PP podejmuje inicjatywy wspierające i ułatwiające im pobyt i integrację ze środowiskiem akademickim. Jednym z licznych przykładów może być comiesięczny cykl spotkań – „PP dookoła świata – Kawiarenka Międzykulturowa”. Spotkania opierają się na prezentacjach przygotowywanych przez studentów na wybrane tematy i mają na celu poszerzenie wiedzy dotyczącej Polski wśród studentów zagranicznych oraz dotyczącej również ich krajów pochodzenia. Ponadto organizowane są liczne wydarzenia związane z tzw. „Internacjonalizacją w domu” mające charakter szkoleniowy czy integracyjny budując tym samym pozytywną atmosferę w uczelni. 

Z kim Państwo współpracujecie, z jakimi uczelniami, konkretnie?

Nasza współpraca obejmuje kilkadziesiąt uczelni. Szczególnie efektywnie, kooperujemy z uczelniami z Francji i Niemiec, co wynika ze względów gospodarczych, jak i z tradycji, oraz z ośrodkami uniwersyteckimi w Danii. Wiele osób pracujących na naszej uczelni, uprzednio realizowało w tych krajach prace magisterskie, czy też doktorskie. Warto również wspomnieć o bardzo dobrej kooperacji z uniwersytetami w Finlandii i Szwecji w zakresie naukowo-badawczym, czy także wymiany studenckiej. Obecnie, koncentrujemy się na ośrodkach ukraińskich, głównie Politechnice Kijowskiej, która jest największą uczelnią w tym kraju oraz Politechnice Lwowsklej.
JM Rektor PP Profesor Tomasz Łodygowski został uhonorowany 15 kwietnia br. godnością Doktora Honoris Causa tejże uczelni, mającej najdłuższą tradycję w dziedzinie mechaniki i lotnictwa. Jej pracownikami byli Serhii P. Timoshenko, Ewgenii Paton, jak i oczywiście Igor Sikorsky – projektant helikopterów, a Dimitrii Mendelejew uczestniczył w egzaminach magisterskich. Z KPI realizujemy studia w ramach podwójnego dyplomowania w obszarze mechaniki i inżynierii biomedycznej. Z uniwersytetami z Francji (m.in. z Lille) prowadzimy program Engineering Management. Współpracujemy również z uczelnią w Valenciennes (UPHF) i uniwersytetem z Mons w Belgii w dziedzinie inżynierii transportu.

Jak to praktycznie wygląda?

Politechnika Poznańska zawiera nie tylko umowy w zakresie kształcenia w obszarze podwójnego dyplomowania, ale także realizuje umowy bilateralne w ramach programu ERASMUS+ KA 103 i KA 107. Obecnie posiadamy ponad 430 aktywnych umów, dzięki którym realizowana jest intensywna wymiana kadry, jak i studentów, umożliwiając doskonalenie kompetencji. Około 300 studentów rocznie wyjeżdża studiować za granicą, a czterystu przyjeżdża do naszego ośrodka, w ramach studiów pełnego cyklu lub wymiany częściowej. Podobnie kadra PP, zarówno dydaktyczna, jak i administracyjna, realizuje krótkie i dłuższe pobyty dydaktyczne i szkoleniowe, co przyczynia się do nawiązywania efektywnej współpracy międzynarodowej. Zależy nam, aby studenci, którzy przyjeżdżają do PP, mieli kompleksową, profesjonalną obsługę począwszy od zamieszkania w domu studenckim po pełną ofertę kształcenia w języku angielskim, żeby czuli się jak w domu. 

Czy państwo dążycie do internacjonalizacji studiów?

Generalnie tak, aczkolwiek zauważamy, iż rynek polski jest nieco zamknięty, wynika to z pewnych uwarunkowań geopolitycznych. Jednak świat dąży do globalizacji i do internacjonalizacji i taka też jest idea uniwersytetu. Nie wdajemy się w dywagacje polityczne, nie zajmujemy się innymi zagadnieniami – dalekimi od naszych kompetencji. Naszą troską natomiast jest wzrost poziomu intelektualnego i technicznego, zwłaszcza Polaków, ale i obywateli całego świata. 

Wspomniał pan o kadrze, proszę powiedzieć czy prelegenci i naukowcy z zagranicy przyjeżdżają na politechnikę? 

Uczelnia organizuje szereg konferencji o zasięgu międzynarodowym przykładowo ostatnio zorganizowane spotkanie zatytułowane: Seminar on internationalization: strategy and mission w ramach obchodów uroczystości z okazji 100-lecia wyższego szkolnictwa technicznego w Poznaniu. W wydarzeniu tym wzięło udział ponad 80 uczestników, z 15 krajów: Bośni i Hercegowiny, Chin, Danii, Francji, Grecji, Hiszpanii, Maroka, Niemiec, Peru, Portugalii, Tajwanu, Wielkiej Brytanii, Ukrainy, USA oraz z Włoch reprezentujących instytucje ściśle z nami współpracujące. 

Naszą kadrę reprezentują także naukowcy zagraniczni na stałe zatrudnieni w PP. Najbardziej spektakularnym przykładem są osiągnięcia profesora François Begiun z Francji, który pracuje w Politechnice Poznańskiej już od ponad piętnastu lat. Odnosi największe sukcesy jakie może zdobywać naukowiec, z bardzo dobrą publikowalnością w najlepszych czasopismach, efektywnością w aplikowaniu o projekty badawcze czy w innych obszarach – na przykład w kształceniu kadry. Oczywiście legitymuje się ogromną cytowalnością swoich prac. Co istotnie wpływa na reputację naszej Uczelni. Zbudował tu silny zespół badawczy, skutecznie rozwija umiędzynarodowienie włączając post-doców i doktorantów z zagranicy do swojego programu badawczego.

Czy to jest taki rodzynek? (śmiech)

Jest jeszcze parę innych rodzynków… (śmiech), ale już serio muszę wymienić profesora Gerharda Webera z Niemiec, który pracuje na Wydziale Inżynierii Zarządzania. Przyjeżdżają też inni naukowcy celem prezentacji wykładów czy prowadzenia zajęć seminaryjnych. Chciałbym ponadto wspomnieć o mojej wieloletniej współpracy z prof. Hermanem Ehrlichem z TU Bergakademie Freiberg, która generuje wspólne prace doktorskie (kilku wspólnie wypromowanych doktorów, wszyscy z wyróżnieniem), jak i kilkadziesiąt publikacji naukowych o dużym oddziaływaniu. Kolejny przykład to efektywne współdziałanie z prof. A. Meyer i M. Pinelo z DTU, z renomowanego ośródka z Danii. Przytoczone przykłady nie wyczerpują naszych relacji z licznymi zagranicznymi uniwersytetami czy instytucjami.

Czy państwo nie obawiacie się pewnego wypływu wiedzy wynikającej ze studiów? 

Myślę, że nie. Obecnie publikowanie rezultatów to najbardziej efektywny sposób dzielenie się wiedzą. Trendy, w pewnym sensie, narzucają obowiązek wydawanie prac w systemie open access, jest to związane ze źródłem dotacji – środki publiczne. W przyszłości ta koncepcja będzie według mojej wiedzy dominować. Ta idea ma pewne mankamenty. Wiadomym jest, że w pierwszej kolejności powinniśmy patentować nasze odkrycia, a później publikować rezultaty badań, aczkolwiek to pragmatycznie realizują duże koncerny z dużymi budżetami. Od uczelni czasami wymaga się bezpośrednich rozwiązań technicznych. To nie jest tak, że uczelnia da pełne rozwiązanie, tu potrzeba kooperacji z przemysłem i gentlemeńskiej realnej współpracy partnerskiej, synergizmu działań, by przemysł i uczelnia mogły asygnować pewne środki, a następnie wpólnie zdobywać komercyjny rynek. 

Czy nie jest Pan zbytnim optymistą, ja bym na gentlemeńskie umowy w takich przypadkach nie liczyła…

Przemysł jest rzeczywiście nastawiony na zysk, aczkolwiek uważam, że jest to troszeczkę polskie myślenie. Miałem okazję być np. stypendystą we Francji, gdzie firmy francuskie, holenderskie, czy duńskie już w latach dziewięćdziesiątych poprzedniego wieku zlecały badania uczelniom i pośrednio studentom. W tym celu były zawierane umowy poufności a wieloletnia współpraca dawała i nadal daje możliwość osiągnięcia wspólnych zysków. Niemniej jednak współpracujemy obecnie – efektywnie i na partnerskich zasadach – np. z firmą Volkswagen Poznań, GaxoSmithKline Pharmaceuticals, Solaris Bus & Coach czy z wieloma innymi, z którymi realizujemy ambitne projekty. Więc jeżeli uczelnia ma też z tego profity, np. przez to, że nasi studenci znajdują zatrudnienie w tych firmach to jest to dla nas istotna wartość. 

Na ile zmieniają się programy nauczania jeżeli chodzi o dostosowanie się do rynku.

Dzieje się to w sposób niemal ciągły: studia dualne, anglojęzyczne wynikają z potrzeb runku.

Uruchomiliśmy ostatnio wiele nowoczesnych kierunków studiów, m.in. anglojęzyczny kierunek w obszarze zrównoważonego budownictwa tj. Sustainable Building Engineering, nowe rozwiązania dedykowane budownictwu i dziedzinom pokrewnym. Zainicjowaliśmy także kierunek, polskojęzyczny Inżynierię Farmaceutyczną, związaną z rynkiem wielkopolskim, w celu zasilenia międzynarodowych koncernów farmaceutycznych i kosmetycznych m.in. GlaxoSmithKline Pharamceuticals, Nivea, Beiersdorf Manufacturing Poznań, Biofarm. Warto nadmienić, że nasi absolwenci znajdują pracę w niemal 100%. Jest to dla nas bardzo ważne. Zajmujemy od wielu, wielu lat istotne miejsce na tzw. podium wspólnie z Politechniką Warszawską i Politechniką Gdańską wyrażone ilością kandydatów na jedno oferowane miejsce. Jesteśmy z tego bardzo dumni. To dobitnie świadczy o wysokim potencjale Politechniki Poznańskiej.

Rozwój kontaktów miedzy uczelnią a światem biznesu, organizowanie staży, praktyk, o czym pan już wspominał, czy to jest priorytet?

Bardzo ważne jest aby studenci realizowali praktykę zawodową. Są zobligowani, żeby w okresie studiów pierwszego i drugiego stopnia odbyć minimum dwie praktyki czy staże. Istnieje coraz więcej projektów z tym związanych. Biuro Praktyk i Karier PP zajmuje się tymi kwestiami. Mamy liczne kontakty z przemysłem, prowadzimy projekty i inicjatywy, w które włączani są studenci. Wspólnie z jednostkami przemysłowymi realizujemy również studia praktyczne m.in. ze wspomnianym już Volkswagenem. To niezwykle istotne, iż część osób kształcona jest w programie dualnym.

Stypendystka Jagoda Gregulska, która wygrała w konkursie ogłoszonym z okazji 20-lecia programu Erasmus +, tak pisze o studiach poza granicami kraju: „ nauczyły mnie elastyczności w patrzeniu na politykę. Europa nie jest skończonym projektem. Jest raczej fascynującym procesem. Aby ją zrozumieć i współkształtować trzeba mieć również odwagę w postrzeganiu jej taką, jaką jest w rzeczywistości.” Czy studenci powracający z takiego pobytu, wracają z bardziej dojrzałym światopoglądem? 

Zdecydowanie tak. Nie boją się wyzwań, nie ma przed nimi barier. Wyjazd za granicę w czasach tak zwanej „żelaznej kurtyny”– był bardzo trudny, a bariery wydawały się nie do pokonania. Sam miałem okazję wyjechać na pierwszy taki staż „wieki” temu. Obecnie Unia Europejska daje liczne możliwości, choć ubolewam, że nie konkuruje tak silnie i nie jest tak spójna, jak powinna. Jest to jednak bardzo ważna inicjatywa aby integrować liczne narody. Czasami zapominamy jaki był początek tworzenia Unii i jej strategiczne idee…

...oni zapominają, a my pamiętamy… (śmiech)

…pamiętamy, a politycy zapominają (śmiech). Więc bardzo dobrze, że młodzież wyjeżdża, chce zdobywać świat, jest to wartość dodana. Kiedy moi współpracownicy wyjeżdżają na różne stypendia, czy to do USA, czy krajów europejskich zupełnie inaczej postrzegają wyzwania, nie tylko naukowe, ale również kulturowe, obyczajowe. Później to oni szybko stają się „pomostami” czy ambasadorami tej współpracy. Myślę, że te uczelnie, które mają wskaźniki umiędzynarodowienia na poziomie 50% zyskują najwięcej. Stają się uczelniami bardziej otwartymi. To jest droga do budowania prawdziwego Uniwersytetu…

Czy chciałby Pan coś dodać?

Tak, moim marzeniem jest, by zwiększyła się mobilność pracowników – szczególnie młodych. Mamy nowe możliwości, m.in. Narodową Agencję Wymiany Akademickiej, która wspiera wyjazdy zagraniczne i inicjatywy międzynarodowej współpracy. Niestety zarówno ilość studentów, jak i młodych pracowników korzystających z tych ofert jest ciągle zbyt niska. Ofertę stanowią także bardzo prestiżowe stypendia Fundacji Fulbrighta czy Fundacji von Humboldta. Po ich zrealizowaniu można bez żadnych kompleksów budować własne zespoły badawcze w Polsce. Pragnę także nadmienić, że najistotniejszy w rozwoju społeczeństwa jest wysoki poziom edukacji, ale by go osiągnąć wymagane są pragmatyzm i konsekwencja, ponadto długoletnia strategia i wizja. Te aspekty przyświecają naszej codziennej, uniwersyteckiej pracy.

czwartek, 27 czerwiec 2019 23:02

W stylu „belle epoque”

Wywiad z prof. dr. hab. Markiem Figlerowiczem, dyrektorem Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN

Centrum Innowacyjności i Edukacji Społecznej – ścisłe i efektywne powiązanie badań podstawowych z innowacyjną działalnością i popularyzacją nauki 

Panie Profesorze spotykamy się dziś, aby porozmawiać o planach związanych z urokliwym obiektem położonym przy ul. Wieniawskiego, który obecnie jest w dość opłakanym stanie...

Z dziekanem Wydziału Biologii UAM, prof. dr. hab. Przemysławem Wojtaszkiem, z kierownik studiów doktoranckich, prof. UAM dr. hab. Agnieszką Ludwików i z prodziekanem ds. rozwoju, dr. hab. Markiem Kasprowiczem, rozmawia Mariola Zdancewicz

Znajdujemy się w momencie, kiedy mamy niewątpliwą okazję i szczęście rozmawiać o stuleciu Uniwersytetu Poznańskiego, o stuleciu odzyskania przez Wielkopolskę niepodległości i o włączaniu jej w krąg dzielnic stanowiących o Polsce. 

Czym jest znaczenie historyczne? Co to znaczy „mieć historię”?

czwartek, 27 czerwiec 2019 23:00

Wielka Gala za nami

Zakończyła się trzynasta edycja konkursu Art of Packaging pod hasłem New Generation Packaging – Opakwania Nowej Generacji. Podczas uroczystej gali, która odbyła się w Sali Ziemi na Międzynarodowych Targach Poznańskich, wyłoniono Perłę Wśród Opakowań, a także przyznano wiele innych, prestiżowych nagród i wyróżnień. Jak co roku, wydarzenie było okazją do spotkania przedstawicieli branży opakowaniowej z Polski i Europy. Nie zabrakło emocji, wzruszeń i zaskoczenia wśród nominowanych. W tym roku zgłoszono ponad pół tysiąca prac, a wszystkie nadesłane projekty były na wysokim poziomie. Warto zaznaczyć, że zwycięzcy Art of Packaging są automatycznie nominowani do światowej nagrody na najlepsze opakowanie w konkursie World Packaging Organization w USA.

Zwycięzcą w kategorii Professional zostało opakowanie Winter Collection zgłoszone przez firmę Dekorglass Działdowo. Inspiracją dla luksusowej kolekcji opakowań dla produktów alkoholowych było malarstwo Mariusza Kałkowskiego. Za sprawą innowacyjnej techniki atramentowej uzyskano efekt tekstury – malowania pędzlem na płótnie. Na dekorację składał się nadruk cyfrowy 3D, hot stamping oraz sitodruk. 

Wśród debiutantów statuetkę Perły Wśród Opakowań otrzymało opakowanie Mãori, którego autorem jest Maciej Jander. Projekt nawiązuje do „Kamieni Aleksandra” – alegorii życia, cztery opakowania i cztery razy więcej emocji podczas odkrywania kosmetyków aromaterapeutycznych.

Tymczasem nagrodę Golden Pixel, przyznawaną za najlepiej wydrukowany i uszlachetniony produkt, otrzymało opakowanie Ale Browar zgłoszone przez firmę Eticod. 

Wyróżnienie Przewodniczącej Jury otrzymał projekt Nestle Lion wyprodukowany przez firmę TFP Grafika. Na uwagę zasłużyła też seria opakowań Wines of the World zaprojektowana przez Monikę Skrzelę.

Całość Gali uświetnił wyjątkowy mapping przygotowany przez firmę Clockwork, który odbył się na tysiącach kartonowych pudeł dostarczonych przez firmę Aquila. 

Należy podkreślić, iż Gala była również doskonałą okazją do wymiany kontaktów biznesowych oraz spotkania młodych projektantów z potencjalnymi pracodawcami. Nie dziwi więc fakt dużej frekwencji. Nie zabrakło też przedstawicieli największych producentów opakowań.

Pojawiły się także niespodzianki. Przyznany został srebrny medal Labor Omnia Vincit za krzewienie pracy organicznej dla Pani Konsul Honorowej Republiki Austrii, Prezesa firmy European Media Group oraz Organizatorki Konkursu Art of Packaging Izabeli E. Seidl-Kwiatkowskiej przez Towarzystwo im. Hipolita Cegielskiego.

Patronat honorowy nad konkursem objęli Marszałek Województwa Wielkopolskiego Marek Woźniak, miasto Poznań oraz powiat poznański. Mecenat Kulturalny nad Art of Packaging objęła firma Rosenthal. Organizatorem konkursu, jak co roku, był magazyn Packaging Polska.

 Z dr hab. Jarosławem Szabanem o historii jednego z najstarszych wydziałów Uniwersytetu Przyrodniczego rozmawia Viola Ordon

Wydział Rolniczo-Leśny – bo tak wówczas się nazywał, powstał w roku 1919. I tutaj warto wrócić do historii, ponieważ należałoby się zastanowić jak to się stało, że w Wielkopolsce, która nie była rejonem o dużej lesistości – powstał Wydział Leśny. Musimy się cofnąć do początków XIX wieku. 

 To wówczas grupa światłych ludzi próbowała utworzyć uczelnię leśną w Wielkopolsce. To się w pewnym sensie ziściło, nie powstała wprawdzie uczelnia, ale Wydział Leśny przy powołanym do życia sześć lat wcześniej Centralnym Towarzystwie Gospodarczym. W 1866 r. w historycznym Bazarze w Poznaniu zebrali się leśnicy i ziemianie wykształceni na zagranicznych uczelniach a przywitał wszystkich Hipolit Trąmpczyński, który zwrócił się do zebranych tymi słowy: „cieszę się, że mogłem dożyć tej chwili, że wszyscy tutaj się spotkaliśmy i że możemy wspólnie coś zrobić”. To była grupa, która miała na celu podniesienie kultury leśnej w Wielkopolsce. I tak 21 listopada 1870 roku staraniami Augusta hr. Cieszkowskiego powstała w Żabikowie Szkoła Rolnicza im. Haliny a przy niej mały oddział leśny. Wkrótce szkołę przemianowano na Wyższą Szkołę Rolniczą im. Haliny. Zebrano w niej wykształconych leśników i rozpoczęto kształcenie kadr leśnych, głównie Polaków. Szkoła została szybko zamknięta przez władze pruskie, ale dążenia do utworzenia studiów leśnych w Wielkopolsce cały czas trwały. 

czwartek, 27 czerwiec 2019 22:58

Poznański street-art

O zbiórce

Trzy lata temu wpadłem na pomysł, żeby wydać dość nietypowy przewodnik, który pozwoliłby odkryć nieoczywisty Poznań – pełen kolorowych murali, ukrytych pod tynkiem starych napisów oraz pięknych neonów. Sądząc po szybko znikających nakładach (łącznie aż 30 tys!) mogę śmiało stwierdzić, że pomysł przypadł do gustu zarówno poznaniakom, jak i turystom. Dwie edycje mapy udało wydać się dzięki wsparciu miasta – trzecią edycję chciałbym wydać z Wami!

By projekt mógł zmaterializować się w postaci poręcznej mapy potrzebne nam jest Wasze finansowe wsparcie. Kwota 4500 zł pozwoli nam wydrukować mapę w nakładzie 5 tys. egzemplarzy.

Projekt wsparli m.in Filip Czekała (autor książek o Poznaniu, dziennikarz tvn24.pl), Marianna Krupa (poznanianka z wyboru, Head of Content w MaxROY.agency, trener Content Marketingu w SprawnyMarketing.pl), Katarzyna Kajdasz (redaktora, dziennikarka Radio Eska Poznań), Marcin Grześkowiak(miłośnik współczesnego i starego Poznania, pasjonat neonów i ich historii, założyciel strony „Neony Poznania”), Maciej Krajewski vel Łazęga poznański, Joanna Pańczak (Fundacja Malta, współautorka projektu wielkoformatowych wierszy na murach pt. „Poezja jest tym, co rodzi się z życia”), Natalia Mazur (dziennikarka Gazeta Wyborcza Poznań).

Bezpłatna mapa dostępna będzie od połowy lipca w Centrum Informacji Kulturalnej i Turystycznej a także w centrach kultury, bibliotekach, klubach, galeriach i kinach studyjnych w Poznaniu.

O projekcie „Z bliska / Z daleka”: 

Poznański street-art ma wiele twarzy – obok wielkoformatowych prac międzynarodowych artystów, znajdziemy również skromniejsze (ale równie ciekawe!) realizacje lokalnych twórców oraz mieszkańców ukryte w bramach, podwórkach, uliczkach. Piękno neonowych szyldów odkryjemy wyłącznie po zmroku, a poszukiwanie starych napisów (wyblakłych, ukrytych pod warstwą tynku) to prawdziwe ćwiczenia z uważności. Ale z pewnością warto!

Chcemy zachęcić mieszkańców i turystów by zeszli z utartych szlaków, zabłądzili i tym samym odkryli zupełnie nowe oblicze miasta – bez biletów wstępu czy kolejek. Niech publikacja „Z bliska / Z daleka” stanie się dla Was pretekstem, by… zgubić się w mieście.

W aktualnej wersji mapy znajdziecie aż 74 powody by wyjść z domu i odkryć zupełnie nowe oblicze Poznania. Do zobaczenia na szlaku!

Mapa Z Bliska / Z Daleka to pierwsza tego typu inicjatywa w Polsce, w ramach której zebrane i opisane zostały murale, graffiti, neony i typografia Poznania.

 

Więcej na temat projektu:
www.zbliskazdaleka.wordpress.com

czwartek, 27 czerwiec 2019 22:57

Z umiarkowanym optymizmem...

Z prezesem firmy OPAL panem Ryszardem Szulcem rozmawiała Merkuriusz

Mówi się, że ten rok będzie wyzwaniem dla branży budowlanej...tymczasem branża idzie do przodu...Rozkręcają się projekty infrastrukturalne finansowane z Funduszy Unijnych. Samorządy też będą więcej wydawać. Co to oznacza?

Mówimy o prognozach dla branży budowlanej w bieżącym roku. Sytuacja na rynku budowlanym w ubiegłym roku spowodowała problemy finasowe dla wielu firm, ze względu na duże podwyżki, zarówno cen materiałów jak i robocizny. Szczególnie ma to miejsce na budowach, gdzie rąk do pracy stale brakuje. Tegoroczne wyzwanie polega na uporaniu się z tym problemem. Odnoszę wrażenie, że rynek zaczyna się stabilizować, ale co może się jeszcze wydarzyć w tym roku, tego nikt nie jest w stanie przewidzieć Zastanawiam się czy brexit będzie miał bezpośredni wpływ na gospodarkę naszych rodzimych firm.Wiem z własnego doświadczenia, że eksport na rynek brytyjski, wygląda w tej chwili tak, że wstrzymywane są decyzje zleceń na przykład dla naszej firmy. Powodem jest nieprzewidywalność brytyjskiego rynku.

To może dwa słowa o brexicie...

Jako przedsiębiorca uważam, że należy tego uniknąć. Myślę, że takie rozwiązanie również dla Brytyjczyków byłoby najlepsze. 

Nie brakuje pesymistów, którzy wieszczą upadki firm...? 

Jest to naturalne...Zeszłoroczna analiza rynku wykazała, że zatory płatnicze są dla firm budowlanych najbardziej dotkliwe. Zwiększyła się liczba niewypłacalnych przedsiębiorstw i bankructw firm w porównaniu z rokiem 2017. To jednak jeszcze nie świadczy o załamaniu na rynku.

Czy dotyczy to mniejszych firm, czy również większych?

Duże firmy, również mają problemy, ze względu na to, że w okresie ostatnich dwóch, trzech lat popodpisywały kubaturowe kontrakty na poziomie cen z lat poprzednich. To co nastapiło na rynku budowlanym w ubiegłym roku, ma duży wpływ na to, co dzieje się dzisiaj i ma się nijak do podpisanych wcześniej kontraktów. Jeżeli duże firmy mają problemy, to małe obligatoryjnie też... z różnym skutkiem. Być może, ileś firm upadnie, głównie przez kłopoty z regulowaniem płatności przez zleceniodawców, co firma OPAL również odczuła,ale – odpukać – sytuację finansową mamy dobrą.

W analizie sektora przedsiębiorstw przygotowanej przez Narodowy Bank Polski stwierdza się, że w branży budowlanej pracownicy najmocniej naciskają na podwyżki...

Rzeczywiście tego typu sytuacja ma miejsce. Tak było również w przypadku naszej firmy. OPAL wykonywał montaż na budowie i wynajmowaliśmy firmy podwykonawcze, to właśnie tam w tej grupie odczuliśmy znacząco naciski płacowe. Dochodziło do sytuacji, że musieliśmy podwyższać do 100% robociznę w stosunku do tego, co mieliśmy przewidziane w budżetach przy wygranych kontraktach. Niestety, takie były w ubiegłym roku realia. Mam nadzieję, że w tym roku sytuacja się ustabilizuje. 

GUS w grudniu ubiegłego roku podaje, że poprawę koniuktury – sygnalizuje 11,9% przesiębiorstw budowlanych, a pogorszenie nieco więcej 18,5%. Pomimo tych prognoz ogólnie dobrych, większość jednak obawia się, że będzie gorszy rynek... 

Zaczynają być odczuwalne symptomy zmniejszenia ilości inwestycji na rynku. A jeżeli tak, to możliwości realizacji będą mniejsze przy tej ilości firm. A to z kolei wpłynie na pogorszenie koniuktury, będzie mniej ofert na rynku, co spowoduje zaniżanie cen. Konsekwencją będzie to, że wiele przedsiębiorstw odczuje pogorszenie rentowności. 

A jednak ostatnie tygodnie są pełne wiadomości o dużym popycie na wykonanie inwestycji budowlanych?

Ilość potencjalnych inwestycji jest znacząca. Natomiast znam przypadki inwestorów, którzy po rozeznaniu rynku pod względem cen, wstrzymują lub wycofują się z przedsięwzięcia. Firmy budowlane liczą na poprawę sytuacji, jednak ponad połowa z nich ma faktury niezapłacone powyżej 60 dni. Oznacza to niemożność regulowania swoich bieżących zobowiązań.

Myśli pan, że to dotyczy inwestycji z kapitałem zagranicznym?

Dotyczy to zarówno inwestorów zachodnich jak i polskich. Znam przypadki, gdzie miały ruszyć budowy, a nie ruszą ze względu na znaczący wzrost cen.(na przyklad?) Początek tegorocznego sezonu już zaowocował zwyżką cen na materiały budowlane. Widać to również w budżetówce, gdzie przewidziane pieniądze są o 40-50% niższe niż ofertowane przez potencjalnych wykonawców. 

Ale gołym okiem widać, że się dużo buduje...

Tak, buduje się...

czwartek, 27 czerwiec 2019 22:56

Ale F-16 nie leciały

Z dowódcą 31. Bazy Lotnictwa Taktycznego pułkownikiem Rafałem Zadenckim rozmawia Mariola Zdancewicz

Panie pułkowniku obchodzimy stulecie polskich sił zbrojnych. Jak to wygląda u Państwa?

Obchody stulecia polskiego lotnictwa rozpoczęliśmy w ubiegłym roku. Zorganizowaliśmy między innymi jedno z największych ćwiczeń w Europie i Air Show na Ławicy. W styczniu, odbyły się też duże obchody na poznańskim lotnisku połączone z uroczystościami w centrum miasta. Poprzez takie wydarzenia „niezmilitaryzowana” część społeczeństwa mogła bezpośrednio obcować z lotnictwem. Jak co roku organizujemy również imprezy dla dzieci czy grup, które odwiedzają naszą bazę i informujemy,opowiadamy o naszej historii. 

Ale F-16 nie leciały?

Niestety, tutaj pogoda jest wykładnikiem, nie święto. Bezpieczeństwo jest najważniejsze. 

...tak dopytuje, bo lubię ten ryk silników, specyficzny zapach paliwa... i cuda na niebie...

U podstaw tej rocznicy leży bitwa o Ławicę, jedna z ważniejszych w powstaniu...

To było duże osiągnięcie, ponieważ dzięki jednej bitwie i dwóm dobrze zorganizowanym akcjom, zdobyliśmy około trzystu samolotów. Ma to wymiar dwustronny. Raz, osłabiliśmy potencjał nieprzyjaciela, dwa, maszyny które przejęliśmy wzbogaciły nasze lotnictwo no i był to największy łup wojenny w historii Polski, wart tak naprawdę, około 200 mln marek niemieckich. Dla tych którzy lubią pogrzebać w historii później... de facto tymi samolotami zaatakowaliśmy przeciwnika...

...myśli Pan o 20 roku?

Tak. Rozpędzili konną armię Budionnego. 

Czy można znaleźć jakieś podobieństwa pomiędzy formacjami sprzed 100 lat i dzisiaj?

Przede wszystkim wśród sojuszników. W tamtych latach nasze lotnictwo wspierali ochotnicy ze Stanów Zjednoczonych.( dokładnie kiedy? Proszę dopisać) Było kilku pilotów, którzy jeszcze pamiętali nasz wkład w walkę o niepodległość Ameryki chodzi o kościuszkowców. Mając to na uwadze chcieli się odwdzięczyć. Wykonywali loty w naszych eskadrach, które wówczas stacjonowały na Ławicy. Zarówno wtedy i teraz, kiedy budujemy nowy sojusz ze Stanami i ma to podobny wymiar.

To niesamowite.... Myślałam, że powie Pan, że to taka sama determinacja jak kiedyś i patriotyzm.

To na pewno. 

Minęło 12 lat od pojawienia się F-16 w Polsce. Przypomnijmy w jakim celu zostały sprowadzone?

Pierwsze F-16 wylądowały właśnie tutaj, w 31 Bazie w Poznańskch Krzesinach. Dlaczego? 

Wtedy nasza flota powietrzna była przestarzała. Wykonywaliśmy zadania i szkolenia na postradzieckich 50-letnich samolotach. Ostatnie – w naszej nomenklaturze – zostały uziemnione w 2003 roku. Nie mieliśmy wyjścia, musieliśmy zakupić nową platformę. Decyzją przełożonych został wybrany samolot F-16. Zawsze powtarzamy, że to nie był zakup samolotu, ale całego systemu. Bezpieczeństwo naszego kraju bardzo wzrosło.

...F-16 to w amerykańskiej armii już starszy typ. Nowsze to F-26 i dalej? Czy się nie mylę?

Oraz F-32 i F-35.

Jaka jest skala różnic między tymi samolotami?

Samoloty jako platforma, klasyfikowane są do generacji. Generacja to coś, co opisuje sposób użycia samolotu czy platformy. Sięgając wstecz posiadaliśmy samoloty drugiej, trzeciej, teraz F-16 jest czwartej generacji. Samoloty F-32 i F-35 to piąta generacja. Sposób ich użycia czy to w konflikcie zbrojnym czy w obronności kraju diametralnie się zmienia.Wyposażenie które posiada, inaczej współpracuje ze środkami łączności, naprowadzania, zmienia się jego przeznaczenie. Na pewno jest to bardzo duży skok jeśli chodzi o technikę, zastosowanie. Jest to nowość.

Na którą na razie nas pewnie nie stać?

Tego nie mogę ocenić. Wiemy się, że na obronności nie powinno się oszczędzać, ani ograniczać środków. My, jesteśmy tylko użytkownikami, wykonujemy rozkazy.

Mówił Pan, że generacja „F” zmienia swoje przeznaczenie. Może Pan powiedzieć w jaki sposób?

Samolot F-16 jest przeznaczony do zwalczania celów powietrznych, nawodnych, do niszczenia żywej, opancerzonej siły. Tamten samolot nie ma takiego przeznaczenia, jest ukierunkowany na jedno, czy dwa rodzaje zadań, które skrupulatnie wypełnia.

W jakich najważniejszych misjach, w tym zagranicznych braliście Państwo udział?

Będąc członkiem NATO od kilku lat pełnimy misję obrony powietrznej krajów należących do sojuszu. Poważną misją był PKW Kuwejt. Wykonywaliśmy zadania przeciwko koalicji ISIS.

Z jakim skutkiem?

Z oczekiwanym. Po wykonanych zadaniach uzyskaliśmy bardzo wysokie noty od naszych sojuszników. Dzięki temu na pewno zapisaliśmy się w historii, która doprowadziła do pokonanania Państwa Islamskiego.

Między innymi stoicie Państwo również na straży granic przestrzeni powietrznej Polski. Mówi się, że te granice są naruszane codziennie, między innymi przez Rosjan. Czy to prawda?

Nie możemy powiedzieć, że są naruszane. Bronimy tego, żeby żaden obcy statek powietrzny nie wleciał w naszą przestrzeń powietrzną. Są tak zwane wody międzyterytorialne nad którymi może latać każdy rodzaj samolotu z różnych państw. Naszym zadaniem jest być w gotowości, czasami również dyżurujemy w powietrzu. Często gdy samoloty znajdują się za blisko wykonujemy loty zapobiegawcze. Czasami jesteśmy wzywani do sprawdzenia samolotów cywilnych gdy mają jakiś problem, czy to z łącznością czy systemami nawigującymi. Był też przypadek, że cywilny statek powietrzny nie był przekonany o prawidłowości wypuszczenia podwozia – do takiej pomocy także służy nasz dyżur. Przypominam, że działamy również w czasie pokoju. 

Pamięta Pan taki wypadek gdy Turcy zestrzelili rosyjski samolot, który naruszył ich przestrzeń? Czy to było zasadne czy nie? Mnie się wydaje, że jak najbardziej...

Trudno mi oceniać. Znamy ten przypadek tylko z mediów. Oczywiście, obie strony mówiły, że to one mają rację. Nie jestem w stanie ocenić jaka dokładnie była sytuacja i co się stało.

Panie pułkowniku podobno nie wyobraża Pan sobie lotu bez swojego Cook’era...Kim jest Cooker?

Myślę, że nie tylko ja, ale wszyscy piloci mamy od pewnego czasu callsingi, które wykorzystujemy w lotach. Callsing, to nazwisko – pseudonim przydzielony pilotowi. Posługujemy się nim głównie do łączności radiowej. Każdy ma historię przydzieloną callsingowi, i proszę mi wierzyć nie wzięły się one znikąd. To jest najlepszy system rozpoznawania się w powietrzu. Wszystkie samoloty wyglądają tak samo, piloci w kabinach również...

Czyli Cooker to Pan w locie..

 Pan jako dowódca nie ma specjalnie oznaczonego samolotu?

No właśnie nie.

 A dlaczego? Kiedyś tak było...

To były samoloty bardzo zasłużonych pilotów, którzy wykonywali szczególne zadania, albo loty pokazowe. Nie znaczy to jednak, że były one przydzielone do danego pilota. Nie ma bardziej przejrzystego systemu wywoływania się w powietrzu, cyfry się czasami mylą, polskie zwroty mają wiele różnych znaczeń, natomiast callsingi są specjalnie wybierane.

Może Pan przybliżyć zasadę podczas wykonywania lotów bojowych, którą nazywacie Państwo złotą? 

O takiej nie słyszałem. Jest kilka niepisanych zasad. Na przykład, że przed lotem nie czyści się butów. Niektórzy zapuszczają przez dwa dni wąsa. ( śmiech!)

 Jakie są zadania i cele Bazy Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach.

31 Baza w Krzesinach ma zadania podzielone na dwie części. Pierwsza, szkoleniowa, której głównym zadaniem jest szkolenie lotnicze i ma swoje podzadania takie jak pełnienie dyżurów, szkolenie młodych pilotów, jak również wykonywanie obsługi i zabezpieczenie szkoleń na ziemi. Jesteśmy także oddziałem obsługi gospodarczej. To znaczy, że zapewniamy finansowanie, logistykę i elementy szkolenia na rzecz innych jednostek wojskowych, niekoniecznie związanych z lotnictwem. Wykonujemy również obsługę prawną innych, mniejszych jednostek, które w swoich zasobach nie posiadają struktur, które takie usługi wykonywałyby na własną korzyść.

Jest Pan dowódcą. Proszę powiedzieć jak Pan postrzega swoją funkcję?

Na pewno jest to jedna z najbardziej odpowiedzialnych funkcji w mojej karierze. Często rozmawiałem ze swoimi starszymi kolegami, którzy są już na wyższych szczeblach i oni również twierdzą, że jednym z trudniejszych stanowisk jest dowodzenie bazą lotniczą. Jest to przede wszystkim jedna z większych jednostek w siłach wojskowych, zarówno jeśli chodzi o teren, ludzi, jak również o wyposażenie. Bycie dowódcą to funkcja obarczona dużą odpowiedzialnością finansową, cywilno-prawno, moralną jak i odpowiedzialnością za poziom wyszkolenia i bezpieczeństwo całego personelu.

Jakie są Pana spostrzeżenia dotyczące rozwoju lotnictwa wojskowego w Polsce i na świecie?

Obserwując rozwój widać, że kraje rozwijają swoje siły powietrzne w podobnym kierunku i systemie. Przechodzą na wyższy etap posiadania coraz większego samolotu oraz platformy. W grę wchodzą zakupy lepszego uzbrojenia, bardziej precyzyjnego, do tego dąży każdy kraj, Polska również.

Uważam, że decyzja o zakupie platformy i systemu F-16 na początku lat dwutysięcznych była bardzo dobra i szybko przyniosła efekty. Kupiliśmy nie tylko samolot, ale także uzbrojenie, system szkolenia, plan infrastruktury, szkolenie personelu naziemnego, nie tylko w kraju ale i za granicą, dlatego szybko doszliśmy do poziomu, który od dwudziestu, trzydziestu lat posiadają kraje zachodnie.

Nieco ogólnie zapytam, co Pan myśli o ekspansji w świecie? Jak twygląda? Na czym się w tej chwili opiera?

Pytanie chcę uzasadnić tezą, że podobno następna wojna odbędzie się w powietrzu...

Trudno spekulować. Na pewno patrząc na ostatnie konflikty i wojny lotnictwo odegrało jedną z najważniejszych ról, ale przede wszystkim zostało użyte jako pierwsze. 

Ma Pan na myśli II wojnę światową?

Myślę także o konflikcie w Zatoce Perskiej i o ostatnich konfliktach w Syrii, czy ogólnie na Bliskim Wschodzie. Lotnictwo jest priorytetowe jeśli chodzi o użycie.Myślę, że tutaj się dużo nie zmieni. Bez tej dominacji żaden inny rodzaj sił zbrojnych nie rozpocznie działań. 

Jak wyglądamy na tym tle?

Oceniając systemy i program F-16 bardzo dobrze, także myślę, że pani czytelnicy mogą czuć się bezpieczni

Pilotom przed startem życzy się szcześliwego lotu i lądowania. Czy zdarzyło się kiedyś inaczej?

W historii bazy nie, w historii pułku zdarzyło się. Jestem tutaj od 1995 roku i podczas szkolenia na F-16 odpukać, nic takiego nie miało miejsca. Tego byśmy sobie życzyli na następne lata.

czwartek, 27 czerwiec 2019 22:55

Ranga sukcesu w prestiżowym CEESAR AWARDS

Z Prezesem Portu Lotniczego Poznań-Ławica Mariuszem Wiatrowskim rozmawia Maja Netter

19 marca na Międzynarodowych Targach Poznańskich, odbyła się lotnicza gala kończąca plebiscyt na najlepszą linię 2018 roku. Port lotniczy Poznań – Ławica był gospodarzem tego najważniejszego w Polsce wydarzenia branżowego...

Galę przygotowaliśmy razem z „pasażerem.com”, najpopularniejszym pasażersko-branżowym portalem internetowym, który odwiedzają tysiące internautów-pasażerów. To oni oddali głosy, między innymi, na najlepszą niskokosztową linię, jaką tym razem został Wizz Air, jeśli chodzi o linie krótko i długo dystansowe – a są to główne kategorie rankingu – nagrodzone zostały kolejno Lufthansa i PLL LOT.

Z dziekanem Wydziału Prawa i Administracji prof. Romanem Budzinowskim rozmawia Mariola Zdancewicz

W maju na Wydziale Prawa i Administracji UAM odbył się zjazd absolwentów, powiązany ze stuleciem istnienia...

...to było szczególne spotkanie, wielki zjazd absolwentów, jakiego w naszej historii jeszcze nie było. Kiedyś, przed laty, spotkania odbywały się w sali XVII w Collegium Minus, w tym roku spotkaliśmy się w nowym, pięknym gmachu dydaktycznym aby świętować nie tylko nasze wydziałowe, ale również uniwersyteckie święto. 

Warte uwagi

Organizujemy eventy firmowe

event1

Dom Wydawniczy Netter – wydawca magazynu Merkuriusz Polska prowadzi również działalność w obszarze organizowania konferencji, zjazdów, jubileuszy oraz „lecia” firm. Możemy pochwalić się ciekawymi rozwiązaniami, pełnym oddaniem w realizację danego projektu i fantazją. Najważniejszy dla nas jest zleceniodawca i to jemu służymy całą naszą wiedzą, dlatego uważamy, że warto być właśnie z nami.

Więcej…

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.